One biją facetów…

0
112
kobiety-bija-facetow
REKLAMA

– Problem jest poważny – mówi komendant brzeskiej Komendy Powiatowej Policji, Roman Gurgul. – Mężczyźni nie są skorzy do zwierzeń, a tym bardziej do opowiadania o swoich problemach. Zwyczajowo uznawani za głowy rodzin, osoby utrzymujące dzieci i żonę, niechętnie przyznają się do odwrócenia ról społecznych. Do przemocy wbrew pozorom nie dochodzi tylko w rodzinach patologicznych, bardzo często zdarza się ona tam, gdzie kobieta – często wykształcona i lepiej zarabiająca od swojego męża lub partnera zarządza domem i opłaca rachunki. Biorąc na siebie tę rolę, rości sobie jednocześnie prawo do upokarzania mężczyzny, który nie jest tak zaradny, jak ona by sobie tego życzyła.
Policjanci opowiadają, że panowie, którzy przychodzą z takim wstydliwym problemem, często są poobijani i posiniaczeni, zwierzają się funkcjonariuszom, iż ich żony używają do bicia różnych przedmiotów – tłuczków do mięsa, desek do krojenia, a nawet noży. Agresorki dość często używają pięści i paznokci, ale ranią także słownie, wymuszają na mężczyznach określony sposób postępowania.
Pewien czterdziestolatek z Brzeska przyszedł na komendę i kiedy został sam na sam z mundurowym, rozpłakał się jak małe dziecko. Opowiadał, że żona go bije czym popadnie, a on stoi bezsilnie, nie chce jej uderzyć, bo boi się, iż mógłby jej zrobić krzywdę.
– Wiadomo, że mężczyzna, który postanawia zwierzyć się innym osobom z tego, że jest ofiarą przemocy domowej, dojrzewał do tego bardzo długo, nawet lata. W skonfliktowanych małżeństwach dochodzi do takiej sytuacji, że żona bije po to, aby sprowokować męża. Jeżeli on także uderzy, ta ma przeciwko niemu argument przed policją czy sądem. Zdecydowanie coraz częściej panowie przychodzą do nas i zarzucają swoim żonom, że te zaniedbują dzieci i dom – nie opiekują się maluchami, nie gotują, nie sprzątają. I nawet jak wszystkie te czynności wykonuje pan domu, to małżonka i tak okazuje mu ogromną niechęć, wręcz wrogość – mówi Joanna Raszewska z Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej.
Każdego roku policjanci przyjmują około dwóch tysięcy zgłoszeń dotyczących przemocy w rodzinie, najczęściej dochodzi do niej po nadmiernej dawce alkoholu, ale nie tylko. Fatalnie sprawa wygląda w rodzinach, gdzie partnerzy nie żyją w zgodzie, mają problemy finansowe. Często dochodzi do tego, że kobiety same, do czego później się przyznają, okaleczają się i zrzucają winę na męża. Policjanci zajmujący się sprawami rodzinnymi wyjaśniają, że poszturchiwania i przepychanki mają miejsce nawet w rodzinach uważanych powszechnie za zgodne i szczęśliwe.
– Największą traumę przeżywają dzieci – ubolewa komendant Gurgul. – Przede wszystkim te, które same doznają przemocy, ale nie mniej cierpią takie, które na co dzień widzą i słyszą, jak rodzice się biją i obrzucają obelgami. Takim rodzinom zakładamy „niebieskie karty” i kontaktujemy się z ośrodkami pomocy społecznej, szkołami, ośrodkami kuratorskimi i wydziałem ds. rodziny w sądzie.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o