Starostowie Małopolski obdarzyli mnie zaufaniem…

0
193
REKLAMA

Starosta brzeski Andrzej PotępaRozmowa z Andrzejem Potępą, brzeskim starostą i przedstawicielem zarządu Związku Powiatów Polskich

Czy wybór do zarządu Związku Powiatów Polskich to dla Pana awans?
W ZPP pracuję już od dziesięciu lat w Konwencie Starostów Województwa Małopolskiego, to właśnie jego przedstawiciele, moi koledzy w starostwie zaproponowali moją kandydaturę do zarządu związku. Wybór ten traktuję jako wyraz zaufania, chcę podkreślić, że praca w związku jest nieodpłatna, a moim zadaniem jest między innymi zbieranie opinii od starostów z Małopolski i przedstawianie ich podczas komisji wspólnej rządu i samorządu. Ta zajmuje się projektami ustaw, które mają być procedowane w Sejmie, my jako praktycy możemy wnosić do nich swoje uwagi.

REKLAMA

Nie da się nie słyszeć opinii, że powiaty to zbędny szczebel samorządu generujący pieniądze, które powinny zostać przekazane gminom, zgadza się Pan z taką opinią?
Faktem jest, że tego typu opinie co jakiś czas wypływają, ale w żadnym wypadku zgodzić się z nimi nie mogę, i to z kilku powodów. Proszę zauważyć, jak w ciągu minionych 20 lat, czyli od czasu reaktywowania powiatów zmienił się krajobraz Brzeska i okolic. Powstało wiele nowych dróg, szkół, ośrodków pomocy dla osób niepełnosprawnych. No i wreszcie szpital, który z zacofanej pod każdym względem placówki stał się supernowoczesną lecznicą na miarę nowych czasów. Trudno jest mi sobie wyobrazić sytuację, że szpitalem zarządza związek kilku gmin. To według mnie byłoby niemożliwe, bo gdy jest kilku zarządzających, wcześniej czy później dochodzi między nimi do sporów. Śmiało można stwierdzić, że samorządy powiatowe sprawiły, iż lokalne społeczności dokonały milowego kroku na drodze do wszechstronnego rozwoju. Ważnym podkreślenia jest także fakt, że starostwa znakomicie radzą sobie z pozyskiwaniem unijnych funduszy.

Z jakimi problemami borykają się samorządy powiatowe?
Tych jest całe mnóstwo, począwszy od niewystarczającego finansowania rządowych zadań, na przykład oświaty; czy cała gama problemów związanych z prowadzeniem służby zdrowia. Te ostatnie w związku z panującą pandemią są teraz dominujące. Już wiosną przedstawiciele Związku Powiatów Polskich apelowali do Ministerstwa Zdrowia o przygotowanie i wydzielenie specjalnych miejsc na oddziały covidowe. Nasze zabiegi spełzły na niczym, a oddziały dla chorych na Covid-19 zaczęto tworzyć dopiero wtedy, gdy dramatycznie wzrosła liczba zakażonych. Skończyło się niestety na tym, że aby te specjalne oddziały uruchomić, trzeba było wyłączyć z funkcjonowania część szpitali, a co za tym idzie utrudnić lub niemal uniemożliwić innym pacjentom korzystanie z lekarskich wizyt, a nawet zaplanowanych zabiegów. Niestety, głos praktyków, czyli starostów, którzy bezpośrednio zarządzają służbą zdrowia nie zawsze jest przez stronę rządową wysłuchiwany.

Jak wyglądała organizacja oddziału covidowego w brzeskim szpitalu?
9 października wojewoda małopolski wydał polecenie określające natychmiastowe wdrożenie procedur związanych ze stworzeniem w każdym szpitalu powiatowym oddziału zakaźnego. Od razu podjęliśmy konieczne i zdecydowane kroki. Dyrektor szpitala w Brzesku wraz z całym personelem medycznym stanęli na wysokości zadania. Pracowali pod naprawdę silną presją, ale dzięki staraniom całego zespołu udało się już w poniedziałek, 12 października, otworzyć nowy oddział, specjalnie przygotowany na przyjęcie pacjentów zakażonych wirusem SARS-CoV-2. Wiązało się to co prawda z ograniczeniem dostępu do innych oddziałów, ale wspólnie z dyrektorem szpitala przyjęliśmy rozwiązania, które sprawiły, że było to jak najmniej uciążliwe dla pacjentów.

Brzeski szpital to obecnie jedna z najnowocześniejszych placówek tego typu w Małopolsce, jaki był wkład starostwa w rozwój i unowocześnianie lecznicy?
Kiedy ponad 20 lat temu przejmowaliśmy szpital, znajdował się on w zapaści finansowej i organizacyjnej, a stan techniczny budynku wołał o pomstę do nieba. Te wieloletnie braki i zaniedbania udało się nadrobić, placówka została oddłużona, dokonano w niej restrukturyzacji zatrudnienia i działalności poszczególnych oddziałów, powstało wiele nowych poradni, zakupiliśmy mnóstwo nowoczesnego sprzętu diagnostycznego. Ogółem na służbę zdrowia wydaliśmy dziesiątki milionów złotych, przy czym sporą ich część udało nam się pozyskać z funduszy unijnych.

Kolejnym problemem, z jakim mierzą się samorządy powiatowe to niedoinwestowana oświata, ile brzeskie starostwo dokłada do subwencji?
Jeszcze kilka lat temu do szkół dopłacaliśmy około 12 procent wysokości oświatowej subwencji, teraz jest to dwa razy więcej. Każdego roku zatem z własnego budżetu zmuszeni jesteśmy dokładać do funkcjonowania szkół nawet cztery miliony złotych. Można to zobrazować w ten sposób: każdego roku moglibyśmy wybudować nową halę sportową. A proszę pamiętać, że są to pieniądze, które powinniśmy wydawać na inwestycje – budowę dróg czy zakup nowego sprzętu do szpitala. Oświatowa subwencja powinna wystarczyć przynajmniej na pobory dla pracowników szkół. Teraz mamy taką sytuację, że nie dość, iż dokładamy do nauczycielskich pensji, to jeszcze spada na nas obowiązek remontów i unowocześniania szkolnych placówek. Powiat brzeski jest w tym szczęśliwym położeniu, że w ostatnich latach udało nam się pozyskać naprawdę duże pieniądze z unijnych funduszy, które przeznaczyliśmy na rozwój i unowocześnianie szkolnictwa, głównie zawodowego. Jako przedstawiciele Związku Powiatów Polskich chcemy, aby rządzący na nowo stworzyli system finansowania oświaty. Sprawą równie ważną jest także zwiększenie udziału powiatów w podatku dochodowym od osób fizycznych i prawnych.

Jeśli sądzić jednak po liczbie inwestycji, to brzeskie starostwo na biedę narzekać nie powinno…
Każdego roku remontujemy wiele kilometrów dróg, budujemy chodniki, inwestujemy w bazę oświatową i leczniczą. Przez ostatnich 20 lat na inwestycyjne zadania wydaliśmy kilkaset milionów złotych i muszę się pochwalić, że pod tym względem jesteśmy jednym z małopolskich liderów. Chcę przypomnieć, że tylko w ostatniej kadencji brzeskie starostwo z powodzeniem sięgało po unijne i krajowe dotacje, które w tamtym czasie wyniosły prawie 90 milionów złotych.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o