Chciała otruć siebie i męża

0
292

Wieloletnia opieka nad przykutym do łóżka mężem, kłopoty finansowe i fatalny stan psychiczny doprowadziły 58-letnią mieszkankę powiatu bocheńskiego do desperackiego kroku. Podała obłożnie choremu silne leki, sama też je zażyła, uważając, że obydwoje po nich umrą. Zostawiła pożegnalny list. Małżonków odratowano, a 58-latka pod zarzutem próby zabójstwa stanęła przed Sądem Okręgowym w Tarnowie, skazano ją na rok więzienia i zawieszono wymierzenie kary na trzy lata.

Życie małżonków przez przypadek uratował… komornik, który od pewnego czasu próbował wyegzekwować należności związane z kredytem, jaki mieszkanka bocheńskiego powiatu zaciągnęła i nie była w stanie spłacać. – W pożegnalnym liście 58-latka tłumaczyła, dlaczego podjęła dramatyczną próbę odebrania życia swojemu mężowi i sobie. Twierdziła, że zmusiły ją do tego trudna sytuacja życiowa i finansowe kłopoty. Mąż kobiety od 2010 roku znajdował się w stanie wegetatywnym, a ona musiała opiekować się nim – podawać mu leki, karmić i wykonywać wszystkie czynności pielęgnacyjne. Niestety, rodzina małżonków nie interesowała się nimi zbytnio i nie włączała w opiekę nad mężczyzną – wyjaśnia rzecznik Sądu Okręgowego w Tarnowie, Tomasz Kozioł.
Trudną sytuację kobiety komplikowały dodatkowo finansowy spór z bratem męża oraz poważne problemy materialne, bo większość dochodów przeznaczała na opiekę nad mężem i konieczne opłaty. Mieszkanie małżonków zaczęli odwiedzać windykatorzy i paradoksalnie to właśnie jeden z nich uratował im życie. 19 września 2018 roku zapukał do drzwi, ale nikt mu nie otwierał, po chwili przyszły wnuczki kobiety, weszły do mieszkania i odnalazły nieprzytomnych dziadków oraz pożegnalny list. 58-latkę i jej męża zabrano do szpitala, lekarzom udało się ich uratować.
Za swój czyn kobieta stanęła przed sądem, postawiono jej zarzut próby zabójstwa. Powołani biegli stwierdzili, że znajdowała się w fatalnej kondycji psychicznej, a jej sytuacja życiowa była bardzo trudna i w odczuciu oskarżonej nie było sposobów na rozwiązanie problemów. Okolicznością łagodzącą stały się także zeznania pracowników ośrodka pomocy społecznej, którzy twierdzili, że kobieta zajmowała się swoim mężem w sposób nienaganny. Mimo że od wielu lat leżał przykuty do łóżka, był zadbany, dobrze odżywiony i nie miał odleżyn. Wszystkie te czynniki spowodowały, że 58-latka usłyszała wyrok w zawieszeniu, sąd wyznaczył jej kuratora, pomocy udziela także psycholog.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o