Dąbrowa Tarnowska. Burmistrz i starosta oskarżają o antysemityzm

0
68
synagoga
REKLAMA

Ale z synagogą łączy się jeszcze jeden skandal – lokalny portal internetowy, który wziął w obronę właścicieli firm budowlanych, posądzony został o… antysemityzm. Sprawa nieoczekiwanie przybrała poważny charakter i toczy się przed dąbrowskim sądem.
Na początku czerwca, kiedy oddawano do użytku odnowioną bożnicę, o Dąbrowie głośno było na świecie, relacje z otwarcia pokazywały telewizje europejskie i z USA, rozpisywały się o tym fakcie gazety. A w mieście wybuchła bomba – o zwrot pieniędzy za remont zwróciło się kilka firm, a lokalny portal internetowy zamieścił na swoich łamach na ten temat artykuł. Oprócz tego przy wjeździe do Dąbrowy redaktorzy ustawili tablicę z napisem „Żydzi mają synagogę, a nasze firmy nie dostały kasy”. Wtedy burmistrz Stanisław Początek złożył do prokuratury doniesienie, że popełnione zostało przestępstwo antysemityzmu, to samo zrobił wicestarosta Robert Pantera.
– Kiedy zobaczyłem napis przy wjeździe do miasta, nie miałem skojarzeń z antysemityzmem – przyznaje burmistrz Stanisław Początek. – Oburzeni byli jednak mieszkańcy, czemu dali dowód w licznych telefonach i listach, i mieli pretensje, że władza nie reaguje. Dlatego złożyłem zawiadomienie do prokuratury, ta wyjaśniła sprawę i dałem sobie spokój. Nie zgadzam się jednak z częścią napisu, która mówi, że Żydzi mają synagogę, mamy ją wszyscy – mieszkańcy, turyści, samorząd.
– Burmistrz Stanisław Początek to bardzo inteligentny człowiek i doskonale zdaje sobie sprawę, że takie oskarżenie jest nieuzasadnione. Przypuszczam, że oskarżenie było aktem rewanżu za to, że swoją publikacją zwróciliśmy uwagę na problem firm budowlanych, które poniosły straty. Napisaliśmy, że Żydzi, jako dawni właściciele bożnicy, w zbyt małym stopniu zaangażowali się finansowo w remont, Gmina Wyznaniowa przekazała na ten cel niewiele ponad 90 tysięcy złotych, co stanowiło zaledwie jeden procent wartości prac – mówi redaktor naczelny portalu Marek Ciesielczyk. – Prokuratura po zbadaniu sprawy stwierdziła, że żadnego przestępstwa nie było i nie doszło do nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych. Prokuratorzy wyjaśnili, że celem naszej publikacji było zwrócenie uwagi na sposób finansowania remontu synagogi.
Jeden ze skarżących – wicestarosta Pantera – nie zgadza się z wykładnią prokuratury, złożył do sądu zażalenie na jej postanowienie. – Tylko sąd jako instytucja niezależna i niezawisła może ostatecznie tę sprawę rozstrzygnąć, dlatego się do nich zwróciłem – wyjaśnia wicestarosta.
Piotr Kowal z Olesna, właściciel PK-POL stracił 36 tysięcy złotych. – Dla mojej małej firmy to ogromna kwota. Do prac musiałem nająć ludzi i sprzęt, przy remoncie pracowaliśmy ponad rok. Faktem jest, że nasza sytuacja przy remoncie była dość zawiła, byliśmy podwykonawcą podwykonawcy, zatrudniła nas firma Fazbut z Bełchatowa. Już po kilku miesiącach zaczęły pojawiać się pogłoski, że Fazbut jest na skraju bankructwa, i faktycznie, kilka miesięcy przez zakończeniem prac ogłosił upadłość. Oczywiście o odzyskaniu pieniędzy nie było mowy. Sprawa jest w sądzie w Piotrkowie Trybunalskim, o zwrot pieniędzy starają się wszyscy wierzyciele firmy, wątpię, żeby udało mi się odzyskać całą należność – wyjaśnia przedsiębiorca.
– Głównym wykonawcą remontu było konsorcjum złożone z trzech firm i faktycznie po roku jedna z nich ogłosiła upadłość. Bardzo mi przykro, ale tej sprawy nie może załatwić gmina, umowy z naszymi przedsiębiorcami podpisywał główny wykonawca. Mam nadzieję, że uda im się odzyskać należne pieniądze – dodaje burmistrz Początek.
Ogółem przy remoncie zatrudnionych było siedem firm z Powiśla i żadna na tym nie zbiła kokosów. Ich straty wynoszą od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych, razem około 100 tysięcy złotych. – Myślę, że gmina źle wybrała wykonawcę, mamy pretensje do urzędników, bo w większym stopniu powinni zadbać o lokalne firmy. Gdyby umowy były lepiej spisane, to byśmy nie stracili – dodaje Piotr Kowal.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o