Strona główna Region Powiat bocheński Eksmisja od księdza. Matka z trójką dzieci traci dach nad głową

Eksmisja od księdza. Matka z trójką dzieci traci dach nad głową

0
Eksmisja od księdza -matka z trójką dzieci traci dach nad głową
Katarzyna Handzel
REKLAMA

W Ostrowie Szlacheckim (gm. Bochnia) ksiądz jezuita wyrzuca z mieszkania samotną matkę z trójką dzieci. Kobiety bronią sąsiedzi i sołtys wsi.
– Kiedy w maju ubiegłego roku zmarła moja mama, która była główną najemczynią mieszkania, ksiądz Józef Maj zapewniał mnie, że dalej mogę lokal zajmować. Podpisano ze mną umowę do końca sierpnia 2025 roku, potem przedłużono ją do grudnia, a następnie do końca marca tego roku. Nie była to sytuacja komfortowa, jednak w umowie znajdował się zapis, że będzie ona przedłużana do dnia oddania do użytkowania lokali z zasobów gminy Bochnia. To było dla mnie gwarantem, że nikt z domu nas nie wyrzuci. Jednak stało się inaczej. Dziewiątego marca odebrałam list podpisany przez księdza Maja, w którym poinformowano mnie, iż umowa nie zostanie przedłużona, nakazano mi opróżnienie i przekazanie lokalu wynajmującemu do końca miesiąca. I napisano, że jeśli tego nie zrobię, właściciel będzie zmuszony podjąć odpowiednie czynności prawne. To był cios, straciliśmy poczucie bezpieczeństwa. Żyjemy z dnia na dzień w niepewności, nie wiemy, co się z nami stanie, bo nie mamy gdzie się wyprowadzić. A nawet gdyby, to koszty wynajmu mieszkania na wolnym rynku przerastają moje możliwości finansowe. Sama wychowuję troje dzieci w wieku 19, 17 i dziewięciu lat, wszystkie się uczą. Każdego dnia się boję, bo nie wiem, co się z nami stanie, mogą mi naliczyć karę za bezprawne korzystanie z lokalu – mówi Katarzyna Handzel z Ostrowa Szlacheckiego w gminie Bochnia.

Chciał zrobić porządek

Właścicielem dwóch budynków zajmowanych przez sześć rodzin jest Związek Męskiej Młodzieży Przemysłowej i Rzemieślniczej pod wezwaniem św. Stanisława Kostki w Krakowie, jego prezesem jest ksiądz jezuita, Józef Maj. Wszyscy wynajmujący pomieszczenia mają przenieść się do lokali komunalnych, które buduje bocheński samorząd za pieniądze z dotacji na zapewnienie mieszkań dla osób zajmujących mienie popegeerowskie. Oprócz wspomnianych mieszkań, do zakonu należą dwa zabytkowe budynki, na renowację których Jezuici dostali kilkumilionową rządową dotację. Do zabudowań przylega park.

Pierwotnymi właścicielami Ostrowa Szlacheckiego i kilku przyległych wsi była rodzina Rostworowskich, która przed II wojną przekazała jego część zakonowi Jezuitów. Po wojnie majątek przeszedł w państwowe ręce, były tam mieszkania oraz kuchnia i stołówka dla pracowników PGR-u. Pod koniec lat 90. ubiegłego wieku Jezuici odzyskali posiadłość.
– Mój ojciec był zootechnikiem i został skierowany do Ostrowa do pracy. Dostał tu mieszkanie i nawet, kiedy PGR został zlikwidowany, mogliśmy w nim zostać. Nic nie zmieniło się także po przejęciu go przez zakon. Wszystko stanęło na głowie dopiero wtedy, gdy prezesem Związku Męskiej Młodzieży Przemysłowej i Rzemieślniczej został ksiądz Maj. Już na wstępie zaznaczył, że przyjechał, żeby zrobić z nami porządki. Polegały one głównie na podniesieniu czynszów, wprowadził fundusz remontowy, który płacimy nie wiadomo za co, bo wszystkie remonty musimy robić we własnym zakresie. Ksiądz urządził tu także mieszkanie dla siebie, na dwóch kondygnacjach ma chyba dziesięć pokoi, spędza tu weekendy. Kiedy przyjeżdża, nie czujemy się swobodnie, na każdym kroku daje do zrozumienia, że on tu rządzi, lekceważy nas i nie kryje niechęci. W całym swoim życiu nie spotkałam się z taką postawą księdza. Kiedy pewnego dnia natknęłam się na niego przed domem, rzucił w moją stronę, że ma znajomości na policji i wszystko wie na mój temat… Znieruchomiałam, nawet się nie odezwałam… Co może wiedzieć na temat mojej rodziny? Przez lata ja i moje dzieci byliśmy ofiarami przemocy domowej, odżyliśmy dopiero wtedy, gdy rozwiodłam się z mężem – opowiada pani Katarzyna.

REKLAMA (2)

Do parku wstęp wzbroniony

Na zachowanie księdza skarży się nie tylko pani Katarzyna, narzekają także inni lokatorzy mieszkań należących do Jezuitów.
– Jeszcze do niedawna droga dojazdowa do naszych domów prowadziła przez park, ksiądz jednak go zamknął, wywiesił tabliczkę z napisem „teren prywatny” i teraz musimy jeździć po kompletnie zrujnowanej działce i to tylko dzięki uprzejmości jej właściciela. W ubiegłym roku wpadłam w dołek i uszkodziłam koło, za naprawę musiałam zapłacić kilkaset złotych. Kiedy zwróciłam się do księdza o zwrot kosztów, wprowadził mi opłatę sto złotych na miesiąc za parking. Jest to o tyle kuriozalne, że w naszym budynku tylko dwie rodziny mają auta. Kiedy pytaliśmy księdza Maja, dlaczego zamknął nam drogę, stwierdził, że spaliny szkodzą przyrodzie. Z niechęcią patrzy także na to, że chodzimy z dziećmi do parku na spacery – mówi jedna z lokatorek, chcąca zachować anonimowość.
Mieszkańcy Ostrowa są oburzeni, że ksiądz postanowił wyrzucić panią Katarzynę z dziećmi z mieszkania.
– Znam ją od czasu, kiedy była dzieckiem, to dobra, spokojna i uczynna kobieta. Dużo przeszła w życiu, przez lata była skazana na życie pod jednym dachem z oprawcą, który znęcał się nad nią i dziećmi. Gdzie był wtedy ksiądz? Czy choć raz przyszedł z propozycją pomocy? – pyta 60-letni mężczyzna, którego dom stoi po sąsiedzku z zabudowaniami należącymi do Jezuitów.

REKLAMA (3)

Mieszkania będą gotowe za trzy miesiące

Sołtys Ostrowa Szlacheckiego, Paweł Gajda, mówi wprost: Zachowanie księdza jest mówiąc delikatnie co najmniej nieprzyzwoite i niezgodne z prawem. Pewnie zdaje sobie sprawę z tego, że mógłby Katarzynę z dziećmi wyrzucić na bruk tylko wówczas, gdyby zarządził to sąd. A on zachowuje się, jakby wszystko należało do niego i mógł tym majątkiem zarządzać w zależności od swoich upodobań. Jak ma jedno mieszkanie w Krakowie, drugie – wielopokojowe – w naszej wsi, to nie ma pojęcia, co znaczą niepewność i strach w obliczu braku dachu nad głową. Nowe mieszkania dla Katarzyny z dziećmi i pozostałych rodzin będą gotowe za około trzy miesiące, budynki już stoją. Obecnie gmina czeka na wykonanie przyłączy – prądu, gazu, wody, potem muszą odbyć się odbiory i ludzie będą mogli się wprowadzać. I ksiądz dobrze wie, kiedy to nastąpi, bo sprawą się żywo interesuje. Nie mógł więc spokojnie zaczekać kilka miesięcy?
Sołtys Gajda wyjaśnia jeszcze jedną sprawę: Bezskutecznie próbujemy się dowiedzieć, co będzie się znajdować w budynkach, gdy wyprowadzą się z nich lokatorzy. Najpierw poszła fama, że będzie w nich ośrodek dla młodzieży, teraz krążą pogłoski, iż zakon planuje utworzenie domu dla samotnej matki. Moim zdaniem byłby to paradoks, bo Kasia też jest samotną matką, a chcą ją pozbawić domu…
Jeszcze inna mieszkanka Ostrowa zbulwersowana jest tym, że ksiądz Józef Maj często odprawia msze w miejscowym kościele.
– Dzieje się rzecz katastrofalna, bo odstrasza wiernych. Są zdegustowani tym, że ksiądz, który nie po ludzku traktuje ludzi, chce matkę z dziećmi wyrzucić z domu, prowadzi nabożeństwa, naucza o moralności, rozdaje komunię. I dzieje się tak, że gdy mieszkańcy dowiadują się, że mszę będzie odprawiał ksiądz Maj, jadą do kościoła do Okulic.
Pytany o tę sprawę proboszcz parafii w Ostrowie Szlacheckim, Jerzy Tokarz, bezradnie rozkłada ręce, nie chce jej komentować.

Związek idzie na rękę lokatorce?

Ksiądz Józef Maj nie odbiera telefonu, nie odpisuje na sms-y. W Związku Męskiej Młodzieży Przemysłowej i Rzemieślniczej pod wezwaniem św. Stanisława Kostki w Krakowie odsyłają do rzecznika prasowego zakonu Jezuitów.
Ojciec Damian Mazurkiewicz w mailu przesłanym do redakcji wyjaśnia: – Uzyskawszy informację od prezesa Związku Męskiej Młodzieży Przemysłowej i Rzemieślniczej, właściciela nieruchomości w Ostrowie Szlacheckim, pragnę przekazać, że przy realizacji przez gminę Bochnia projektu pomocy mieszkaniowej dla byłych pracowników PGR-ów związek nie jest stroną przedsięwzięcia, toteż nie jest na bieżąco informowany o przebiegu i planowanym zakończeniu budowy. Niemniej jednak los byłych pracowników PGR-u – najemców lokali nie był nigdy obojętny dla związku, co znalazło między innymi odzwierciedlenie w działaniach przy zainicjowaniu prowadzonego przez bocheński samorząd projektu realizacji budowy mieszkań w ramach programu pomocy dla miejscowości popegeerowskich.
Związek, świadom opóźnień, jakie ma gmina z udostępnianiem mieszkań, próbował pomóc lokatorce i kilkukrotnie przedłużał umowę najmu. Ostatecznie otrzymała ona pismo od prezesa, w którym oprócz zasadniczej racji związanej z wygaśnięciem umowy nadmienia również, że w okresie, gdy mieszkała w Ostrowie, występowały sytuacje związane z niestosowaniem się do ustalonego przez właściciela porządku i zasad obowiązujących w nieruchomości. Co więcej, po otrzymaniu pisma lokatorka nie nawiązała żadnego kontaktu ze związkiem i nie podjęła bezpośredniej próby innego rozwiązania przedstawionej kwestii.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
0
Napisz komentarzx