Niezwykłe sceny na przejeździe w Sterkowcu [FILM]

3
4813
Przejazd
fot. PKP PLK
REKLAMA

W ostatnim czasie ogólnopolską sławę zyskał… przejazd kolejowy w Sterkowcu pod Brzeskiem, na szlaku Przemyśl – Kraków. Spółka PKP Linie Kolejowe udostępniła film, na którym można zaobserwować budzące grozę wyczyny kierowców, którzy za wszelką cenę chcieliby zdążyć przejechać przez torowisko przed najeżdżającymi pociągami. To cud, że żaden z tych incydentów nie zakończył się tragicznym w skutkach wypadkiem.

Scena pierwsza. Kierowca samochodu osobowego musi już widzieć pulsujące czerwone światło na sygnalizatorze przed przejazdem i zamykające torowisko rogatki. Za chwilę ma tędy pojechać pociąg. Kierowca ignoruje jednak te sygnały i z dużą prędkością chce przemknąć przez przejazd, ale mu się nie udaje. Zatrzymuje się między dwoma szlabanami i czeka. Za chwilę nadjeżdża skład, na szczęście do tragedii nie dochodzi. Człowiek siedzący za kierownicą tego auta chciał zaoszczędzić niecałą minutę…
Scena druga. Podobna do pierwszej. Znowu samochód osobowy między rogatkami, znowu nadjeżdżający z prawej strony pociąg. Kierowca i pasażer na chwilę wysiadają z pojazdu, może chcą się zorientować, czy są bezpieczni. Dochodzą do wniosku, że tak i z powrotem wsiadają do auta.

REKLAMA

Ciężarówka na torowisku
Potem na nagraniu (pochodzi z kolejowego monitoringu) mamy zarejestrowanych kilka niemal bliźniaczych sytuacji. Rozpędzone osobówki, mając za nic wszelkie nadawane sygnały, z impetem wjeżdżają na przejazd już pod opuszczanymi szlabanami. Potem się nagle zatrzymują, gdyż nie zdążyły przejechać i rogatka z naprzeciwka jest zamknięta. Następnie widać pędzące tędy pociągi, niektóre z prędkością co najmniej 120 kilometrów na godzinę. Gdyby jakiś pojazd znalazł się na ich drodze, łatwo przewidzieć, jakie tego mogłyby być skutki.
„Mistrzowie” kierownicy nie biorą jednak tego pod uwagę. Poza tym są „mistrzowie” i „nadmistrzowie”. Na filmie z przejazdu kolejowego w Sterkowcu dostrzegamy dwóch. Pierwszy jedzie pokaźną białą ciężarówką. Pakuje się na przejazd, gdy już muszą migać czerwone światła, ale przeszkodą staje się rogatka, która opadając zaczepia o lusterko wsteczne kabiny pojazdu i je uszkadza. Kierowca śmiałek wyskakuje z ciężarówki, podnosi z drogi uszkodzony element i wycofuje pojazd do tyłu. Szlaban, który zahaczył o samochód, wydaje się uszkodzony.

Stadna głupota
Drugi „nadmistrz” kierownicy prowadzi ciągnik rolniczy z niewielką naczepą. Chociaż jego pojazd rozwija szybkość maksymalnie 25 – 30 km na godzinę, także postanawia wziąć przejazd szturmem. Ładuje się, podobnie jak inni, już niemal pod opuszczoną rogatkę! Ostatecznie spada ona w miejscu połączenia ciągnika z naczepą i unieruchamia je, tuż przed torami. Natychmiast zjawiają się policjanci (trochę dalej, za przejazdem można zauważyć radiowóz). Wszyscy czekają aż przejedzie pociąg. I tym razem się udało. Do wypadku nie doszło, nikt nie zginął…
Na nagraniu jest kilkanaście scen zarejestrowanych w ciągu kilku miesięcy. Trudno stwierdzić, czy na innych przejazdach kolejowych w kraju jest podobna sytuacja, ale można się domyślać, że tak. Stadna głupota – chyba tak można to określić? – niektórych miejscowych i okolicznych kierowców daje do myślenia. Jaką wyobraźnię musi mieć kierowca, a raczej jej nie mieć, żeby próbować wjeżdżać na przejazd przy zamykających się już rogatkach, również ciągnikiem rolniczym! Przecież zamykają się one w ciągu kilku sekund.
Nie wiemy, czy bohaterowie nagrań zostali zidentyfikowani i zapłacili potem mandaty karne. Można podejrzewać, że kara na pewno nie ominęła wspomnianego traktorzysty, gdyż usiłował dokonać szarży na oczach policji.

Drogowe chuligaństwo
Filmik ten, dostępny w sieci, pokazujemy Henrykowi Kądziołce, kierowcy zawodowemu różnego rodzaju pojazdów z 34-letnią praktyką. Chwyta się za głowę.
– Nie wiadomo, bo tego nie widać, czy za kółkiem siedzieli tam tylko młodzi kierowcy, często bez doświadczenia, czy też z dłuższym stażem. Ale wszyscy sobie pozwolili na brawurowe posunięcia, których skutki mogły być dla nich i innych opłakane. Próba „wyścigu” traktora z naczepą z pędzącym w jego kierunku pociągiem, żeby przed nim zdążyć, wydaje się czymś zupełnie niesłychanym. Jeżdżę po całym kraju i osobiście już widziałem sytuację, w której kierowca z własnej winy utknął między rogatkami. Pół biedy, kiedy jest to niewielki samochód osobowy. Uważam, że jeśli ktoś rozmyślnie wjeżdża na przejazd kolejowy przy czerwonym świetle, gdy opuszczane są już rogatki, z automatu powinien tracić prawo jazdy. Tymczasem, jeśli się nie mylę, kosztuje to 300 zł kary. Śmiech. Jako kierowca pewnego razu widziałem też, że kiedy zamknięte zapory zostały na chwilę podniesione, by mogła przejechać jadąca na sygnale karetka pogotowia, od razu wyskoczyły za nią dwa inne samochody, by załapać się razem z nią. To nie jest cwaniactwo, to jest drogowe chuligaństwo.

Lokomotywa kontra samochód
Na większości polskich przejazdów kolejowych PKP PLK SA umieściły charakterystyczne żółte naklejki. Na każdej znajdują się trzy numery, w tym alarmowy numer 112 i numer przejazdu. W razie potrzeby operator linii ratunkowej 112 będzie mógł precyzyjnie określić, gdzie należy wysłać pomoc. Ma także możliwość szybkiego łącza z kolejarzami, którzy są w stanie wstrzymać ruch pociągów na wybranej linii.
– Jesteśmy przekonani, że żółte naklejki mogą okazać się przydatne, zapobiec wypadkom lub, jeśli już to niemożliwe, ograniczyć ich skutki – podkreśla Mirosław Siemieniec, rzecznik prasowy PKP PLK SA, z którym niedawno rozmawialiśmy. – W kraju mamy na to coraz liczniejsze dowody.
W regionie tarnowskim znajduje się kilkadziesiąt przejazdów kolejowo‑drogowych, do najbardziej niebezpiecznych należą te niestrzeżone. Ale do wypadków lub kolizji dochodzi również tam, gdzie funkcjonują szlabany. Dwa lata temu w Woli Rzędzińskiej kierowca samochodu dostawczego wjechał na przejazd, gdy rogatki już się zamykały i zatrzymał się na torach. W tył pojazdu uderzyła lokomotywa elektryczna pociągu osobowego. Na szczęście nikomu nic się nie stało.

Pociągiem… w karawan
W przeszłości z życiem uszli także młoda dziewczyna, w samochód której uderzył pociąg na niestrzeżonym przejeździe w Łowczówku, oraz kierowca… karawanu pogrzebowego, który nie zauważył składu zbliżającego się do przejazdu w Woźnicznej. Na ul. Mroźnej w Tarnowie stoi krzyż z tablicą w miejscu, w którym zimą 1996 roku doszło do tragicznego wypadku. Wtedy kursowała jeszcze tędy „szczucinka”. Dwóch mężczyzn w wieku 29 i 39 lat, którzy podróżowali samochodem osobowym, wjechało wprost pod pociąg, ponosząc śmierć na miejscu. Głośna na cały kraj tragedia wydarzyła się na strzeżonym przejeździe w Rzezawie pod Bochnią zimą 2004 roku. Zginął tam słynny rajdowiec, 34-letni Janusz Kulig, który jadąc samochodem osobowym dostał się pod koła rozpędzonej lokomotywy pociągu pospiesznego. Przyczyną wypadku był błąd popełniony przez dyżurującą wtedy dróżniczkę. To tragiczne wydarzenie upamiętnia znajdujący się blisko przejazdu niewielki obelisk z tablicą.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
3 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Inline Feedbacks
View all comments