Nie może postawić domu, bo…

0
97
dzialka
REKLAMA

Wniosek o wydanie warunków zabudowy Waldemar Stós złożył w 2011 roku. Od wydanej decyzji odwołali się współwłaściciele działki. Druga decyzja wydana została rok później, ale i ta została uchylona w całości, jak twierdzi Waldemar Stós, z powodu błędów urzędników prowadzących sprawę. Trzecia decyzja wydana została pod koniec lipca ubiegłego roku, została ona oprotestowana przez Walemara Stósa.
– Tereny pod zabudowę zmniejszono o połowę, z 20 do 10 arów, dlatego że architekt nie zauważył domu na sąsiedniej działce, co miało duże znaczenie przy wyznaczaniu linii zabudowy – mówi Stós. Twierdzi dalej, że architekt przygotowująca dokumentację posługiwała się starą mapą z początku 2011 roku, której nie zaktualizowała. Wtedy właściciel działki złożył odwołanie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które decyzję uchyliło w całości, a na wniosek W. Stósa postępowanie zostało objęte nadzorem prokuratury.
Przygotowując kolejną decyzję o warunkach zabudowy, urzędnicy miejscy przesłali niezbędne dokumenty staroście celem uzgodnienia, a ten zapytał burmistrza, czy była zgoda ministra na zmianę przeznaczenia działki na cele nierolnicze. Jako że zgody ministra nie było, starosta odmówił uzgodnienia warunków zabudowy, a burmistrz wydał odmowę wydania warunków zabudowy.  Stós ponownie odwołał się do SKO.
– To na urzędnikach spoczywa obowiązek przestrzegania prawa i dbałość o to, aby strony postępowania nie ponosiły szkody. Ja nie muszę znać prawa. To na urzędniku spoczywa obowiązek, aby poinformować mnie, co mam robić w przypadku zmiany przepisów – mówi Stós. Podkreśla, że ustawa o ochronie gruntów rolnych wyraźnie mówi, że wyrażenie zgody ministra na przekwalifikowanie gruntów rolnych następuje na wniosek burmistrza.  
– Z powodu nieudolności urzędników straciłem już kilka lat, działka straciła swoją wartość, okazuje się, że nie mogę na niej już nic zrobić – przecież nie będę na terenach budowlanych uprawiał roli! – dodaje Stós.
Urzędnicy twierdzą, że nie do wszystkich spadkobierców sąsiednich działek, mimo wielu starań, udało się dotrzeć. Wielu ludzi nie jest znanych z miejsca pobytu, a z powodu konfliktów nikt nie chciał się podjąć funkcji kuratora.
– Trzecia decyzja była korzystna dla pana Stósa, ale wtedy on odwołał się od niej – wyjaśnia kierownik Wydziału Infrastruktury Technicznej i Komunalnej, Antoni Staszczyk. Kierownik mówi, że Waldemar Stós wszystkim zajmującym się sprawą urzędnikom zarzucał niekompetencję, nierzetelność i stronniczość. Sprawę przekazano innym osobom, ale nadal był niezadowolony. Staszczyk dodaje, że Stós niewłaściwie interpretuje przepisy ustawy o ochronie gruntów rolnych.
– Faktem jest, że burmistrz może zwrócić się do ministra o zmianę przeznaczenia gruntów III klasy, jednak tylko w przypadku sporządzania miejscowego planu zagospodarowania. W przypadku terenów należących do pana Stósa nie zachodziła taka okoliczność.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments