Przewodnicząca rady miejskiej straci mandat?

0
797
Maria_Kądziołka
Maria Kądziołka | Fot. www.brzesko.pl
REKLAMA

Rada Miejska w Brzesku powołała pięcioosobową komisję, której zadaniem będzie zbadanie, czy przewodnicząca rady Maria Kądziołka w chwili, gdy starała się o mandat, posiadała prawa wyborcze w gminie. Z pisma mieszkańców osiedla Kościuszki-Ogrodowa wynikać może, że radna sprawująca jednocześnie funkcję przewodniczącej osiedlowego zarządu, od kilkunastu lat mieszka… w innej gminie.
Radna Barbara Borowiecka, która omawiała ten problem na sesji rady miejskiej pod koniec marca, została posądzona, że stała za zbieraniem podpisów mieszkańców. Sama zainteresowana – przewodnicząca Maria Kądziołka na dwóch kolejnych posiedzeniach rady nie odniosła się do sprawy, poprzestała na zarzuceniu radnej Borowieckiej nękanie i oczernianie jej rodziny.
– Sprawą dla mnie najważniejszą jest to, w jaki sposób wypłynęła informacja, że przewodnicząca rady rzekomo nie mieszka w Brzesku. To nie ja chodziłam po osiedlu, ludzie sami zgłosili się do mnie z problemem, informowali o tym burmistrza i całą radę. Teraz odsądza się mnie od czci i wiary, że w czasach pandemii zajmuję się sprawami nieważnymi, ale uważam, iż sygnalizowane przez mieszkańców trudności dla nas radnych powinny być najważniejsze – tłumaczy Barbara Borowiecka.

REKLAMA

Mieszkańcy stracili zaufanie
Skąd wziął się pomysł sprawdzenia, czy Maria Kądziołka posiada wyborcze prawa w gminie Brzesko? Mieszkańcy osiedla Kościuszki-Ogrodowa wysłali pismo do radnych i burmistrza, domagali się zwołania ogólnego zebrania i powołania nowego osiedlowego zarządu.
– Wyjaśniali, że Maria Kądziołka, mimo iż od kilkunastu lat nie mieszka w Brzesku, nadal jest przewodniczącą zarządu osiedla. Pisali, że jest coraz mniej zorientowana w ich sprawach i potrzebach, swoich statutowych obowiązków nie wykonuje należycie, w związku z czym stracili do niej zaufanie. Sama przewodnicząca co najmniej od kilku miesięcy ma wiedzę o stawianych jej zarzutach, nie zdecydowała się jednak na zwołanie zebrania i wyjaśnienie całego zamieszania. Kiedy pismo wpłynęło do rady, skierowano go do komisji skarg, wniosków i petycji. A radni z komisji wydali opinię, że nie są władni do rozpatrzenia wniosku i pozostawili go bez dalszego biegu. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że przewodnicząca zarządu osiedla Kościuszki-Ogrodowa jest jednocześnie przewodniczącą miejskiej rady, więc ona sama decydowała, w jaki sposób i przez kogo pismo będzie rozpatrywane. Uważam, że po uzyskaniu takiej informacji powinna zająć się nią rada, bo zarzuty w nim stawiane są bardzo poważne – mówiła radna Borowiecka w czasie obrad, które odbyły się 25 marca.
Jak wyjaśniała, to właśnie w tym okręgu Maria Kądziołka zdobyła mandat i została wybrana na przewodniczącą Rady Miejskiej w Brzesku. – Wskazana przez mieszkańców okoliczność – niezamieszkanie przewodniczącej na terenie osiedla, jak twierdzą, od kilkunastu lat – jest kluczowa, aby problemem tym poważnie się zająć. Składając oświadczenie wyrażenia zgody na kandydowanie do rady pani Kądziołka jako miejsce aktualnego zamieszkania wskazała osiedle Ogrodowa. Składała także oświadczenie o wybieralności, czyli o posiadaniu biernego prawa wyborczego. W moim przekonaniu zachodzi zatem konieczność przeprowadzenia postępowania wyjaśniającego, którego celem będzie zbadanie, gdzie pani przewodnicząca faktycznie zamieszkuje – przekonuje Barbara Borowiecka.

Radna mnie oczernia i nachodzi w domu
Dlaczego pismu od mieszkańców nie nadano biegu i nie udzielono im odpowiedzi? – Stało się tak z tego powodu, że nie zawierało ono żadnych adresów zwrotnych – wyjaśnia krótko radca prawny urzędu, Kamil Zych.
Radny Bogusław Sambor podejrzewa Barbarę Borowiecką, że to ona stała za zbieraniem podpisów. Sekretarz gminy, Stanisław Sułek sugerował natomiast, że we wniosku mieszkańców zawarte są nieprawdziwe informacje, dlatego nie został on podpisany.
– Od kilkunastu miesięcy jestem atakowana przez radną Borowiecką, nachodzi mnie w domu, oczernia całą moją rodzinę, wysyła na mój temat różne pisma. Takie zachowanie nie przystoi radnej. I o ile jestem jeszcze w stanie zrozumieć ataki pod moim adresem, to nie pozwolę na szkalowanie mojej rodziny, to nie są osoby publiczne. Sprawdziłam pismo, jakie wpłynęło do rady, osoby, których nazwiska są pod nim umieszczone twierdzą, że nic takiego nie podpisywały. Proszę zatem radną o ostrożność i odpowiedzialność za swoje słowa – twierdziła w czasie sesji przewodnicząca rady miejskiej, Maria Kądziołka.

Kto zbada sprawę przewodniczącej?
Radna Borowiecka tłumaczyła, że jej wniosek w żadnym wypadku nie wynika z osobistych pobudek. – Z problemem zwrócili się do mnie mieszkańcy i wyjaśnienie go było moim obowiązkiem. Jeśli zarzuty są nieprawdziwe, pani przewodnicząca mogła zwołać osiedlowe zebranie, złożyć oświadczenie, wypowiedzieć się, rozwiać podejrzenia. Nie chcę nawet komentować słów pana Sambora, byłoby to poniżej mojego poziomu. Jeśli zachodzi jakakolwiek wątpliwość co do miejsca zamieszkania radnego, należy to wnikliwie wyjaśnić. Dlatego wnioskuję, aby rada wskazała osoby, które wskażą dowody w sprawie. To nie jest skarga radnej na inną radną, to ustawowy obowiązek względem mieszkańców, którzy złożyli pismo.
Komisja, o powołanie której wnioskowała radna Borowiecka, powstała dopiero ponad miesiąc później, w czasie sesji, jaka odbyła się 28 kwietnia. – Po przeanalizowaniu wniosku Barbary Borowieckiej stwierdzam, że komisja skarg, wniosków i petycji nie ma kompetencji do wyjaśnienia zarzutów pod adresem Marii Kądziołki, jednak zwracam się do rady o powołanie doraźnej komisji, która zbada ich zasadność – twierdziła radna Anna Lubowiecka.

Borowiecka poza komisją
Ustalenie składu komisji nie było sprawą łatwą i zajęło radnym sporo czasu. Jako pierwsza swoją kandydaturę zgłosiła Barbara Borowiecka, jednak radca urzędu, Kamil Zych stwierdził, że jego zdaniem jej powołanie obarczone może być pewnym… ryzykiem. – Trudno zasiadać w komisji wyjaśniającej, a jednocześnie składać dowody i wyjaśnienia – mówił. Jego argumenty trafiły widać do radnych, bo większością głosów odrzucili kandydaturę Borowieckiej. Ostatecznie w skład komisji powołani zostali Jadwiga Dadej, Anna Lubowiecka, Bartłomiej Turlej, Karol Mróz i Leszek Klimek, który został wybrany na przewodniczącego.
– Jest dla mnie niezrozumiały fakt, że w obliczu tak ważnej sprawy – może się bowiem okazać, iż przewodnicząca rady nie uzyskała mandatu w sposób prawidłowy – nie uzyskałam poparcia ani jednego radnego. Wręcz przeciwnie, stałam się obiektem ataków, że w dobie pandemii zajmuję się niepoważnymi sprawami. A wystarczyłoby, gdyby pani Kądziołka wyjaśniła problem dotyczący jej praw wyborczych. Zamiast tego skierowała w moją stronę obrzydliwe, kłamliwe oskarżenia. Nie zostałam powołana do wyjaśniającej komisji, jednak mimo tego będę brała udział w jej obradach – zapowiada Barbara Borowiecka.
Trudno na razie przewidzieć, kiedy członkowie nowej komisji rozpoczną obrady, w jaki sposób pozyskiwać będą dane i jak je potwierdzać, kogo wzywać będą do składania wyjaśnień. Nie da się ukryć, że jej działanie, ze względu na panującą pandemię może być bardzo utrudnione. – Może się okazać, że prace komisji potrwają nawet do końca kadencji. Na razie nie ma żadnych dowodów na to, że przewodnicząca Maria Kądziołka w chwili ubiegania się o mandat nie miała wyborczych praw w naszej gminie. To, co przedstawili mieszkańcy i radna Borowiecka może się jednak okazać prawdą, członkowie komisji muszą także uzyskać oświadczenie od samej zainteresowanej – mówi anonimowo jeden z miejskich radnych.

O wygaśnięciu mandatu zdecyduje rada miejska
– Wszelkie sprawy związane zarówno z czynnym, jak i biernym prawem wyborczym reguluje ustawa z 2011 roku – Kodeks wyborczy. Każdy kandydujący do rady miejskiej, bądź gminnej musi, i jest to jeden z najważniejszych zapisów, na stałe zamieszkiwać teren danej gminy. Zresztą wśród dokumentów składanych przez osobę ubiegającą się o mandat jest oświadczenie o miejscu stałego zamieszkania. Kolejne przepisy ustawy wyjaśniają, co może być powodem wygaśnięcia mandatu. Tak dzieje się w przypadku, gdy radny zmieni miejsce zamieszkania i przeprowadzi się do innej gminy. O wygaśnięciu mandatu decyduje rada miejska, która musi podjąć uchwałę w tej sprawie – wyjaśnia Anna Zdańska-Burliga, dyrektorka Krajowego Biura Wyborczego w Tarnowie.
Artur Słowik – wicedyrektor wydziału prawnego w Urzędzie Wojewódzkim w Krakowie nie wyklucza, że gdyby się okazało, iż przewodnicząca rady została wadliwie wybrana, mogłyby zostać zakwestionowane uchwały podjęte przy jej udziale. – Załóżmy sytuację, że wynik głosowania wynosi 10 do pięciu, wówczas głos radnego wybranego w sposób nieprawidłowy nie ma wpływu na podjętą uchwałę. Ma już jednak ogromne znaczenie w przypadku, gdy różnica głosów jest minimalna. Ponadto trzeba wziąć pod uwagę, że przewodnicząca rady ma decydujący wpływ na to, w jaki sposób i w jakich terminach zwoływane są posiedzenia oraz na to, jak są procedowane. Jeśli rada miejska podejmie uchwałę o wygaśnięciu mandatu i zatwierdzi ją komisarz wyborczy, wówczas sprawą zajmie się nadzór prawny wojewody. Każdy wniosek rozpatrywany jest indywidualnie, nie można jednak wykluczyć, że trzeba będzie zbadać, czy uchwały podjęte w czasie, gdy w radzie zasiadał nieprawidłowo powołany radny, nie są obciążone prawnymi wadami i czy są legalne. Jeśli chodzi zaś o oświadczenie radnego, który fałszywie informowałby w nim o miejscu swojego stałego zamieszkania, sprawami takimi zajmują się organa ścigania, a radny może zostać pociągnięty do karnej odpowiedzialności – tłumaczy dyrektor Artur Słowik.

Oświadczenie przewodniczącej
Podczas ostatniej sesji rady Maria Kądziołka odczytała oświadczenie następującej treści: W związku z zarzutami, że od kilkunastu lat nie zamieszkuję na terenie gminy Brzesko oświadczam, że od urodzenia jestem mieszkanką Brzeska, od 1982 roku jestem tu zameldowana i nieprzerwanie zamieszkuję. Tutaj skupia się moja aktywność życiowa, tutaj pracuję, płacę podatki, czynsze, tutaj składam deklaracje o opłatach za zagospodarowanie odpadów komunalnych, tu pracuję społecznie. Do wszystkich ewentualnych zarzutów skierowanych pod moim adresem będę składać wyjaśnienia przed stosownymi organami.
W e-mailu nadesłanym do naszej redakcji przewodnicząca napisała, że wszystkie zarzuty kierowane pod jej adresem są nieprawdziwe.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o