Pod Wojniczem boją się raka

0
42
Wojnicz zagrozenie
REKLAMA

Mieszkańcy Wojnicza boją się o swoje zdrowie i chcą, aby burmistrz Wojnicza wymusił na właścicielu zatrutego terenu usunięcie resztek odpadów i jego rekultywację. Postępowanie w sprawie wszczęła tarnowska prokuratura.
Przypomnijmy: na pola w Wojniczu na granicy z Więckowicami wiosną tego roku wywieziono prawie 900 ton odpadów z oczyszczalni ścieków Tarnowskich Wodociągów i złożono je na prywatnej działce. W gospodarstwach znajdujących się blisko działki padły kury, smród mimo kilkakrotnego wapnowania unosił się przez kilka tygodni. Ludzie na własny rachunek oddali martwe ptaki do badań, okazało się, że zawartość kadmu w ich nerkach była kilkakrotnie wyższa niż normy.
– Sprawą zainteresowaliśmy burmistrza i ten zlecił wykonanie badań gleby niezależnej pracowni analitycznej w Pszczynie – mówi Lucyna Litwin, mieszkanka jednego z domów przy ulicy Rejtana w Wojniczu.
Pracownia w Pszczynie badała pobraną glebę na zawartość siedmiu metali ciężkich, normy dwóch z nich zostały przekroczone – cynku i niklu.  
– Lekarze alarmują, że już niewielkie przekroczenie zawartości metali ciężkich jest bardzo niebezpieczne i prowadzi do wielu groźnych chorób, najczęściej nowotworów – wyjaśnia Robert Erazmus, działacz organizacji ekologicznych. – Tymczasem w Wojniczu poziom cynku i niklu przekroczony został kilkukrotnie. Proszę zwrócić uwagę, że kury już pozdychały, bo to małe ptaki, ale oddziaływanie metali na człowieka jest dokładnie takie samo, tylko potrzeba trochę więcej czasu.
Zdaniem Erazmusa, wbrew temu, co twierdzą w Tarnowskich Wodociągach, takich odpadów w żadnym wypadku nie powinno się stosować jako nawozu pod uprawy roślin jadalnych i drzew owocowych ani pod rośliny przeznaczone na paszę dla zwierząt.
– Nawozić nimi można jedynie iglaki, kwiaty i trawniki, ale ważne jest, w jakich ilościach używa się nawozu. W przypadku osadów z oczyszczalni ścieków nie można przekroczyć ilości trzech  ton suchej masy na hektar na rok. W Wojniczu na półtorahektarową działkę wysypano prawie 900 ton odpadów. To nie był nawóz, tylko trucizna w czystej postaci. Szkodliwe substancje przedostają się do powietrza i wody, i szkodzą wszystkim. Jeśli się nie opamiętamy, skutki odczujemy my i nasze dzieci – dodaje Robert Erazmus.
Burmistrz Wojnicza, Jacek Kurek informuje, że po uzyskaniu wyników badań zwrócił się do WIOŚ o ocenę sytuacji pod względem możliwości oddziaływania na środowisko oraz zdrowie i życie ludzi i zwierząt. Zwrócił się także do WIOŚ o przeprowadzenie kontroli wytwórców odpadów.
– Jestem zaniepokojony sytuacją – mówi Jacek Kurek. – Czekam na ostateczne wyniki kontroli WIOŚ, po ich uzyskaniu będę podejmował kolejne kroki.
Sprawę wywiezienia odpadów bada także tarnowska prokuratura. Prokuratorzy zbadają, czy „przekroczenie dopuszczalnej dawki odpadów mogło zagrażać zdrowiu i życiu człowieka oraz powodować istotne obniżenie jakości wody, oraz zniszczenie w świecie zwierzęcym w znacznych rozmiarach, a tym samym sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa zdarzenia polegającego na rozprzestrzenianiu się substancji trujących zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób”.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments