Niebezpieczna droga

0
62
Ulica Tarnowska w Zalasowej
REKLAMA

Inwestycję związaną z budową chodnika przy ul. Tarnowskiej mieszkańcy Zalasowej nazywają budowlanym bublem. Kilkusetmetrowy chodnik kończy się… tuż przed ostrym zakrętem. Chcąc przedostać się na drugą stronę jezdni, mieszkańcy muszą przejść przez drogę w niedozwolonym miejscu. Pasażerowie wychodząc z autobusu swój pierwszy krok stawiają na jezdni. Wszystkiemu winny jest brak zatoczek autobusowych, o których zapomniano podczas remontu drogi.
– Każdego dnia jeździ tędy mnóstwo samochodów osobowych i ciężarowych. Przechodzenie w tym miejscu na drugą stronę jezdni to jak igranie ze śmiercią. Kiedy na drodze zatrzymuje się autobus, nie widać, czy jadą za nim inne samochody, czy też jezdnia jest pusta. Co jakiś czas policja zatrzymuje w tym miejscu kierowców, karząc ich mandatami za nadmierną prędkość. Brak zatoczek autobusowych i oświetlonego przejścia dla pieszych to skandal – narzekają mieszkańcy Zalasowej.
Poprzedni burmistrz gminy Ryglice, Bernard Karasiewicz kilkakrotnie tłumaczył, że zatok autobusowych nie zaprojektowano, ponieważ stan prawny poszczególnych działek nie był uregulowany. Grunty, na których zatoki mogłyby powstać, nie zawsze były własnością starostwa powiatowego, pojawiła się konieczność wykupu lub uzyskania darowizn od właścicieli nieruchomości. Włodarze gminy postanowili nie budować zatok autobusowych, co wiązało się z oszczędnością pieniędzy i czasu. Poza tym na przejście dla pieszych w tym miejscu nie wydała pozytywnej opinii policja, która swoją decyzję tłumaczyła brakiem wzajemnej widoczności w relacji pieszy – kierujący.
Burmistrz Ryglic, Paweł Augustyn twierdzi, że na ul. Tarnowskiej bezpieczeństwo pieszych musi ulec poprawie. – Odcinek, o którym mówią mieszkańcy, rzeczywiście należy do najniebezpieczniejszych w gminie. Będąc jeszcze radnym powiatowym interweniowałem w starostwie, aby zatoki autobusowe były uwzględnione w projekcie modernizacji drogi, jednak tak się nie stało. Błędów w projekcie jest jeszcze więcej. Długość chodnika od Zalasowej do Ryglic, którego budowę kontynuowaliśmy w tym roku, wynosi około 5 km, jednak projekt budowy dalszej części trasy dla pieszych przygotowano w taki sposób, że do połączenia chodnika w Zalasowej z chodnikiem w Szynwałdzie zabrakło 60 metrów. To absurd. Teraz, aby dokończyć chodnik musimy sporządzić jeszcze jeden projekt i przeznaczyć pieniądze z gminnej kasy – nie ukrywa oburzenia Paweł Augustyn, dodając, że projekt budowy chodnika, nawet pomimo swoich wielu wad, musiał być realizowany. – Postanowiłem wybrać mniejsze zło. Projekt był wykonany, mieliśmy zarezerwowane pieniądze na ten cel w gminnym budżecie, więc przystąpiliśmy do prac. Inwestycja wiązała się z wydatkiem 500 tys. zł, dlatego nie należała do najtańszych, jednak gdybyśmy zrezygnowali z budowy chodnika i wystąpili o sporządzenie nowego projektu, mieszkańcy czekaliby na chodnik kolejne dwa lata. Teraz możemy przygotować nowy, osobny projekt na połączenie chodnika z Zalasowej z tym z Szynwałdu. Dodatkowo w powiecie tarnowskim złożyliśmy wniosek o wykonanie przejścia dla pieszych, które obecnie projektujemy. Myślę, że wszystko potrwa około 1,5 roku i dopiero wówczas będziemy mogli przystąpić do przetargu i zakończyć inwestycję.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o