Niestraszne im szlabany

0
102
Zamaskowani i nieuchwytni crossowcy znowu w akcji
REKLAMA

Największe problemy mają z nimi jednak koledzy leśnicy na Pogórzu, gdzie ukształtowanie terenu jest bardziej urozmaicone, co amatorzy crossowej jazdy lubią najbardziej – zauważa Zbigniew Matuła, nadleśniczy Nadleśnictwa Dąbrowa Tarnowska.
Te ryczące pojazdy widać i słychać najczęściej w okolicach Ciężkowic, Ryglic, Zakliczyna, ich kierowcy polubili też „crossowy ciąg” – od lasu Kruk w Skrzyszowie, w stronę Góry Św. Marcina, Łękawicy do Zalasowej. Niekiedy pojawiają się w tamtych okolicach samochody terenowe z przyczepami, transportujące po kilka quadów. Ich kierowcy poszukują najbardziej ekstremalnych warunków do jazdy i w wybranych miejscach urządzają sobie szalone, grupowe wyścigi po leśnych traktach. Nierzadko motocrossowcy zbaczają z drogi, niszczą leśne uprawy, sadzonki drzew, płoszą dziką zwierzynę i stwarzają też zagrożenie dla spacerowiczów.
Często jeżdżą zamaskowani, a ich czterokołowce nie posiadają tablic rejestracyjnych. Nie odstraszają ich kary – za nielegalny wjazd do lasu grozi mandat karny do 500 złotych. Są nieuchwytni i nawet zmotoryzowane patrole straży leśnej mają spory kłopot z zatrzymaniem intruzów. Policja przypomina, że quadom nie wolno wjeżdżać do lasów państwowych bez zezwolenia, mogą poruszać się po prywatnych posesjach bądź w miejscach specjalnie do tego wyznaczonych. Niestety, w praktyce często dochodzi do łamania prawa w tym względzie. Amatorzy motocrossu bronią się tymczasem, że brakuje im terenów do uprawiania crossowej jazdy i muszą sobie jakoś radzić.
Czterokołowce lekkie to łatwe w kierowaniu i coraz bardziej popularne pojazdy, także wśród nastolatków. Coraz częściej quady wyjeżdżają na drogi publiczne, nie tylko miejskie czy gminne, ale i szybkiego ruchu. – Quady poruszające się po polskich drogach powinny być zarejestrowane, posiadać tablice rejestracyjne i mieć ubezpieczenie OC. Ich prowadzenie dozwolone jest obecnie na tych samych zasadach co motoroweru, a w przypadku większych quadów (do 550 kg) konieczne jest prawo jazdy kategorii B1 lub kategorii T – wyjaśnia podinspektor Jan Szydłowski, zastępca naczelnika Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie.
Przestrzega też, że kierowcy czterokołowców nie mogą czuć się bezkarni – są takimi samymi użytkownikami dróg, jak inni i odpowiadają za łamanie przepisów. Niedawno tarnowska policja zatrzymała do kontroli poruszającego się quadem mieszkańca Koszyc Małych. Prowadził ten pojazd, mając ponad dwa promile alkoholu w organizmie. Popełnił tym samym przestępstwo, zostało mu więc odebrane prawo jazdy i będzie odpowiadał przed sądem za jazdę po pijanemu.
Policja i użytkownicy czterokołowców lekkich czekają teraz na ustawę, która zacznie obowiązywać w styczniu 2013. Porządkuje ona m.in. zasady rejestracji i uprawnień do jazdy quadem. Zgodnie z nowymi przepisami, nie ma przeszkód, aby już nastolatkowie poruszali się czterokołowcem o masie własnej nieprzekraczającej 350 kg i konstrukcji ograniczającej prędkość jazdy do 45 km/h. Muszą jedynie posiadać prawo jazdy kat. AM, które można otrzymać po skończeniu 14 lat. Tymczasem policji znane są przypadki kierowania przez młodsze dzieci quadami rozwijającymi prędkość do 60 km/h. Naczelnik Szydłowski przypomina sobie zdarzenie pod Tarnowem, gdzie dwóch 12-letnich chłopców jechało po publicznej drodze jednym czterokołowcem i doprowadzili do groźnej wywrotki. Szczęśliwie skończyło się tylko na obrażeniach ciała.
– W takich sytuacjach pytamy zawsze, gdzie są rodzice i opiekunowie dzieci. Ich odpowiedzialność pozostawia, niestety, wiele do życzenia. Jak słyszałem, quady znalazły się już w zestawie komunijnych prezentów. Nieodpowiedzialni dorośli sami prowokują tragiczne zdarzenia… – zaznacza oficer KMP.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o