Upiorna zbrodnia w Woli Szczucińskiej jest tematem numer jeden wśród mieszkańców miejscowości na Powiślu Dąbrowskim. Od kilku dni w niewielkiej wsi koło Szczucina rozmawia się tylko o tym. Ludzie zastanawiają się, jak to możliwe, że matka zabiła swoje dzieci, a potem wrzuciła je do ogniska.
Sąsiadom Moniki B. oraz przedstawicielom służb, które pracowały na miejscu tragedii, łamie się głos. – Nieczęsto człowiek ma do czynienia z taką makabrą, takich obrazów się nie zapomina – przyznaje w rozmowie z TEMI jeden z policjantów. – Jesteśmy wstrząśnięci, to była normalna rodzina. Matkę zmarłych dziewczynek tego samego dnia widziałam na nabożeństwie majowym, a wszystko to działo się w nocy – opowiada jedna z mieszkanek.
Kobiecie postawiono zarzut zabójstwa dwóch córek i aresztowano na trzy miesiące. Obecnie przebywa w oddziale psychiatrycznym Aresztu Śledczego przy ul. Montelupich w Krakowie.
W opinii sąsiadów 40-letniej Moniki B. nic nie zapowiadało, że w tym odnowionym i znacznie oddalonym od innych gospodarstw domu zdarzy się coś tak potwornego. Są życzliwi, chętnie opowiadają, lecz proszą o anonimowość. – Zwyczajna kobieta, zajmowała się dziećmi, odwoziła do przedszkola. Nie znałam jej dobrze, lecz widywałam. Oni nie byli stąd. Matka dziewczynek pochodziła z sąsiedniej miejscowości, a ojciec jakoś spod Tuchowa. Około trzech lat temu przyjechali z Anglii, kupili ten dom i wyremontowali. On cały czas pracuje za granicą, przyjeżdżał tutaj na święta, a ona dbała o dom. Do głowy by mi nie przyszło, że w tym miejscu może zdarzyć się coś tak strasznego! Jak my tu teraz będziemy żyć? – mówi ze łzami w oczach kobieta z Woli Szczucińskiej.
– Wie pani, żyli osobno. Widzieliśmy, że jak on przyjeżdżał, to bawił się z dziećmi, ale młodzi nie powinni się rozdzielać. Tak po mojemu, to rodzina powinna być razem. A to, co się stało, to się normalnemu człowiekowi w głowie nie mieści. Nie wiem, jak to możliwe – dodaje mężczyzna, który pracuje w polu.
– Zrobili cacko z domu, który wcześniej tak nie wyglądał. Urządzili pod dzieci, które miały tu różne atrakcje. To gospodarstwo już kilka razy zmieniało właścicieli. A teraz to nie wiem, czy ktoś tu w ogóle zaglądnie – opowiada kobieta z sąsiedztwa.
Zabiła i wrzuciła do ogniska
Do zdarzenia doszło w zeszły czwartek, 9 maja, około godziny 22.00. Z relacji świadków wynika, że tego dnia Monika B. była wraz z dziewczynkami – pięcioletnią Oliwią i trzyletnią Nadią – na nabożeństwie majowym. Sąsiedzi widzieli je też, gdy po południu bawiły się na podwórku. Dramat rozegrał się kilka godzin później. Śledczy ustalili, że kobieta najpierw ostrym narzędziem zabiła obie córki w domu, gdzie podczas oględzin ujawniono ślady krwi, a następnie rozpaliła ognisko za domem, do którego przeniosła ciała dzieci. – Zostały one w bardzo dużym stopniu zwęglone. Specjalistyczna w tym przypadku sekcja zwłok, przeprowadzona w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie, da odpowiedź, co było bezpośrednią przyczyną zgonu oraz m.in. czy dzieci na pewno nie żyły, gdy objął je ogień – mówi w rozmowie z TEMI prok. Mieczysław Sienicki, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.
Następnego dnia rano o zdarzeniu poinformowała policjantów matka kobiety, a babcia dziewczynek, której Monika B. wysłała niepokojącą wiadomość dotyczącą dzieci. To jej bliscy jako pierwsi odkryli pogorzelisko, a w nim szczątki dzieci. Już przed godziną 9.00 na miejscu byli policjanci. Na terenie domostwa przebywała także matka dziewczynek, którą po konsultacji lekarskiej przewieziono na oddział psychiatryczny Szpitala Wojewódzkiego im. św. Łukasza w Tarnowie. – Przedstawienie jej zarzutów było możliwe dopiero w sobotę wieczorem. W niedzielę z kolei w szpitalu zebrał się sąd, który przy udziale obrońcy i prokuratura zastosował wobec kobiety areszt tymczasowy na trzy miesiące. Monika B. odmówiła składania jakichkolwiek wyjaśnień. Z Anglii wrócił ojciec dziewczynek i został przesłuchany – relacjonuje prok. Sienicki.
Śledczy od początku nie mieli wątpliwości, że do śmierci dziewczynek przyczyniła się ich matka. – W tym domu przebywała tylko kobieta oraz jej dwie córki – mówiła w rozmowie z TEMI asp. szt. Ewelina Fiszbain, rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Dąbrowie Tarnowskiej. W ustaleniu okoliczności zdarzenia miał pomóc monitoring zainstalowany na terenie nieruchomości.
Dlaczego zabiła?
– Wszystkie okoliczności jednoznacznie sugerują, że przyczyną tej tragedii były kwestie związane ze zdrowiem psychicznym kobiety. Teraz biegli będą się wypowiadać na temat jej poczytalności w chwili zdarzenia – dodaje rzecznik Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.
Specjaliści podejrzewają, że Monika B. jest chora. Według wstępnej hipotezy Grażyny Skarżyńskiej, psycholog i psychoterapeutki, a także biegłej sądowej, kobieta może mieć ukrytą psychozę, bo nikt przy zdrowych zmysłach nie byłby zdolny do czegoś takiego. – Osoby z psychozą zupełnie inaczej niż zdrowi interpretują rzeczywistość i powinny być pod opieką lekarską. Mogą występować u nich urojenia i halucynacje, jak również mogą widzieć, słyszeć i czuć coś, co nie istnieje. Pojawiają się np. głosy, które każą coś zrobić, które popychają do zbrodni. Niepokojące objawy – dziwaczne zachowania lub sformułowania – zauważają jednak osoby z najbliższego otoczenia. Bardzo przykro, że w tym przypadku w porę nie zareagowano. My w ogóle wciąż zbyt mało z sobą rozmawiamy, nie słuchamy, co mają do powiedzenia inni ludzie, nie pytamy ich, czy czegoś nie potrzebują i zostawiamy samych ze swoimi myślami. Nierzadko też lekceważymy czyjąś depresję i wciąż boimy się pójść po pomoc do psychiatry, a czasem jeden ruch może komuś uratować życie – mówi dla TEMI Grażyna Skarżyńska.
Podczas przesłuchania ojciec zamordowanych dziewczynek przyznał, że matka ich dzieci miała problemy psychiczne. – Na ten temat nie chciałbym jednak mówić nic więcej ze względu na głęboką traumę tej rodziny – uzupełnia prok. Mieczysław Sienicki.
Bez wątpienia śledczy mają do czynienia z jedną z najbardziej tragicznych historii ostatnich lat w regionie tarnowskim. Same oględziny – zabezpieczanie śladów oraz ustalanie możliwego przebiegu i okoliczności zdarzenia – trwały od rana do godzin wieczornych.
Dzieci z przedszkola, które znały ofiary, zostały objęte pomocą psychologiczną.
![Zmiana organizacji ruchu na Bernardyńskiej [ZDJĘCIA] Kontraruch Bernardyńska](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Kontraruch-Bernardynska-zmiana-2-218x150.jpg)




![Mur oporowy linii kolejowej Tarnów–Leluchów zamieni się w turystyczną atrakcję [ZDJĘCIA] Żegiestów budowa promenady i plaży](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/07/Zegiestow-budowa-promenady-i-plazy-2-218x150.jpg)


















