Romowie pod okiem policji

0
196

Mieszkańcy i władze Czchowa od dawna apelowali do komendanta powiatowego policji o zwiększenie liczby patroli na ulicy Sądeckiej, od niedawna stało się to faktem, mundurowi często widywani są tam wieczorami i nocami. Ma to związek z faktem, że od maja w jednym ze stojących tam budynków mieszka grupa Romów, nielegalnie wysiedlona z Limanowej przez tamtejszych samorządowców. Ludzie boją się o swoje bezpieczeństwo i dobytek, a mieszkańcy sąsiednich budynków twierdzą, że nie wiedzą nawet, ilu Romów sprowadziło się do Czchowa. Oficjalnie miały to być dwie rodziny – łącznie 21 osób, ale prawdopodobnie jest ich znacznie więcej.

Burmistrz Czchowa Marek Chudoba nie zgodził się na meldunek Romów, twierdzi, że nie chciał przykładać ręki do samowoli władz Limanowej. Co gorsza, samowoli tolerowanej przez samorząd wojewódzki i władze centralne.
– Dom dla Romów zakupiony został z poważną wadą prawną, Naczelny Sąd Administracyjny stwierdził między innymi, że gmina nie może realizować zadań własnych na terenie innego samorządu. Nie mamy spokoju, ludzie są bezsilni, a ja nie mogę im w żaden sposób zapewnić bezpieczeństwa i chronić ich. Wielu mieszkańców twierdzi, że chcieliby wyprowadzić się z tego miejsca, problemem jednak jest to, że ze sprzedażą swoich domów mogą mieć poważne trudności. Głównie ze względu na kłopotliwe sąsiedztwo wartość ich nieruchomości obniża się – mówi burmistrz Marek Chudoba.

Regularna bitwa

Kilku właścicieli domów sąsiadujących z posesją zamieszkiwaną przez Romów już w maju udało się do Limanowej, zrobili wywiad, który nie nastroił ich optymistycznie.
– Jeden z mężczyzn miał poważne zatargi z prawem, jakieś porachunki z innymi Romami oraz z młodzieżą. Nie trzeba było długo czekać, jesienią doszło tu do bitwy pomiędzy Romami z Czchowa i przyjezdnymi. W ruch poszły kije i kamienie, mężczyźni bili się, wyzywali, przeklinali, z okien leciały szyby. Bijatyki zaprzestano dopiero po przybyciu policjantów, którzy kilku najbardziej krewkich awanturników odwieźli do komendy. Mieszkaliśmy dotąd spokojnie, a dzieci same chodziły do szkoły, od maja wszystko diametralnie się zmieniło, czujemy się jak w getcie. Nieraz zdarzało się, że Romowie obrzucali nas wyzwiskami, ponieważ wydawało im się, iż ktoś krzywo na nich spojrzał. Kiedy do nas przyjechali, postanowiliśmy dać im szansę, zgodnie sąsiadować i mieszkać przy jednej ulicy. Nie jesteśmy rasistami, po prostu boimy się o bezpieczeństwo swoje i dzieci, o to, co zostawiamy na własnych podwórkach – przekonuje mieszkaniec jednego z domów przy ulicy Sądeckiej.

Naciski i szantaż

– Sprawa związana z przesiedleniem Romów z Limanowej do Czchowa trwa już prawie cztery lata i przez ten czas nikt nie był i w dalszym ciągu nie jest skłonny nam pomóc w przestrzeganiu prawa – denerwuje się Marek Chudoba.
W 2015 roku samorząd Limanowej korzystając z pieniędzy rządowego programu integracji społeczności romskiej w Polsce postanowił poprawić warunki mieszkaniowe tamtejszych Romów i kupił dla nich dom… w Czchowie. I nawet apele Rzecznika Praw Obywatelskich nie powstrzymały limanowskiego samorządu od zamierzonego celu. Romowie nie chcieli się przeprowadzać, ale kilkuletnie naciski i różnorodne formy szantażu spowodowały, że zgodzili się wreszcie zamieszkać w Czchowie.
– 15 maja późnym popołudniem zjawili się w Czchowie z dziećmi i mnóstwem pakunków. Trochę się zaniepokoiłam, bo nikt wcześniej nie wiedział o ich przyjeździe, nikt nas o tym nie informował. Przyglądałam im się przez balkonowe okno i pomyślałam, że każdy człowiek musi mieć dom i swoje miejsce na świecie, dzieci chodziły z ciekawością po ogrodzie. Było mi ich żal, bo wiedziałam, że prawie wyrzucono ich z poprzedniego domu. Kiedy sąsiedzi protestowali, próbowałam uspokajać, przekonywałam, że powinniśmy ich zaakceptować, integrować się z nimi. Gdy doszło do rozróby, usprawiedliwiałam Romów, broniłam ich dzieci. W dalszym ciągu jestem przekonana, że powinni z nami zostać, ale muszą chcieć się integrować, szukać jakiejś pracy, bardziej dbać o dom – twierdzi mieszkanka Czchowa.
Do budynku przy Sądeckiej wprowadziły się dwie wielopokoleniowe rodziny – razem 21 osób, a już następnego dnia, 16 maja, Marek Chudoba złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez burmistrza Limanowej. W kolejnych dniach zarówno Chudoba, jak i mieszkańcy Czchowa złożyli protesty do premiera, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, do wojewody, a nawet do Jarosława Kaczyńskiego. Na żadne z pism nie przyszła odpowiedź.

Murem za mieszkańcami

Zaraz po tym, jak limanowska rada miejska podjęła decyzję o zakupie nieruchomości w Czchowie, sprawa trafiła do Naczelnego Sądu Administracyjnego, którego wykładnia jasno wskazuje, że burmistrz Limanowej złamał prawo.
– Najgorsze, że to mnie zarzuca się postawę antyromską, a przecież nie moje decyzje sprawiły, iż kilkudziesięciu mieszkańców Limanowej romskiego pochodzenia musiało wyprowadzić się ze swoich domów. Niepokoi także to, że nikt nie kwapi się do przestrzegania prawa. Największy żal mam do małopolskiego wojewody, bo dla mnie jest sprawą oczywistą, że to on i jego służby powinny stać na straży poszanowania przepisów. W kwestii romskiej mamy jeszcze wiele do zrobienia. Na pewno nie wolno traktować Romów jak niechcianego problemu i przerzucać ich z miejsca na miejsce. Tylko edukacja, zarówno Romów, jak i polskich sąsiadów może wpłynąć na poprawę warunków ich życia, asymilację. Moja postawa i działania wynikają jedynie z faktu, że murem stoję po stronie mieszkańców naszej gminy – dodaje burmistrz Chudoba.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o