Pałac nie zdobi Wojnicza

0
78
Pałac Dąmbskich w Wojniczu i przylegający doń zdewastowany park

Przerasta to możliwości kolejnego już zarządu gminy i zabytkowym obiektom grozi całkowita dewastacja – brakuje pomysłu i oczywiście pieniędzy.
– Aż żal patrzeć, co dzieje się z pałacem Dąmbskich i parkiem. Za poprzedniej władzy samorządowej to jeszcze coś zrobiono, a teraz nic się tam nie dzieje. Gmina jest nieudolna i nie wie, co począć z pałacem, zabytek popada w całkowitą ruinę i sypie się na naszych oczach… – alarmuje jeden z mieszkańców Wojnicza i zarzuca władzy, że nic nie robi dla ratowania obiektu.
Obecny burmistrz miasta, Tadeusz Bąk zapewnia, że „bardzo leży mu na sercu” los zespołu pałacowo-parkowego, ale teraz najbardziej niepokoi go blisko 12,5-milionowe zadłużenie gminy. – Udało się nam już zejść z zadłużenia wynoszącego osiemnaście milionów i dalej musimy trzymać w ryzach finanse. To nie jest dobry czas na inwestycje, nawet przy wsparciu z zewnątrz, o które też nie jest łatwo…
Neogotycki pałac kilkakrotnie zmieniał swoich właścicieli i przeznaczenie – przed wojną działała w nim szkoła rolnicza, potem urządzono tam internat i przedszkole. Na początku lat 90. ubiegłego wieku budynek został opuszczony i zaczął niszczeć. W 2011 roku gmina Wojnicz wykupiła od powiatu tarnowskiego pałac wraz z siedmioma hektarami przyległego parku, płacąc w ratach 1,2 mln zł. Nowy właściciel oczyścił teren byłych stawów, które w przeszłości wykorzystywano jako zbiornik zrzutowy kontenerowej oczyszczalni ścieków. Naprawiono także pałacowy dach, by woda nie przeciekała do środka, i na tym właściwie poprzestano. Z biegiem lat obiekt popada w ruinę i cały teren stał się wstydliwą wizytówką Wojnicza.
Andrzej Cetera, kierownik tarnowskiej delegatury Wojewódzkiego Urzędu Ochrony Zabytków obawia się poważnie o stan techniczny wojnickiego pałacu. Martwi go długotrwała niemoc i bezczynność władz samorządowych, które przecież z pełną świadomością tę nieruchomość zakupiły. Pierwotnie zakładano nawet, że po remoncie przeprowadzą się do pałacowych pomieszczeń urzędnicy miejscy na czele z burmistrzem. Ta perspektywa wydaje się dziś nierealna, nie widać też innych sensownych rozwiązań.
– Niszczejący były pałac i zaniedbany park wystawiają gminie złe świadectwo, a powinny od dawna być dumą wojniczan. Wiem, że samorząd ze swym skromnym budżetem sam sobie nie poradzi, ale nie widać też starań o dofinansowanie. Jak wiem, dotąd nie zrobiono pełnej inwentaryzacji i nie ma projektu renowacji, bez którego nie można przecież występować o jakiekolwiek dotacje – ubolewa konserwator zabytków, który – jak twierdzi – stara się dopingować samorząd do działań.
Burmistrz Tadeusz Bąk twierdzi tymczasem, że inwentaryzacja nieruchomości jest już gotowa i rozpoczyna starania o fundusze na kosztowne prace modernizacyjne.
– Widzę finansową możliwość w partnerstwie publiczno-prywatnym i najpierw w tym kierunku będę szukał rozwiązań… – zapowiada. – Zastanawiam się też, czy strona rządowa nie chciałaby w naszym pałacu ulokować filii urzędu marszałkowskiego albo wojewódzkiego. Jeśli nic z tego nie wyjdzie, musimy sami zabrać się za to i w pierwszej kolejności wydać 250-300 tysięcy złotych na projekt modernizacji obiektu – oczywiście za zgodą radnych. Mieszkańcy pytani w ankiecie chcieliby w pałacu siedzibę administracji, ale, moim zdaniem, najlepiej będzie przeznaczyć go na cele kulturalne, wystawiennicze itp. Nie możemy przy tym zapominać, że oprócz kosztów prac remontowo-adaptacyjnych czekają nas późniejsze wydatki na utrzymanie pałacu z przyległościami.
Zniecierpliwionych mieszkańców Wojnicza nie przekonują już deklaracje i mgliste plany. Oczekują konkretów i pytają, ile jeszcze czasu i kadencji władz samorządowych potrzeba, by udało się odnowić i zagospodarować zespół pałacowo-parkowy. To jednak wciąż pytanie retoryczne…

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o