Strona główna Region Powiat brzeski Gmina Czchów. Którędy do domu?

Gmina Czchów. Którędy do domu?

0
Ktoredy do domu
REKLAMA

Jak się okazuje, sprawa ma drugie dno, ze 190 kilometrów dróg gminnych zaledwie 10 jest własnością samorządu, co potwierdza wpis do ksiąg wieczystych, reszta znajduje się jedynie we władaniu gminy. Czy to oznacza, że i na innych drogach mogą stanąć tablice z napisem: teren prywatny?
Sześć lat temu Paweł Ciura wystąpił do burmistrza Czchowa o wydanie warunków zabudowy swojej działki. W decyzji napisano mu, że dojazd do domu, który budował, odbywał się będzie drogą gminną nr 101. Gdy dom stanął, okazało się, że gwarantowany dojazd wcale nie jest tak oczywisty. Mieszkająca po sąsiedzku Maria J. złożyła do Sądu Rejonowego w Brzesku podanie o przyznanie jej prawa do użytkowania działki, na której znajdowała się droga. Sąd orzekł, że prawa takiego wydać nie może, więc państwo J. odwołali się do Sądu Okręgowego w Tarnowie, ten jednak oddał sprawę do Brzeska do ponownego rozpatrzenia. Sąd w Brzesku postanowił jak za pierwszym razem – J. działka się nie należy. Sąsiedzi Rafała Ciury ponownie odwołali się od tego wyroku i skierowali sprawę ponownie do Tarnowa. Ostatecznie, po blisko sześciu latach procesów, Sąd Okręgowy przyznał J. prawo do spornej działki. Wyrok jest prawomocny, stronom nie przysługuje prawo do odwołania.
– Już w momencie złożenia wniosku pani J. poczuła się jak właścicielka drogi, zabraniała nam jeździć, blokowała wjazd samochodów dostawczych, szambiarki, a nasi goście obrzucani byli stekiem wyzwisk – opowiada Rafał Ciura. – W zimie nie pozwala na wjazd pługu, już od kilku lat zmuszeni jesteśmy sami odśnieżać drogę. Nie jest to zadanie ani łatwe, ani przyjemne, bowiem droga biegnie pod dużym kątem. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że żadnej pomocy nie uzyskaliśmy ze strony urzędu, mimo że zwracaliśmy się o to wielokrotnie. Za każdym razem odpisywano nam, że sprawa jest w toku i trzeba czekać na rozstrzygnięcie sądowe. Już wtedy, kiedy pani J. wystąpiła o prawo do działki, gmina powinna była podjąć działania, które by jej to uniemożliwiły. To jest skandal, dostałem pozwolenie na budowę domu, do którego wskazany jest dojazd drogą gminną 101, a po kilku latach z powodu niechlujstwa, niekompetencji i arogancji urzędników straciłem możliwość dojazdu do własnego domu.
Przez sześć lat, w czasie których przed sądami toczyło się postępowanie, rodzina Ciurów oraz dwie rodziny Kołodziejów, oprócz tego, że musiały znosić szykany sąsiadki, która wystąpiła o prawo do drogi, poniosły także wiele innych kosztów, wydawały pieniądze na opłacenie biegłych i koszty sądowe, do tej pory straciły już około 15 tysięcy złotych. – Jak 13 września usłyszałem wyrok, że pani J, jest nową właścicielką działki, to jakby piorun we mnie strzelił – mówi Rafał Ciura. – Już na drugi dzień sąsiadka postawiła na drodze tablicę, że jest to teren prywatny. Na razie zaprzestała swoich szykan, ale jestem przekonany, że gdy tylko dostanie uzasadnienie wyroku, od razu zabroni nam korzystać z drogi. Zostaliśmy w sytuacji bez wyjścia, dlatego napisaliśmy do burmistrza, że stanowczo żądamy podjęcia stosownych kroków w celu przywrócenia nam dojazdu do domów. Jeżeli tak się nie stanie, złożymy pozew przeciwko gminie o zaniedbanie obowiązków przez urzędnika publicznego i narażenie nas na straty. Jeżeli gmina zapłaci stosowne odszkodowanie za beztroskę swoich urzędników, to więcej się taka sytuacja nie zdarzy.
– Jak nowa właścicielka zabroni nam dojazdu, to żyć łatwo nie będzie – przyznaje Grzegorz Kołodziej. – Już 18 września pani J. złożyła do sądu wniosek o uniemożliwienie nam przechodzenia i przejeżdżania drogą, sąd to odrzucił, jednak kiedy pójdzie z wyrokiem z Tarnowa, to może się okazać, że jesteśmy odcięci od świata. Uważam, że jest to wielkie zaniedbanie ze strony urzędników, sprawa toczyła się przez sześć lat, mieli więc dość czasu, aby wymyślić plan awaryjny.
Burmistrz Czchowa, Marek Chudoba, do którego mieszkańcy mają pretensje, także nie może się zgodzić z wyrokiem sądu. – Z wypisu z rejestru gruntów z 1979 roku wynika, że droga nr 101 jest we władaniu gminy, już na początku lat 70 ubiegłego wieku została ona uznana za drogę publiczną. Postępowanie trwało bardzo długo i cały czas staraliśmy się nie dopuścić do tego, aby działka przeszła w ręce państwa J. – wyjaśnia burmistrz. –Przedłożyliśmy wszystkie niezbędne dokumenty, powołaliśmy około 50 świadków, którzy ręczyli, że droga była tam od zawsze, ale sąd tych racji nie uznał. Sędziowie wydali kuriozalny wyrok w oparciu o ustawę uwłaszczeniową z 1971 roku. Wystąpiliśmy o uzasadnienie wyroku, będziemy występować o jego kasację do Sądu Najwyższego. Ponadto przygotowujemy już dokumenty potrzebne do tego, aby na mocy specustawy wywłaszczyć państwa J. i odzyskać prawo do drogi. Wiem, że zarówno Kołodziejowie, jak i Ciurowie łatwego życia z sąsiadką nie mają, jednak na to jako burmistrz pomóc nie mogę.
Mieszkańcom, którzy stracili dojazd do swoich domów, burmistrz radzi podjęcie działań na własną rękę. Twierdzi, że rozwiązaniem najrozsądniejszym i najszybszym byłoby złożenie wniosku do sądu o ustanowienie drogi służebnej, z jednoczesnym podaniem o zabezpieczenie dojazdu na czas postępowania. Ale ani Ciurowie, ani Kołodziejowie rady tej nie uznają za najlepszą. – Skoro dostaliśmy pozwolenia na budowę domów i wskazano nam drogę, którą mamy przejeżdżać, to po stronie władzy gminnej leży zabezpieczenie nam tej możliwości. Starania o przyznanie drogi służebnej są długotrwałe i kosztowne, myślę, że musielibyśmy wydać na to około 10 tysięcy złotych. Na razie nie będziemy robić nic, poczekamy, co zdecyduje urząd – dodaje Grzegorz Kołodziej.
W gminie Czchów jest 190 km kilometrów dróg, 100 kilometrów ma charakter szlaków publicznych, 80 kilometrów stanowią tak zwane drogi wewnętrzne, przy czym ani jedne, ani drugie nie są wpisane do ksiąg wieczystych i nie stanowią własności gminy. – My jesteśmy właścicielami tylko zaledwie 10 kilometrów – dodaje burmistrz Chudoba. – Resztę, która jest przez gminę remontowana, odśnieżana, itp., mamy jedynie we władaniu na zasadach posiadania samoistnego. Ale w takiej sytuacji są wszystkie samorządy w Polsce. Potrzebowaliśmy co najmniej 20 milionów złotych i wielu lat, aby uporządkować te sprawy. Problem ten dotyczy nie tylko dróg gminnych, w podobnej sytuacji są powiatowe, wojewódzkie, a nawet krajowe. Sprawę mogłaby rozwiązać ustawa sejmowa stwierdzająca, że drogi publiczne stają się gminnymi. W przeciwnym wypadku częściej może dochodzić do sytuacji, w których działki, na których leżą drogi, mogą przechodzić w ręce prywatnych właścicieli.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
0
Napisz komentarzx