Pacjent ożył?

0
93
karetka pogotowia
REKLAMA

Pogotowie wezwała rodzina chorego, do Kupienina skierowana została karetka ze Szczucina, lekarze zastali mężczyznę z zatrzymaną akcją serca i rozpoczęli reanimację. Po pewnym czasie wezwali na pomoc drugą karetkę z Dąbrowy, reanimacja nie przyniosła jednak efektów, stwierdzono śmierć chorego, rodzina została poinstruowana, że ma wezwać lekarza rodzinnego, aby wystawił akt zgonu. Po przyjeździe do domu 72-latka lekarz rodzinny stwierdził, że uznany za zmarłego mężczyzna samodzielnie oddycha, w stanie ciężkim odwieziono go do szpitala do Dąbrowy. Po kilkudniowym pobycie w lecznicy chory zmarł. Józef Skowron miał 71 lat, był lubianym i szanowanym sąsiadem, od ponad 20 lat był sołtysem Kupienina.
– Do domu pana Józefa wezwała mnie jego żona, było po trzeciej nad ranem. Przed domem stały dwie karetki pogotowia, chory leżał podłączony do aparatury, podawano mu tlen, lekarze prowadzili reanimację. Stanąłem z boku, modliłem się po cichu, udzieliłem mu ostatniego namaszczenia – opowiada o zdarzeniu proboszcz z Mędrzechowa, Stanisław Saładyga. Ksiądz mówi dalej, że po pewnym czasie lekarz badał choremu puls, nie wyczuł go, stwierdził, iż pacjent nie żyje i zalecił sanitariuszom odłączenie aparatury.
– Przez cały czas wydawało mi się, że widzę i słyszę, jak pan Józef stara się łapać oddech, powiedziałem o tym lekarzowi – mówi dalej ksiądz Saładyga. – Poinformowano mnie, że są to ruchy wywołane przez wcześniejsze uciskanie klatki piersiowej i podawanie leków. Po wyjściu lekarza i ratowników razem z rodziną rzekomo umarłego pana Józefa modliliśmy się i cały czas słyszeliśmy, że próbuje oddychać.
Na plebanię ksiądz wrócił po czwartej rano. Kiedy o szóstej pojechał do Kupienina odprawić mszę w tamtejszej kaplicy, dowiedział się, że Józef Skowron żyje i odwieziony został do szpitala.
– Tyle razy byłem wzywany do chorych, byłem przy ich śmierci, ale nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się wiedzieć czegoś podobnego jak w domu pana Józefa. Byłem tym ogromnie zdziwiony, ale uznałem, że lekarz nie mógł się pomylić. Nie dziwię się, że rodzina zmarłego jest w szoku, bardzo to przeżywają.
Dyrektor dąbrowskiego SP ZOZ, Teresa Kopczyńska wyjaśnia, że zaistniała w Kupieninie sytuacja była na tyle niezrozumiała, że jeszcze tego samego dnia, po zebraniu dokumentacji i przeprowadzeniu wewnętrznego postępowania wyjaśniającego, zdecydowała o zawieszeniu w obowiązkach lekarza pogotowia. O zajściu zawiadomiona została prokuratura, a szpitalny prawnik dostał zadanie rozwiązania umowy z lekarzem.
– Reanimacja chorego prowadzona była przez 58 minut, najpierw przez ratowników z karetki podstawowej ze Szczucina, później dojechał zespół specjalistyczny z Dąbrowy. Lekarz stwierdził brak pulsu na tętnicach głównych ciała i stwierdził zgon – tłumaczy dyrektor Kopczyńska.
Po niespełna dwóch godzinach, kiedy do Kupienina przyjechał lekarz z poradni, okazało się, że wbrew wcześniejszej diagnozie lekarza pogotowia pacjent żyje. Natychmiast odwieziony został na oddział intensywnej opieki medycznej. Teresa Kopczyńska mówi, że tylko prokuratura i biegli sądowi będą mogli wyjaśnić, czy doszło do zaniedbań lekarskich i co było bezpośrednią przyczyną śmierci Józefa Skowrona. Dyrekcja szpitala mówi, że wewnętrzne śledztwo wykazało, że nie było żadnych zaniedbań, jeśli chodzi o przebieg reanimacji.
– Niepokój budzi fakt, że lekarz pogotowia zostawił pacjenta z tak zwanym efektem po reanimacji. Lekarz może odejść od łóżka pacjenta dopiero wtedy, gdy ruchy te ustaną – dopowiada Kopczyńska. Nie ma natomiast jasnych przepisów, które mówią o tym, kto ma wystawiać zmarłemu kartę zgonu. Kopczyńska twierdzi, że nawet jeśli chory umrze przy lekarzu pogotowia, kartę podpisuje lekarz rodzinny, który znał pacjenta i jego historię chorobową. Ale nie jest to normą, bo i równie dobrze może to zrobić lekarz pogotowia. Wyjaśnienia tej nie są do końca klarowne, bo czy lekarz z przychodni może stwierdzić przyczynę śmierci na podstawie obejrzenia zwłok? Czy nie powinien tego robić lekarz z karetki, na rękach którego pacjent umiera i który zna przyczynę wezwania pogotowia, widzi stan chorego i objawy choroby? Kopczyńska mówi, że już została wykonana prokuratorska sekcja zwłok, wcześniej robione były badania rentgenowskie i tomograficzne, będą one stanowić dowód w prowadzonym postępowaniu prokuratorskim.
W Kupieninie już od wielu dni panuje żałoba. Józef Skowron od 20 lat był sołtysem, ludzie go lubili i poważali.
– Było go wszędzie pełno, był naczelnikiem straży, przez trzy kadencje do 2002 roku radnym gminnym, organizował, pomagał, brał udział przy budowie domu spokojnej starości w naszej wsi. Bardzo go wszyscy żałujemy, współczujemy rodzinie, tym bardziej że okoliczności jego śmierci były dość niepokojące i niejasne – mówi sekretarz gminy w Mędrzechowie, Barbara Pobiegło.
Sąsiedzi nie mogą odżałować pana Józefa.
– Miał 71 lat, ale ciężko pracował i nie widać po nim było żadnej choroby – mówią. 

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments