Nasz wspólny sylwester?

0
171
Rynek w Tuchowie, wcześniejsze miejskie sylwestry organizowano w prawdziwej, zimowej atmosferze
REKLAMA

Zamiast szykownej kreacji sylwestrowy wieczór można spędzić na przykład w ciepłym swetrze, czapce i rękawiczkach zamieniając eleganckie wnętrza restauracji na świątecznie oświetlony miejski rynek. Tak dzieje się w wielu miastach i miasteczkach, ale nie we wszystkich.

REKLAMA

Prawda jest taka, że mieszkańców nie przyciąga ani mechaniczna muzyka, ani tym bardziej przemówienie burmistrza czy wójta wygłoszone o północy. Żeby przyszli potrzebna jest atrakcja i nie jest nią didżej. Muszą być fajerwerki albo lasery i do tego jakaś gwiazda na scenie. Inaczej frekwencja jest marna. Ludzie muszą mieć powód, żeby chciało im się nocą wyjść z domu – mówi samorządowiec jednej z podtarnowskich gmin. – A na to wszystko trzeba mieć pieniądze, o które trudno, gdy są ważniejsze rzeczy do zrobienia.

Kiermasz na pierwszym miejscu

Jedni krytykują, inni organizują… Wspólne świętowanie sylwestra stało się tradycją wielu miast, choć prawdą jest, że sama muzyka wydobywająca się z głośników dobrej frekwencji nie zapewni. W Bochni, gdzie tradycja spotkań u stóp pomnika króla Kazimierza Wielkiego jest wciąż żywa, miejskiego sylwestra w tym roku nie będzie ze względu na prowadzoną rewitalizację centrum miasta. Natomiast na zrewitalizowanej już ulicy Solnej, przed kopalnianym szybem Sutoris, postawiono bożonarodzeniowe drzewko i zorganizowano 15 grudnia spotkanie wigilijne połączone z losowaniem nagród w świątecznej loterii charytatywnej.

Nowy Wiśnicz też z sylwestra zrezygnował na rzecz „Małopolskiego jarmarku bożonarodzeniowego”. Dwudniowa impreza odbyła się w miniony weekend, było smakowite jadło, ciepły napitek, rękodzieło, produkty regionalne oraz żywe karpie ze stawów w Olchawie, żywa szopka i muzyka na żywo w wykonaniu zespołu „Baciary”.

W Brzesku sylwestra na rynku jak nie było, tak nie ma. – Nawet na ten temat nie rozmawialiśmy – przyznaje Barbara Kuczek, dyrektorka Wydziału Strategii i Rozwoju Urzędu Miejskiego. – Aspekt finansowy ma tu znaczenie, ponieważ organizujemy w czerwcu naszą czołową imprezę „Brzesko-Okocim Festiwal! ”, która sporo kosztuje. Poza tym zależy nam, aby w każdej naszej gminie coś się ciekawego działo i na to też idą pieniądze. Może kiedyś, jak zobaczymy, że brzeskie wydarzenia artystyczne przyciągają coraz więcej osób, pomyślimy o wspólnym sylwestrze. Na razie naprawiamy to, co kiedyś zostało zepsute, staramy się też ożywić nasz rynek, tutaj odbędzie się na przykład, organizowany po raz pierwszy w Brzesku, jarmark bożonarodzeniowy zaplanowany na 21 grudnia.

– Nie ma i nie było – tak o miejskim sylwestrze mówi Krzysztof Orwat kierujący Referatem Promocji, Kultury i Informacji Urzędu Miejskiego w Dąbrowie Tarnowskiej. – Nie ma u nas takiej tradycji, chociaż pewnie, gdybyśmy sylwestra zorganizowali, to i chętni, by się znaleźli. Mamy za to w planie bożonarodzeniowy kiermasz świąteczny przygotowywany już po raz piąty. Zapraszamy 20 grudnia na parking przed urzędem. Stoją tu już trzy piękne anioły, nie było przystrajania miejskiej choinki, bo takiej nie posiadamy. Podczas kiermaszu, podobnie jak to się dzieje gdzie indziej, będzie można skosztować świątecznych potraw, pojawią się wypieki. I jak zauważają sami urzędnicy: – Podczas świąt Bożego Narodzenia nie może zabraknąć choinki, dlatego nie zabraknie miejsca dla sprzedawców świątecznych drzewek.

Nie wszędzie chcą się gibać

Wierzchosławice też do wspólnego sylwestra się nie szykują. Tamtejsze Gminne Centrum Kultury przygotowuje sylwestrową zabawę, ale komercyjną za opłatą 200 złotych od osoby.

– Trudno to sylwestrem nazwać, ale takie spotkanie tuż przed północą na pewno się odbędzie – zapewnia burmistrz Ciężkowic, Zbigniew Jurkiewicz. – Coś tam do nieba puścimy. Wiem, że od fajerwerków się odchodzi, chcieliśmy je nawet zamienić na lasery, ale za późno się zgłosiliśmy, już wszystkie firmy były pozajmowane.

Impreza odbywa się na placu przy remizie strażackiej, muzyka jest puszczana dużo wcześniej. – Niestety, mieszkańcy nie przychodzą potańczyć, poruszać się, pogibać – ubolewa gospodarz gminy. – Większość zbiera się tuż przed toastem noworocznym, a młodzież zawsze chodzi gdzieś bokami.

W Wojniczu imprezy muzycznej nie będzie, będą za to fajerwerki, życzenia od burmistrza o północy i lampka szampana, a raczej plastikowy kubek z winem musującym na koszt miasta. – Lasery mieliśmy dwa lata temu, ale się nie sprawdziły, na rynku było za jasno i w ogóle nie było ich widać – informuje Jarosław Bujak, szef Gminnego Ośrodka Kultury.

Tuchów, to prawie siedmiotysięczne miasteczko, z mocnymi tradycjami sylwestrowymi. – Mieszkańcy chcą wspólnie witać Nowy Rok na rynku – twierdzi zastępca burmistrza Wiktor Chrzanowski. – A przyozdobiony świątecznie rynek wraz z choinką już na nich czeka. To nie jest huczny sylwester z koncertami i występami. Zwłaszcza, że w ubiegłym roku zrezygnowaliśmy z fajerwerków, nie odpalamy sztucznych ogni, żeby chronić zwierzęta i powietrze. O północy zacznie się pokaz świetlny, a przez cały czas będzie grała muzyka. Taka impreza integruje mieszkańców, chętnie w niej uczestniczą, w ubiegłym roku było sporo osób, mam nadzieję, że w tym będzie ich jeszcze więcej.

Sylwestra przygotowuje Dom Kultury w Tuchowie, wcześniej 22 grudnia odbywa się kiermasz wigilijny. Dyrektor placówki Janusz Kowalski potwierdza, że od strony muzycznej miejską imprezę poprowadzi dwóch didżejów, będzie dużo akcentów młodzieżowych, ale pojawią się też przeboje nigdy nieprzemijające. Disco-dancing rozpocznie się już o godzinie 21.30. Na granicy starego i nowego roku mieszkańcy wspólnie odtańczą poloneza, życzenia złoży im pani burmistrz, potem rozpocznie się „gra świateł” inaugurująca rok jubileuszowy 680-lecia lokacji miasta Tuchowa. – Mimo naszych starań i tak najwięcej zależy od pogody. Były już takie sytuacje, że na rynku dało się wystać pół godziny, bo mgła i wiatr wyganiała wszystkich do domów – dodaje Janusz Kowalski.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o