Mistrzyni mocnego kopnięcia

0
97
karateczka

Uczennica II klasy V Technikum im. Jana Szczepanika w Tarnowie, mając do wyboru zajęcia taneczne oraz treningi karate, wybrała sport walki.
– W męskim gronie zawsze czułam się lepiej. Z kuzynami spędzałam mnóstwo czasu. Niejednokrotnie dochodziło między nami do bójek, a ja byłam w centrum zamieszania. Nie było wyjścia i rodzice musieli zapisać mnie na jakieś zajęcia sportowe, abym tam mogła się wyszaleć – śmieje się Natalia.
Jednym z argumentów przemawiających za karate było również to, że ojciec Natalii przez wiele lat trenował ten sport.
– Przez pierwsze kilka lat traktowałam to jako formę zabawy. Spotkać się z przyjaciółmi, pośmiać się, a przy okazji zadbać o swoje zdrowie… Pierwsze sukcesy przyszły pięć lat później. Na jednych z mocniej obsadzonych zawodów zajęłam wysoką drugą lokatę. Wówczas postanowiłam, że karate stanie się dla mnie zajęciem na kolejne lata.
Życie karateczki nie jest usłane różami. Aby osiągać w tym sporcie sukcesy, należy włożyć sporo wysiłku nie tylko w wielogodzinne treningi, ale również w przestrzeganie odpowiedniej diety. Natalia sześć razy w tygodniu trenuje w Shinkyokushin Karate, a dodatkowo sama przygotowuje schemat ćwiczeń, które następnie wykonuje w domowym zaciszu.
– Treningi trwają około 1,5 godziny. Podczas zajęć ćwiczymy elementy techniki i siły, a na zakończenie treningu uczestniczymy w sparingach z innymi zawodnikami. Zdarza się, że walczę z chłopakami, którzy są wyżsi ode mnie o dobrych kilkanaście centymetrów. Nie przeszkadza mi to jednak w nawiązaniu z nimi równorzędnej walki. Wychodzę z założenia, że tylko ćwicząc z silniejszymi ode mnie, jestem w stanie cały czas podnosić swoje umiejętności. Wszystko odbywa się na poważnie, ale i z pewną kontrolą, więc mimo że jestem dziewczyną, to często mocno obrywam. Sama jednak również potrafię uderzyć i oni doskonale o tym wiedzą – śmieje się Natalia, która dodaje, że jednym z najtrudniejszych elementów w życiu karateki jest utrzymanie odpowiedniej wagi. – W moim przypadku najlepiej zrzucać wagę góra dwa tygodnie przed turniejem. Wówczas człowiek nie traci siły i jest w pełni gotowy do walki. Zdarzyło mi się jednak zrzucać wagę tydzień, a nawet trzy dni przed zawodami. W pierwszym przypadku w ciągu tygodnia „zgubiłam” 4,5 kg, a drugim razem w ciągu trzech dni waga zmniejszyła się o 3 kg. Niestety tak szybka utrata masy ciała powoduje, że podczas turnieju zawodnik jest osłabiony, więc rywalizacja staje się bardzo trudna. Codzienne przestrzeganie odpowiedniej diety jest więc nieuniknione. Dla mnie nie jest to łatwe, ponieważ jestem wręcz uzależniona od czekolady, którą mogłabym jeść bez końca!
Mieszkanka Łękawicy pytana o to, kto może uprawiać karate, odpowiada, że jest to sport praktycznie dla każdego i trenować mogą go zarówno małe dzieci, jak i osoby starsze. Dodatkowo jest to dyscyplina niemal na każdą kieszeń.
– Liczyć musimy się przede wszystkim z jednorazowym wydatkiem około 300 zł, który pokryje zakup kimona, ochraniaczy i pasa. Koszt miesięcznych zajęć, które odbywają się dwa razy w tygodniu, to wydatek 80‒90 zł. Znam wiele trenujących sześciolatków, jak i ponad 70-letnie osoby. Karate to kształtowanie zarówno ciała, jak i charakteru. Treningi mogą również wpływać na poprawę poczucia bezpieczeństwa. Co prawda, swoich umiejętności nie powinniśmy wykorzystywać poza salą treningową, jednak może dojść do sytuacji, że stanie się to koniecznością. Swego czasu wraz z przyjaciółką byłam zmuszona utemperować podchmielonego mężczyznę, który dręczył na ulicy kobietę. Na całe szczęście udało się załatwić sprawę…
18-latka już za kilka tygodni rozpoczyna przygotowania do eliminacji mistrzostw Europy, które w przyszłym roku odbędą się w Polsce. Po raz pierwszy będzie rywalizowała z seniorkami, więc zdaje sobie sprawę, że poprzeczka powędruje znacząco w górę.
– Jestem brązową medalistką mistrzostw Europy w kategorii kadetek, a także zdobyłam czwarte miejsce podczas ostatnich mistrzostw Starego Kontynentu w kategorii juniorek. Od listopada będę startować już z seniorkami – mówi Natalia. Dodaje, że z karierą karateczki nie wiąże wielkich planów i codzienne treningi traktuje bardziej pod kątem pasji niż sposobu na życie.
– Karate nie jest sportem medialnym. Zawodów nie transmituje się w telewizji, a sponsorzy nie pchają się do nas drzwiami i oknami. Trochę to przykre, bo jest to dyscyplina bardzo widowiskowa i niejednemu przypadłaby do gustu. Dodatkowo w Tarnowie mamy jedną z najlepszych ekip w kraju. Z bycia karateczką na pewno nie da się wyżyć. Nie wykluczam jednak, że kiedyś zostanę trenerką, co pozwoliłoby mi pozostać przy tym sporcie przez kolejne kilkadziesiąt lat.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o