Blisko 400 osób w kwarantannie

2
18412
Borzęcin - Blisko 400 osób w kwarantannie
REKLAMA

Jak doszło do tego, że w Borzęcinie Górnym zamknięto przedszkole, 362 osoby znalazły się w przymusowej kwarantannie, a 11 chorych przebywa w izolacji? Wielu mieszkańców nie ma wątpliwości, że za sprawą stoi nieodpowiedzialność pracownicy urzędu gminy, która wiedząc, że siostrzenica jest zakażona koronawirusem pozwoliła, aby dziewczyna opiekowała się jej dziećmi – wychowankami przedszkola.

Ludzie są zdenerwowani i sfrustrowani, nie mogą pracować i zarabiać, boją się także dalszych konsekwencji, głównie tego, że liczba chorych znacznie wzrośnie, co może wiązać się z koniecznością kolejnej kwarantanny. Obawiają się o zdrowie, a nawet życie osób starszych. Co ciekawe, dopiero interwencja rodziców przedszkolaków w sanepidzie sprawiła, że zostały podjęte kroki zaradcze, mające zapobiec kontaktom między zdrowymi i chorymi mieszkańcami Borzęcina.
– Kilka tygodni temu w borzęcińskim kościele odbywały się wyślubiny siostry zakonnej. Na uroczystość oraz przyjęcie, które odbywało się w jednym z brzeskich lokali zaproszony został ksiądz misjonarz. Był zakażony koronawirusem, od niego zaraził się nasz proboszcz, w kwarantannie przebywało wówczas kilka osób, między innymi pracownicy urzędu gminy. Izolacja szybko się skończyła, ale ludzie widzieli, co się we wsi dzieje. Jedna z sióstr misjonarza ma dwoje dzieci, kobieta doskonale wiedziała, że chora jest jej siostrzenica, a mimo to pozwalała jej bawić się z chłopcami, których potem zaprowadzała do przedszkola. Ta pani jest zatrudniona w urzędzie gminy, powinna więc wykazać się zdrowym rozsądkiem i odpowiedzialnością, tymczasem narażała zdrowie blisko setki dzieci w przedszkolu, także ich rodziców i pracowników placówki. O tym, że chora spotyka się z wychowankami przedszkola sanepid dowiedział się dopiero od zaniepokojonych rodziców, którzy to widzieli – mówi jedna z mieszkanek Borzęcina.

REKLAMA

Niemal cała wieś w izolacji
Testy wykazały, że synowie pracownicy urzędu są zakażeni Covid-19, sanepid zdecydował o kwarantannie dla wszystkich wychowanków przedszkola, pracowników, rodziców oraz wszystkich pozostałych członków rodzin. – Nasze przedszkole czynne jest od 7 do 16, w godzinach rannych i popołudniowych maluchy ze wszystkich czterech grup przebywają wspólnie w jednej sali, musiała więc zapaść decyzja o zamknięciu całej placówki. Gdyby nie fakt, że dzieci są mieszane, wystarczyłoby zamknąć tylko jeden oddział i na kwarantannę wysłać rodziców jednej grupy dzieci. Skończyło się na tym, że w izolacji jest prawie cała wieś, blisko 400 osób. Ani ja, ani mąż nie możemy pracować, siedzimy w domu z dziećmi (z wypowiadającą się rozmawialiśmy w sobotę, 12 września), zakupy dowożą nam moi rodzice. Ludzie są zdenerwowani i sfrustrowani, wielu mieszkańców pracuje w usługach i małych rodzinnych firmach, przymusowa kwarantanna pozbawiła ich możliwości pracy i zarabiania – denerwuje się kolejna nasza rozmówczyni.
– A co by było, gdyby rodzice nie zareagowali i dzieci pani urzędniczki dalej chodziłyby do przedszkola? – zastanawia się inna mieszkanka Borzęcina. – Ilu maluchów i pracowników przedszkola zaraziłoby się od nich? A starsze osoby, dziadkowie dzieci pewnie by umierali. Zrozumiałabym, gdyby to było działanie nieumyślne, ale przecież ona doskonale wiedziała, że jej siostrzenica jest zakażona. Jest po prostu nie do pomyślenia, jak wielką nieodpowiedzialnością wykazała się ta kobieta. Moim zdaniem, wójt jako jej pracodawca powinien nałożyć na nią odpowiednią karę. Gdy tego nie zrobi, inni zakażeni także będą ukrywać swoją chorobę, za nic mając zdrowie i życie innych.

Boją się konsekwencji
– Dziwne jest to, że sprawę próbuje się bagatelizować i zamiatać pod dywan, być może dlatego, że dotyczy ona rodziny księdza. Temat pewnie nie ujrzałby światła dziennego, gdyby nie fakt, że w porę zareagowali mieszkańcy i zawiadomili odpowiednie służby. Wobec osób, które nie zastosowały się do zaleceń i sanitarnych rygorów powinny zostać wyciągnięte daleko posunięte konsekwencje. Ich skrajna nieodpowiedzialność doprowadziła do tego, że kilkaset osób siedzi zamkniętych w domach, dorośli ponoszą z tego tytułu wymierne straty, bo nie mogą chodzić do pracy, starsze dzieci nie chodzą do szkoły. Nie ukrywam, że bardzo boję się konsekwencji tych wydarzeń, tego, ilu mieszkańców może jeszcze zachorować. Obawiam się, że możemy się tego nigdy nie dowiedzieć. Jeśli ludzie będą chorować, znowu zarządzona zostanie kwarantanna, a przecież musimy opłacać ZUS, skąd na to wezmę, jeśli dalej nie będę pracować? – oburza się mama jednego z przedszkolaków.
– W niedzielę, 6 września, stwierdzono dwa przypadki zakażenia koronawirusem w borzęcińskim przedszkolu, zgodnie z decyzją sanepidu wszystkie dzieci i ich rodzice oraz pozostali domownicy objęci zostali kwarantanną, łącznie 362 osoby. 11 kolejnych, u których stwierdzono zakażenie, pozostaje w izolacji. Chcę podkreślić, że nie są to jedynie mieszkańcy, którzy mieli jakąkolwiek styczność z przedszkolem – mówi Janusz Kwaśniak, wójt Borzęcina.

REKLAMA

2
Dodaj komentarz

2 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
2 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Urszula

Co to za głupol z tej baby ?

IKKEBOY

WOJT Borzecina obroni ta idiotka A prawda jest taka że powinna dostać najwyższy mandat z sanepidu bo narazie życie wielu ludzi !!!