Krytykował burmistrza, stanie przed sądem

0
272
Patryk Salamon nie szczędzi krytyki burmistrzowi Bochni, który jego zdaniem popełnił błędy przy pracach związanych z rewitalizacją starówki

Mieszkający w Bochni, 31-letni Patryk Salamon, wielki miłośnik historii i społeczny działacz, od dawna prowadzi otwarty spór z burmistrzem, Stefanem Kolawińskim, szczególnie ostro krytykuje jego działania dotyczące rewitalizacji miasta. Twierdzi, że zbyt pochopne decyzje włodarza sprawiły, że mieszkańcy Bochni oraz turyści stracili niepowtarzalną okazję do poznania niezwykłych dziejów solnego grodu i jego dawnej architektury. Burmistrz zawiadomił o sprawie prokuraturę, jego zdaniem krytyka przekroczyła granice dobrego smaku i po prostu była obraźliwa. Każdy ma prawo do obrony, jednak zastanawiający jest fakt, że jedną ze spraw Kolawiński zgłosił… osiem miesięcy po zajściach, które uważa za nielegalne. Patryk Salamon 12 marca stanie przed sądem.

– W czasie archeologicznych prac, jakie prowadzone były w naszym mieście badacze natknęli się na niezwykłe skarby z przeszłości. Były to ruiny ratusza, po ich odkopaniu nie zadbano o nie właściwie, a co najgorsze nie wykonano dokładnych badań pozostałości budynku. To niepowetowana strata, straciliśmy okazję do poznania zabytków i historii miasta, które liczy sobie tyle samo lat, co Kraków. Wielka szkoda nie tylko dla mieszkańców, ale także turystów, dla których takie skarby byłyby powodem, aby do nas przyjechać. Niestety, wszystko zakopano. Burmistrz obiecywał umieszczenie na rynku przeszklenia, pod którym miał się znajdować fragment dawnego magistratu, z tego co wiem, tak się jednak nie stanie. Nie mogłem pozostać obojętny i kilkakrotnie pozwoliłem sobie na krytykę burmistrza na dyskusyjnym forum jednego z miejscowych portali internetowych – relacjonuje Patryk Salamon.

To była profanacja
Kolejną sprawą, na osi której rozgorzał spór Salamon-Kolawiński było odkrycie cmentarza przy ulicy Dominikańskiej. – Badania trwałyby zaledwie dwa miesiące, szybko jednak skrócono ten czas, burmistrz uzasadniał, że należy się spieszyć z remontem ulicy, zasłaniał się także opinią konserwatora zabytków. Bardzo mnie to oburzyło, uważam, że sprofanowano miejsce, w którym spoczywają szczątki naszych przodków, znamienitych obywateli Bochni, dawną elitę tego miasta – zarządców kopalni, rajców, księży i zakonników. Można było wykonać badania antropologiczne, dowiedzieć się, jak ci ludzie żyli, dlaczego umarli, na pewno byłby to znakomity wkład w poszerzenie wiedzy o dawnym mieście i jego mieszkańcach. I tę okazję zaprzepaszczono, teren cmentarza został zasypany – mówi Patryk Salamon.
Zażądał od miejskich władz, aby ekshumować ludzkie szczątki z dawnej nekropolii i przenieść je w inne, godne pochówku miejsce. Chcąc uczcić pamięć przodków spoczywających przy Dominikańskiej Patryk wraz ze swoim przyjacielem, Maksymilianem Trusiem, zwołał przy pomocy społecznościowego portalu spotkanie. Przypomniał, że przy Dominikańskiej, z którą sąsiaduje muzeum im. Stanisława Fischera, niegdyś będące budynkiem klasztoru, odkryto ludzkie kości i fragmenty murów kościoła, który zburzony został po kasacie zakonu. Obecność Dominikanów na ziemi Bocheńskiej rozpoczęła się od 1375 roku i trwała nieprzerwanie do 1777, kiedy to zostali przeniesieni do Jarosławia.

Burmistrz skazał na zapomnienie
– Miał to być także sygnał dla miejskich włodarzy, że nie zgadzamy się na zasypanie cmentarza bez wcześniejszej ekshumacji. Na spotkanie zaprosiliśmy w Niedzielę Palmową, 14 kwietnia ubiegłego roku. Miało ono charakter religijny, przyszliśmy, zmówiliśmy wspólnie modlitwę i zapaliliśmy znicze. Na ogrodzeniu zawiesiliśmy także okolicznościową tablicę – przypomina Patryk.
Liczył, iż na spotkanie przyjdą mieszkańcy, którym nie jest obojętna miejska historia. – Tłumów nie było – żartuje mężczyzna. – Zjawiło się w sumie siedem osób, w tym trzech zainteresowanych dziennikarzy. Niecały miesiąc po spotkaniu burmistrz zaprosił do urzędu mojego ojca i wyjaśnił mu, co grozi za organizację happeningu – wyjaśnia Patryk.
Po ośmiu miesiącach od tamtego zdarzenia młody społecznik dowiedział się, że burmistrz zawiadomił organy ścigania o organizacji nielegalnego zgromadzenia oraz zawieszenia tablicy bez wymaganych pozwoleń.

Kneblowanie krytykantów?
– Moim zdaniem to nic innego, jak próba zamknięcia mi ust i zabronienie dozwolonej prawem krytyki włodarzy miejskich. Ale ja po prostu nie potrafię milczeć o sprawach, które są bliskie mojemu sercu. Absolutnie nie podoba mi się, że ani w sprawie odkrytego ratusza, ani cmentarza nie słychać było sprzeciwu ze strony władz muzeum i ośrodków kultury, uznałem, że obowiązek ten spadł na mnie i ludzi, którzy myślą, jak ja. Nie mam sobie nic do zarzucenia, faktem, że moja krytyka była czasem ostra, jednak merytoryczna i pozbawiona obrazy. Uważam, że składając zawiadomienie w mojej sprawie burmistrz Kolawiński ośmiesza sprawowany przez siebie urząd i mieszkańców. Jeśli faktycznie uważa, że organizowane przy Dominikańskiej spotkanie mogło zakłócać publiczny porządek, to powinien zawiadomić prokuraturę zaraz po tym wydarzeniu – dodaje Patryk.
Mężczyzna przypuszcza, skąd mogło wziąć się o osiem miesięcy spóźnione zawiadomienie do prokuratury. – Kilka tygodni temu do tej samej prokuratury wpłynęło pismo dotyczące zawalenia się zabytkowej handlowej jatki na rynku. Z tego, co wiem, autor listu za taki stan rzeczy wini burmistrza Bochni. Zarówno pan Kolawiński, jak i magistraccy urzędnicy są przekonani, że to ja doniosłem na nich do prokuratury. Ale to nie ja byłem autorem tego donosu, choć muszę przyznać, że w pełni zgadzam się z zawartymi w nim zarzutami. Uważam, że burmistrz chce mnie nastraszyć, nęka i próbuje cenzurować niewygodne dla niego wypowiedzi. A przecież włodarz miasta jest osobą publiczną i powinien być odporny na krytykę, tym bardziej merytoryczną.
Burmistrz Bochni, Stefan Kolawiński sprawy nie komentuje, mówi, że czeka na jej sądowe rozstrzygnięcie. Jak wiadomo, zawiadomił on prokuraturę zarówno o obraźliwych, jego zdaniem, komentarzach oraz o zgromadzeniu z 14 kwietnia ubiegłego roku. Ta druga sprawa została wyłączona do odrębnego postępowania i to o niej decydować będzie bocheński sąd 12 marca.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o