Dąbrowa Tarnowska. Rodzina potrzebna od zaraz

0
239
REKLAMA


Opinie takie są bardzo krzywdzące i pozbawione podstaw, ale presja środowiska jest bardzo duża.
Na terenie powiatu funkcjonują 24 rodziny zastępcze, w których wychowuje się 35 dzieci. Przygarniane są one przez najbliższych krewnych – dziadków i rodzeństwo, ale także przez osoby obce. Dąbrowskie PCPR we wszelki możliwy sposób zachęca mieszkańców powiatu do udziału w szkoleniach i zakładania rodzin zastępczych. Ale łatwo nie jest, w ubiegłym roku był tylko jeden taki przypadek, być może lepiej będzie teraz, bo zainteresowanie opieką nad dziećmi zgłosiły już trzy rodziny.
– Do takich rodzin trafiają dzieci z nieuregulowaną sytuacją prawną w przypadku, gdy ich biologicznym rodzicom sąd ogranicza władzę rodzicielską. Założenie jest takie, że rodzina zastępcza tylko przejściowo sprawuje opiekę do czasu, kiedy rodzice nie udowodnią, że chcą, aby pociechy do nich wróciły. Wraz z ośrodkami pomocy społecznej wspierany biologicznych rodziców, którym udzielamy pomocy i porad, staramy się, aby wyszli z nałogów, znaleźli pracę, uporządkowali swoje życie. Ale rzadko się to udaje i generalnie w rodzinach zastępczych dzieci wychowują się do dorosłości. Znam wiele przypadków, że rodzice zastępczy chcieliby zostać rodziną adopcyjną, jest to jednak niemożliwe, bo dzieci mają nieuregulowaną sytuację prawną  – dodaje dyrektor Anioł-Głuszek.
Do rodzin zastępczych trafiają z reguły dzieci „trudne”, z wieloma obciążeniami i traumą, którą przeżyły w swoich domach. Mają zaburzenia emocjonalne i społeczne, nie potrafią nawiązywać więzi, mają zaniżoną samoocenę, często się buntują. Potrzebują akceptacji i wiele miłości. To wszystko pracownicy Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie mówią w czasie specjalnych szkoleń kandydatom na rodziców zastępczych. – Z jednej strony bardzo chcemy, aby takie rodziny powstawały, z drugiej musimy im przekazywać taką trudną wiedzę, która niejednokrotnie odstrasza chętnych do podjęcia opieki nad dziećmi. Ale musimy im to powiedzieć, bo lepiej, żeby byli świadomi wszelkich zagrożeń – twierdzi dyrektor PCPR.
Szkolenie trwa kilkadziesiąt godzin, a jego program musi zostać wcześniej zaakceptowany przez ministra pracy i polityki społecznej. Założenie rodziny zastępczej nie zawsze kończy się sukcesem, bowiem matki i ojcowie zastępczy nie zawsze potrafią poradzić sobie z problemami wychowawczymi. Trwa obecnie proces rozwiązywania jednej z rodzin założonych przez dziadków – najstarsza podopieczna trafi prawdopodobnie do ośrodka resocjalizacyjnego, dwoje młodszych dzieci do domu dziecka.  Dyrektor opowiada także o rodzinie, która zaopiekowała się dzieckiem z dąbrowskiego domu dziecka. Po pewnym czasie opiekunowie stwierdzili, że nie są w stanie już dłużej się nim zajmować, musiało wrócić do placówki opiekuńczej. – To są tragiczne przypadki – stwierdza dyrektor Anioł-Głuszek. –Dzieci przeżywają ogromną traumę, cierpią, cały świat wali im się na głowę, bo ludzie, których pokochali i którym zaufali, nie chcą ich. To są przeżycia, które w dramatyczny sposób wpływają na dalsze życie tych dzieci.
Na szczęście większość rodzin zastępczych radzi sobie świetnie, co wykazują liczne spotkania i kontrole, jakie PCPR i pomoc społeczna w nich przeprowadzają. Wszystkie rodziny zastępcze mogą liczyć na wsparcie i pomoc – mają do dyspozycji psychologa, pedagoga i pracowników socjalnych. Pomoc finansowa, jaką otrzymują rodzice zastępczy, wynosi 660 złotych w przypadku, gdy dziecko jest spokrewnione, 1000 złotych, gdy opiekę podejmują osoby obce.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o