Okocimski bankrutem?

0
75
Według nieoficjalnych informacji klub ma ponad półtora miliona złotych długów, piłkarze zostali na lodzie, bez drużyny i pieniędzy
REKLAMA

Zaniepokojeni kibice, miejscy urzędnicy i zawodnicy szukają odpowiedzi na pytanie, kto jest odpowiedzialny za powstałą sytuację. Czy najczarniejsze obawy, że klub może przestać istnieć, staną się rzeczywistością? Tymczasem mimo ciężkich czasów zarząd klubu podejmował dość karkołomne decyzje o zatrudnianiu dodatkowych osób. I być może nie byłoby w tym nic nagannego, bo młodzież musi mieć dobrych trenerów, gdyby nie fakt, że etaty dostała córka i znajoma pani wiceprezes. Niedawno w jednej z brzeskich restauracji odbyło się spotkanie opłatkowe, na które OKS zaprosił blisko 200 osób. Zaledwie od kilku dni wiadomo, że już pod koniec października ubiegłego roku z funkcji prezesa zrezygnował Marcin Jurkiewicz, klub zataił tę informację.
O tym, że OKS jest w nie najlepszej kondycji finansowej, słychać było od dawna, dług rósł z roku na rok, ale finansowanie przez dwóch poważnych sponsorów – Carlsberg i Can-Pack, pozwalało władzom klubu jakoś wiązać koniec z końcem. Carlsberg przestał łożyć na klub już w ubiegłym roku, kilka dni temu na oficjalnej stronie Okocimskiego ukazała się informacja, że w związku z wycofaniem się sponsora strategicznego, czyli Can-Pack-u, klub utracił płynność finansową, co może doprowadzić do upadłości stowarzyszenia. Decyzje o losach klubu podjęte mają być na walnym zgromadzeniu członków, które odbędzie się dnia 25 stycznia. Klub podaje dalej, że pojawiła się grupa ludzi stworzona z obecnych i byłych sponsorów oraz zawodników, którym nie jest obojętna historia OKS. Działaczom szczególnie zależy na tym, aby z klubu nie odeszła młodzież skupiona w kilku sekcjach.  
– Co najmniej od dwóch lat było wiadomo, że utrzymywanie drużyny piłkarskiej w drugiej lidze jest ciężarem nie do udźwignięcia, tym bardziej iż zarząd klubu nie robił nic, aby szukać dodatkowych sponsorów. Kluby drugoligowe w Polsce, a z takimi mieliśmy do czynienia, opierają działalność na wielu sponsorach. Moim zdaniem winę za cały ten bałagan ponosi pani wiceprezes do spraw finansowych, Ewa Witkowska, która w klubie sprawuje władzę absolutną i nikogo o niczym nie informuje – mówi były klubowy działacz chcący zachować anonimowość. W dużej mierze jest to prawda, dowiedzieć się czegokolwiek w klubie jest niemożliwością, pani prezes Witkowska nie udziela żadnych informacji oprócz tej, że o sytuacji informować będzie dopiero 25 stycznia w czasie walnego zebrania, wtedy też podjęte mają być decyzje o przyszłości OKS.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że prezes Witkowska zatrudniła w klubie swoją córkę, a także przyjaciółkę pełniącą funkcję instruktora. – Sama także bierze pieniądze z klubu. Za co? Tego nie wiadomo, bo to informacja ściśle tajna – dodaje cytowany wyżej były działacz OKS.
– Kiedy wiele lat temu obejmowałem funkcję prezesa klubu, była to funkcja bezpłatna – mówi Krzysztof Bigaj. – Do dyspozycji miałem wówczas 130 tysięcy złotych i musiało na wszystko wystarczyć, ale wtedy ludzie pracowali bardziej oddanie i naprawdę angażowali się w działalność klubu.  
Pozostaje faktem to, że Okocimski nie miał szczęścia do ludzi, którzy go prowadzili, działacze oceniają, że gubiły ich wybujałe ambicje i brak perspektywicznego myślenia. – Już w momencie, gdy odchodził prezes Józef Gawęda, dług klubu wynosił ponad 300 tysięcy, po kolejnym zarządzającym – Czesławie Kwaśniaku, zobowiązania powiększyły się do ponad pół miliona, a potem było już z górki. Szastano pieniędzmi, nie spłacano długów, a przecież drużyna spadła do II ligi i wydatki były o wiele niższe – mówi anonimowy informator.
Teraz podobno klub ma ponad półtora miliona złotych długów, piłkarze zostali na lodzie, bez drużyny i pieniędzy.- Bardzo wątpliwe, aby znalazł się ktoś, kto długi spłaci – przyjdzie komornik i zabierze, co się da. Szkoda klubu, drużyny i tradycji. Uważam, że wielkim błędem klubu będzie, gdy nie postawi pani Witkowskiej przed wymiarem sprawiedliwości. Moim zdaniem, należy zrobić audyt i rozliczyć zarząd z każdej wydanej złotówki – mówi były działacz OKS.
PS. O sportowych aspektach finansowych problemów Okocimskiego piszemy na naszych stronach sportowych.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o