Pielęgniarki są zmęczone

0
111
Pielegniarki-nie-traca-nadziei
REKLAMA

Pielęgniarki i położne z dąbrowskiego szpitala w dalszym ciągu domagają się podwyżek płac (teraz ich pobory są tak niskie, że starostwo ze swojego budżetu dopłaca im do najniższej krajowej) i odwołania niezgodnego ich zdaniem z prawem nowego regulaminu pracy. Od złożenia rezygnacji przez byłą dyrektor placówki minął już ponad miesiąc, a w ich sytuacji nic się nie wyjaśniło, nowy dyrektor obiecuje co prawda pewne zmiany, ale na razie pozostają one w sferze bliżej niesprecyzowanych planów.
„Lotna brygada” zapełnia luki w zatrudnieniu, ale, jak twierdzi szefowa związku zawodowego pielęgniarek i położnych, sytuacja taka jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa pacjentów. Tym bardziej że w brygadzie specjalnej pracują osoby niezwiązane ze szpitalem, są to młode panie po szkole, bez doświadczenia albo nawet pracujące w innych zakładach.
– Pielęgniarek brakuje od dawna, a panie, które pracują, mają po 40, 50 i więcej lat. Sytuacji bynajmniej nie poprawiło zarządzenie byłej dyrektor Teresy Kopczyńskiej, dotyczące zakazu zatrudniania na umowy o pracę. W ten sposób powstała „lotna brygada”, grupa pielęgniarek, które przerzucane są z oddziału na oddział i pracują na umowy-zlecenia. Panie te mają na przykład w miesiącu 20 dwunastogodzinnych dyżurów, co jest niezgodne  z jakąkolwiek praktyką pielęgniarską. Nietrudno sobie wyobrazić, że są zmęczone, a to nie służy pacjentom – mówi Bożena Kolarczyk.
Przewodnicząca twierdzi, że i tak braki w zatrudnieniu są w dalszym ciągu znaczne. Zdarza się często, że na oddziale w czasie jednego dyżuru pracują tylko dwie pielęgniarki. Muszą wykonać zlecenia lekarzy, wypełnić sterty dokumentów, zrobić pacjentom badania, tak więc chorzy, często w ciężkich stanach, nie mogą się doprosić, żeby pielęgniarka do nich przyszła. A pacjent potrzebuje nie tylko leków i badań, ale także towarzystwa, uwagi i miłego słowa, a w nawale zajęć siostry nie mają na to czasu.
Pielęgniarki już od ponad roku są w sporze zbiorowym z dyrekcją placówki. Chodzi nie tylko o płace, ale także o problematyczny regulamin pracy, z którym siostry nijak nie mogły się zgodzić.
– Dokument ten zawiera mnóstwo absurdów niezgodnych ani z kodeksem pracy, ani z prawem w ogóle. Oprotestowałyśmy go i na piśmie odmówiłyśmy zastosowania się do niego – wyjaśnia Bożena Kolarczyk.
Jako że była dyrektor Teresa Kopczyńska nie darzyła pielęgniarek zbytnią estymą, na koniec zrobiła im niezłego psikusa. Dosłownie w przeddzień złożenia rezygnacji rozporządzeniem wprowadziła oprotestowany przez siostry nowy regulamin pracy.
– To była czysta złośliwość – denerwuje się przewodnicząca Kolarczyk. – Dwa tygodnie po odejściu Kopczyńskiej weszło w życie jej rozporządzenie.
Pełniący obowiązki dyrektora szpitala, Łukasz Węgrzyn ma zatem nie lada problem do rozwiązania, związek zawodowy zapowiada, że w dalszym ciągu walczyć będzie nie tylko o należne podwyżki, ale także z absurdalnym regulaminem. Dyrektor musi także rozwiązać problem „lotnej brygady”, bo wszyscy doskonale zdają sobie sprawę, że nie służy to dobrze ani szpitalowi, ani tym bardziej pacjentom lecznicy. Bożena Kolarczyk dodaje, że pielęgniarki odbyły już kilka rozmów z dyrektorem Węgrzynem i były one konkretne. Przede wszystkim dyrektor obiecał im zniesienie wprowadzonego przez swoją poprzedniczkę regulaminu zatrudnienia, wstępnie umówili się na 25 czerwca. Wyznaczony termin co prawda dawno już minął, a dyrektor nic jeszcze nie postanowił.
– Ale nie tracimy nadziei – deklaruje Bożena Kolarczyk.
Dyrektor Łukasz Węgrzyn nie chciał rozmawiać na temat sytuacji swoich podwładnych.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments