Pan wójt trochę ściemnia…

0
53
gminne-oswietlenie
REKLAMA

Na oświetlanie ulic, dróg i osiedli podtarnowskie gminy wydają od kilkuset tysięcy do nawet kilku milionów złotych rocznie. I, oczywiście, starają się na tym oszczędzać na różne sposoby – od okresowego wyłączania lamp po przetargi i proekologiczne rozwiązania techniczne.

REKLAMA

Ściemniać chcą mieszkańcy
Na terenie gminy Tarnów część latarni – za wyjątkiem głównych ciągów komunikacyjnych, centrów wsi, okolic szkół, przedszkoli, kościołów itd. – jest wyłączana od pierwszej w nocy do ok. czwartej rano. Wśród mieszkańców zdania na temat tego sposobu oszczędzania są podzielone – jedni uważają, że te „godziny mroku” to zaproszenie dla złodziei, inni – że świecenie „wszędzie po równo” przez całą noc to marnowanie pieniędzy. Wójt Grzegorz Kozioł podkreśla, że propozycja lokalnych wyłączeń latarni wyszła od mieszkańców gminy.
– Było sporo głosów, że w wielu miejscach żarówki świecą się niepotrzebnie całą noc. Zebrania wiejskie decydują, czy w określonej miejscowości mają dłużej świecić się lampy, czy np. za te pieniądze wybudować kawałek chodnika. Nocne wyłączenia lamp w mniejszych obwodach zastosowaliśmy przed rokiem na próbę – analizujemy, ile pozwala to oszczędzić, a potem skonsultujemy rzecz z mieszkańcami. Gmina Tarnów ma ponad 2 tys. lamp ulicznych i wydaje na oświetlenie ok. 1,3 mln zł rocznie. Plus 200 tys. na inwestycje w tej dziedzinie, bo – jak zaznacza Grzegorz Kozioł – gminna sieć oświetlenia jest intensywnie modernizowana.
– Do przyszłego roku wszystkie lampy uliczne będą miały nowoczesne, energooszczędne żarówki. Wszystkie nowe lampy to już oświetlenie energooszczędne. Wprowadzamy też regulatory, które w nocy zmniejszają natężenie światła. Na basenie w Woli Rzędzińskiej i na urzędzie gminy, który jest m.in. ogrzewany elektrycznie – zainstalowaliśmy też baterie fotowoltaiczne, produkujące prąd.


Świecenie po równo
Gmina Tuchów wydaje na oświetlenie blisko milion złotych rocznie, jednak latarnie świecą tu „wszędzie po równo”, od zmierzchu do świtu – w każdym razie według ustalonych przez dostawcę prądu sezonowo zmieniających się godzin. Wcześniej tuchowski samorząd eksperymentował z okresowym wyłączaniem lamp ulicznych, ale zrezygnowano z tej drogi.
– Robiliśmy w ub. roku różne eksperymenty ze zmianami pór i czasu pracy latarni, i doszliśmy do wniosku, że niewiele to daje oszczędności, a sporo zamieszania – mówi Kazimierz Kurczab, zastępca burmistrza Tuchowa. Jak twierdzi, samorząd zamierza iść raczej w kierunku modernizacji oświetlenia i wymiany żarówek na energooszczędne, co powinno dać większy efekt niż wyłączanie latarń w nocy.
Gmina Borzęcin oblicza swoje zasoby oświetlenia na ponad 500 punktów świetlnych i wydaje na światło ok. 250 tys. zł rocznie.
– Nie stosujemy żadnych ograniczeń oświetlenia, funkcjonuje ono od zmierzchu do świtu – zapewnia Janusz Kwaśniak, wójt Borzęcina. – Wychodzimy z założenia, że po to są lampy, żeby świeciły. Wójt dodaje, że przed trzema laty przeprowadzono modernizację oświetlenia, wymieniono tradycyjne oprawy lamp na energooszczędne. – Dzięki temu zeszliśmy z kosztów o ok. 30 procent. Podobne oszczędności dało także rozpisanie procedury przetargowej na dostawcę prądu i wybór najkorzystniejszej oferty.

A nocą jest ciemno…
Nie wszystkie podtarnowskie gminy świecą tak radykalnie. Np. w Skrzyszowie część latarni – poza głównymi ciągami komunikacyjnymi i otoczeniem obiektów publicznych – gaśnie o pierwszej w nocy. Na podobnych zasadach oszczędza Wojnicz, gdzie od dwóch lat ok. tysiąca latarni wyłącza się od północy do ok. piątej nad ranem. W Zakliczynie poza centrum i głównymi drogami oświetlenie gaśnie pół godziny przed północą.
Czy gasnące latarnie to rzeczywiście „zaproszenie dla złodziei”? Przedstawiciele gmin, które stosują nocne wyłączenia, zapewniają, że z reguły nie przekładają się one na więcej zdarzeń w policyjnych statystykach. W gminach, które świecą całą noc, panuje zwykle pogląd, że lepiej „nie kusić licha”.
Inwestycje proekologiczne generalnie oceniane są jako lepsza droga oszczędzania, choć skierowana raczej w przyszłość – żeby zacząć oszczędzać, trzeba najpierw zainwestować. Wkład samorządów jest jednak w takich przypadkach zasilany funduszami zewnętrznymi, a oszczędności pozostają w kasie gminy.
Np. gmina Żabno, która świeci w zimie od ok. szóstej wieczór do szóstej rano i płaci ok 400 tys. zł za oświetlenie, od dwóch lat wymienia stopniowo żarówki latarni na sodowe. Jak oceniają, w pierwszym roku na zmodernizowanych latarniach zmniejszono rachunki o ok. 100 tys. zł, natomiast dzięki przetargom na obsługę sieci oświetleniowej zaoszczędzono ok. 80 tys. zł.
Grzegorz Kozioł, wójt gminy Tarnów, ocenia oszczędności z modernizacji lamp w nieco inny sposób.
– Co roku przybywa nam kilkadziesiąt lamp, więc zużycie prądu wzrasta. Ale od czasu zastosowania rozwiązań energooszczędnych, czyli od dwóch lat, mimo rozbudowy sieci rachunki za prąd prawie nam nie wzrosły – czyli oszczędności równoważą rozwój.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments