Pomnik czy mogiła?

0
101
Niechciana-mogila
REKLAMA

– Na cmentarzu komunalnym jest sporo grobów do likwidacji, bo rodziny zmarłych nie zapłaciły dzierżawy terenu pod groby. A czy na cmentarzu wojskowym ktoś płaci za grób ormowców i ubeków? – mówił w czasie ostatniej sesji rady miejskiej Adam Kwaśniak, który sprawę tę podnosił już nie po raz pierwszy. Jego zdaniem mogiła powinna zostać usunięta. – To jest zabytkowy cmentarz i nie powinien tam tkwić relikt z czasów komunizmu. W grobie nie ma żadnych szczątków, jest to tylko pomnik i uważam, że powinien zostać zdemontowany. A jeżeli tego nie da się zrobić, to powinna przynajmniej zostać wymieniona tablica tak, aby były na niej same tylko nazwiska – dodaje radny.
– Cały teren cmentarza wojennego znajduje się pod opieką konserwatora zabytków, tak więc grobu powojennych funkcjonariuszy nie wolno nam ruszać – tłumaczy inspektor Beata Pajor z Urzędu Miejskiego w Brzesku, zajmująca się zabytkowymi nekropoliami. –Powiedziano nam, że płyta z nagrobka mogłaby trafić do krakowskiego muzeum PRL. Jednak to urząd musiałby zdecydować, co zrobić z ewentualnymi szczątkami.
Ewentualnymi, bo jak dodaje Beata Pajor, nie zachowała się żadna dokumentacja, która pozwoliłaby jednoznacznie stwierdzić, czy w grobie są jakieś ludzkie szczątki.
 – Niektórzy twierdzą, że mogiła miała być tylko symbolem, jednak konserwator zabytków już nie jest tego taki pewien. Jego zdaniem zabici funkcjonariusze mogli spocząć tuż obok żołnierzy poległych w czasie I wojny światowej. Do tej pory szczątki mogły się zmieszać i trudno byłoby oddzielić jedne od drugich. Faktem jest, że można byłoby oczywiście zlecić badania DNA, ale kto miałby za nie zapłacić? – pyta inspektor Pajor.
Zdania na temat spornej mogiły są w Brzesku podzielone, chociaż postawy takie jak radnego Kwaśniaka są w mniejszości.
– Co to za grób, nawet krzyża na nim nie ma – mówi starsza kobieta mieszkająca niedaleko cmentarza. – Wiadomo, czym ubecy i ormowcy zajmowali się po wojnie, mordowali ludzi, za to mają spoczywać w święconej ziemi?
Nauczyciel historii z jednej z brzeskich szkół średnich mówi, że grób funkcjonariuszy UB i ORMO jest co prawda pozostałością niechlubną, jednak jest to część naszej historii, której nie da się, a nawet nie można wymazać z pamięci.
– Ponadto, co nie jest bez znaczenia, jesteśmy narodem katolickim, a to wymaga od nas uszanowania miejsc pochówków – dodaje pedagog.
W obronie grobu powojennych funkcjonariuszy występuje Władysław Wysoczański, walczący w czasie II wojny światowej, działacz organizacji kombatanckich.
– Do UB, ORMO i MO wstępowali po wojnie młodzi chłopcy, niektórzy mieli zaledwie po 17, 18 lat. Dla nich władza ludowa nic nie znaczyła, nawet nie rozumieli tego pojęcia. Często wywodzili się z biednych rodzin, chcieli poprawić swój byt. Nie można teraz odmawiać im prawa do spoczynku – mówi.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments