Mieszkaniec Brzeska, Waldemar Stós, od pewnego czasu toczy spór z władzami miasta o miejsca parkingowe, które – jego zdaniem – bezpodstawnie mu odebrano. Twierdzi nawet, że to zemsta samorządowców za jego wcześniejsze interwencje. Władze Brzeska odpowiadają, że zarzuty pana Waldemara są niezrozumiałe, ponieważ… nigdy nie miał przypisanych żadnych miejsc parkingowych.
Zakaz parkowania
Według Waldemara Stósa początek jego konfliktu z władzami Brzeska sięga września 2023 roku. Wówczas rozpoczął spór z BOSIR-em i Urzędem Miasta, zarzucając im łamanie praw kierujących na brzeskich parkingach. Twierdził, że kierowcy po zaparkowaniu auta udawali się do parkometru, aby kupić bilet, a po powrocie – często po upływie zaledwie kilku minut – znajdowali za szybą wezwanie do uiszczenia opłaty dodatkowej w wysokości 75 zł. – Działo się to mimo tego, że uchwała Rady Miasta dawała kierowcom 10 minut na spokojny zakup biletu. Ten proceder trwa do dziś. To zwyczajne polowanie na kierowców i ich pieniądze – mówi Waldemar Stós i dodaje, że właśnie wtedy rozpoczęła się jego wojna z magistratem. – Ponieważ ośmieliłem się ujawnić nielegalne praktyki władz miasta i dyrektora BOSIR-u, postanowiono się na mnie zemścić. Kilka miesięcy później próbowano mi zaszkodzić – celem stało się moje miejsce parkingowe jako mieszkańca oraz możliwość parkowania na czas załadunku pod moimi sklepami. Placówki te mieszczą się w kamienicy, która od pokoleń należy do mojej rodziny. Tu się urodziłem, tu mieszkam i prowadzę działalność. W czerwcu 2024 roku BOSIR odebrał mi miejsce parkingowe naprzeciwko kamienicy. Każdy mieszkaniec może korzystać z parkingu przy ulicy, przy której jest zameldowany. Jeśli występują problemy ze znalezieniem wolnego miejsca, można złożyć wniosek o parkowanie na dodatkowej ulicy w pobliżu. Wszyscy, którzy to zrobili, taką możliwość otrzymali. Wszyscy oprócz mnie…
Waldemar Stós twierdzi, że później rozpoczęto drugi etap ataku na jego osobę – zakazano zatrzymywania się samochodu jego firmy pod sklepem na czas załadunku i rozładunku. – Ktoś zrobił mi zdjęcie, gdy ładowałem auto pod sklepem. Policja uznała, że nie mogę tam parkować jako przedsiębiorca, bo to skrzyżowanie. Wszystko to stało się w ciągu zaledwie trzech dni od odebrania mi drugiej ulicy z parkingiem. Kurierzy przywożą mi towar pod sklep od 1996 roku, a ja sam nie mogę podjechać, aby go załadować i dostarczyć do klienta. Obecnie jestem jedynym przedsiębiorcą w mieście, który ma zakaz zatrzymywania się na czas załadunku i rozładunku do pięciu minut, mimo że sąsiednie sklepy – położone na tym samym skrzyżowaniu – taką możliwość mają – podkreśla.
Władze miasta tłumaczą decyzję
Skontaktowaliśmy się z władzami Brzeska, aby zapytać o sprawę. Grzegorz Brach, zastępca burmistrza, twierdzi, że Waldemar Stós mija się z prawdą, ponieważ… nie został „pozbawiony” miejsc parkingowych „naprzeciwko jego kamienicy”, gdyż nigdy takie indywidualne miejsca przypisane do jego firmy nie zostały mu przyznane. – Co więcej, przy ul. Legionów Piłsudskiego w Brzesku, naprzeciwko jego sklepów, nigdy takich miejsc nie było. Strefa płatnego parkowania z miejscami do zatrzymania i parkowania jest określana między innymi z uwzględnianiem przepisów ustawy prawa o ruchu drogowym. Nieprawdą jest również to, że „zakazano mu parkować”. Brzesko nie ma Straży Miejskiej, która kontroluje i zakazuje lub zezwala komukolwiek na zatrzymanie, a policja – organ niezależny od burmistrza – nakłada mandaty za naruszenie przepisów. W 2024 roku Waldemar Stós zwrócił się do burmistrza o zgodę na zmianę istniejącej organizacji ruchu, by móc zatrzymywać się bezpośrednio przed sklepem. Ponieważ jego sklepy znajdują się w obrębie tarczy dużego skrzyżowania, burmistrz skierował pismo do Komendy Powiatowej Policji w Brzesku. Policja odstąpiła od wydania opinii i wskazała możliwość rozpatrzenia sprawy przez Zespół Inżynierii Ruchu Drogowego. Zarządcą oznakowania na drogach gminnych jest starosta. Burmistrz jako zarządca dróg gminnych ma obowiązek uzyskania zgody owego zespołu na wprowadzenie zmian, w tym na zgodę na zmianę oznakowania dotyczącego zatrzymania w miejscu wskazanym przez Waldemara Stósa – wyjaśnia Grzegorz Brach.
27 sierpnia 2024 roku odbyło się posiedzenie Komisji Inżynierii Ruchu Drogowego. Według władz Brzeska, wniosek Waldemara Stósa zaopiniowano negatywnie, głównie z powodu zagrożeń dla ruchu drogowego, w tym pieszych. Postępowanie w tej sprawie zakończono, a wnioskodawcę poinformowano o wyniku. Waldemar Stós złożył jednak ponaglenie do SKO w Tarnowie na bezczynność i przewlekłość burmistrza oraz jednego z dyrektorów wydziału. Ostatecznie skierował skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. 27 lutego 2025 roku WSA oddalił skargę, a Waldemar Stós otrzymał odpis postanowienia z możliwością złożenia skargi kasacyjnej. – Nie mamy informacji, czy skorzystał z tej przewidzianej prawem możliwości. Przy ulicach Legionów Piłsudskiego, Spółdzielczej i placu Zwycięstwa, czyli w bliskim sąsiedztwie sklepów Stósa, jest łącznie kilkadziesiąt miejsc parkingowych. Działa tam kilkanaście podmiotów: m.in. sklepy z płytkami, częściami rowerowymi, akcesoria samochodowe, kwiaciarnia, sklep z farbami, lakierami, oddział banku, optyk, firmy geodezyjne, biuro projektowe. Żadna z tych firm nie ma indywidualnych miejsc parkingowych, żadna nie składała skargi na niemożność prowadzenia działalności gospodarczej – podkreśla zastępca burmistrza.
Mieszkaniec nie odpuszcza
Ze stanowiskiem władz Brzeska nie zgadza się Waldemar Stós, który zapowiada dalszą walkę o swoje prawa. – Przedstawiciele miasta twierdzą, iż naprzeciwko moich sklepów nigdy w przeszłości nie było miejsc parkingowych. To kłamstwo – z okien swoich sklepów widzę 15 metrów dalej parking oznaczony jako płatny. Co więcej, często korzysta z niego sam burmistrz. Kiedy zostałem wezwany przez policję po donosie, funkcjonariuszka doradziła mi, żebym przedstawił zaświadczenie, iż prowadzę tu sklepy, by policjanci mogli odstępować od czynności. Jednak burmistrz skierował sprawę do Zespołu Inżynierii Ruchu Drogowego, w którym większość stanowią urzędnicy magistratu. Nigdy nie wnosiłem o zmianę organizacji ruchu, tylko o zgodę na pięciominutowe zatrzymywanie się pod swoimi sklepami na czas załadunku i rozładunku – tak jak robią to inni od lat – tłumaczy Waldemar Stós.
Dodaje również, że naprzeciwko jego sklepu znajduje się parking na placu Zwycięstwa, o którym urzędnicy twierdzą, że nigdy nie było tam miejsc parkingowych. – Firmy w pobliżu mają abonamenty parkingowe, a ja i moi sąsiedzi – nie. Urząd mówi o respektowaniu przepisów, ale pojazd urzędu regularnie parkuje na skrzyżowaniu. Dlaczego przez 29 lat prowadzenia działalności nikt nie miał problemu z moim krótkim zatrzymywaniem się, a teraz nagle to problem? Stało się to w momencie, gdy zacząłem walczyć o prawa kierowców. Sprzedaję komputery i ciężkie instrumenty muzyczne, jak pianina. Jak mam je przenosić 200 metrów do auta? Dlaczego pracownicy urzędu mogą zatrzymywać się pod moim sklepem, a ja nie? Najwidoczniej stara zasada „co wolno wojewodzie, to nie tobie” jest wciąż aktualna. Ale ja nie odpuszczę – zapewnia Waldemar Stós.
![Dynamiczne zmiany w pogodzie. Wielobarwne niebo nad Tarnowem [ZDJĘCIA] Tęcza nad Górą św. Marcina](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/06/IMG_20260614_201446-218x150.jpg)

![Średniowieczne klimaty na Górze św. Marcina [ZDJĘCIA] Zamkomania 2026](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/06/Zamkomania-2026-9-218x150.jpg)










![Weekend pełen smaku. Tak tarnowianie bawili się na Gastromajówce [ZDJĘCIA]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/05/Gastromajowka-14-218x150.jpg)









