Nowy Wiśnicz. Burmistrz odpiera zarzuty

0
109
wisnicz-burmistrz
REKLAMA

Zainteresowany twierdzi, że ze sprawą nie ma nic wspólnego, a jego rodzina uzyskała pożyczki z MARR, bo piwnice kamienicy, w której prowadzili działalność gospodarczą, zostały podtopione i zamulone w czasie powodzi i osunięć ziemi, które miały miejsce w 2010 roku.
– Oskarżenia prokuratury, a także opinie biegłych wydane zostały bez rzetelnego zbadania sprawy, jedynie na podstawie donosów kilku osób – mówi Stanisław Gaworczyk i dodaje, że od kilku lat trwa na niego nagonka polityczna, której prowodyrem jest zwolniony przez niego były zastępca.
Kamienicę przy Rynku 20 w Wiśniczu rodzina Gaworczyków kupiła w 1997 roku, pod budynkiem odkryli prawdziwy skarb – pochodzące z XVII wieku, budowane z kamienia piwnice częściowo zawalone. Właściciele postanowili wyremontować piwnice i odbudować dom, a kierownikiem budowy został Stanisław Gaworczyk, budowlaniec posiadający stosowne uprawnienia.
Kamienica przy Rynku 20 była siedzibą trzech firm – jedną z nich prowadziła żona burmistrza, drugą syn. Po powodzi w 2010 roku obydwoje, jako poszkodowani przedsiębiorcy, złożyli do Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego wnioski o przyznanie preferencyjnych pożyczek i dostali je – każde z nich 50 tysięcy złotych. Prokuratura twierdzi, że to burmistrz nakłonił jedną ze swoich pracownic, aby ta wydała fałszywe dokumenty, które były podstawą do starania się o pożyczki.
– Pani, o której mowa, pracowała w sztabie kryzysowym. Mojej żonie i synowi, a także innym osobom poszkodowanym wydała jedynie zaświadczenia, że w naszej gminie była powódź. Oprócz tego musieli się oni wykazać innymi dokumentami, między innymi kosztorysami i opiniami rzeczoznawcy. Moja rodzina skorzystała z przysługującego jej prawa, nic więcej. Może w ustawie o pomocy powodzianom powinien znajdować się zapis mówiący, że z takowej mogą korzystać wszyscy z wyjątkiem rodzin burmistrzów? – zastanawia się Gaworczyk.
Burmistrz Wiśnicza nie wyklucza, że prokuratura wszczęła postępowanie na podstawie donosów złożonych przez nieżyczliwe mu osoby, z którymi współdziała zwolniony przez niego były zastępca. Teraz ten pan, tak twierdzi Gaworczyk, wspólnie z dwoma radnymi robią wszystko, aby pozbawić go stanowiska.
– A donosy ślą na mnie od dawna i do wielu instytucji – mówi. – Do Regionalnej Izby Obrachunkowej wysłali około 200-stronicowy donos, trwająca przez prawie rok kontrola nie wykazała poważniejszych uchybień. Było także kilka donosów do prokuratury.
Burmistrz Gaworczyk twierdzi, że mimo prokuratorskich zarzutów niczego nie ma do ukrycia, nie życzy sobie także, aby w prasie ukazywały się jego zdjęcia z czarną opaską na oczach.
– Wierzę, że uda się wykazać prawdę, a jest nią to, że moja rodzina i ja jesteśmy niewinni. Prawda, a nie polityka powinna zwyciężyć- dodaje.
Radny Stanisław Tabor to jedna z osób, które, zdaniem Gaworczyka, działają na jego niekorzyść.
– Tak, napisałem do RIO, bo skoro o pewnych sprawach nie mogłem się dowiedzieć na miejscu… Natomiast absolutnie nic wspólnego nie mam z toczącą się obecnie przeciwko Gaworczykowi sprawą – mówi radny.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments