Ona ciągle jest z nami…

0
722
Mieczysław Cygan postawił krzyż w miejscu, gdzie znaleziono ciało jego córki
REKLAMA

Trudno uwolnić się od tej myśli. Aneta, siostra Gosi, bywa tu rzadko. Wyznaje, że każdy jej przyjazd w to miejsce jest dla niej trudnym przeżyciem. – Wiele rzeczy przypomina mi się z przeszłości, budzą one najgorsze wspomnienia. Dodaje, że od ponad dwudziestu lat, od czasu, gdy doszło do tragedii, nie było dnia, żeby nie pomyślała o zamordowanej siostrze. – Tamta tragedia i moje codzienne życie zlały się w jedną całość. I chyba tak już pozostanie na zawsze.
Aneta spośród sióstr państwa Cyganów była najstarsza. Po tragedii, do której doszło w sierpniu 1998 roku, gdy Iwona została zamordowana, wkrótce opuściła rodzinny Szczucin. Nie mogła tu dalej mieszkać. Wyszła za mąż, wyprowadziła się do Krakowa, dziś uczy w szkole historii. Trochę narzeka, że dzisiejsza młodzież najbardziej zainteresowana jest tym, co będzie w przyszłości, a nie tym, co zdarzyło się kiedyś. Gosia wyjechała jeszcze dalej. Od kilku lat wraz z rodziną mieszka w Szkocji.
Obie przyjeżdżają do Szczucina od czasu do czasu, zwykle podczas wakacji. Ale dobrze wiedzą, że gdziekolwiek by się ruszyły, choćby na koniec świata, nie uciekną od przeszłości. Wiedzą, że straszna rodzinna historia znajdzie je wszędzie i wszędzie osaczy.
– Niekiedy myślę, że gdyby to wszystko nagle się urwało, gdyby to, co się wydarzyło, całkiem gdzieś odpłynęło i powstała jakaś próżnia, chyba nie umiałabym już żyć – mówi Aneta.

REKLAMA

Walczcie do końca
Próżni nie będzie, nie może być. Jeśli ktoś obserwuje historię sprawy Iwony Cygan i jej rodziny, szybko zauważy, że Aneta przejęła w niej pierwsze skrzypce. Najpierw była to jej mama, Czesława. To ona latami walczyła z zadziwiającą niemocą organów ścigania, gdy w śledztwie związanym z Iwoną następował impas po impasie. To ona biegała po prokuraturach, sądach i policji, domagając się bardziej skutecznych działań. Chciała wiedzieć, kto i dlaczego zabił jej córkę, choć domysłów od początku nie brakowało. Zewsząd napływały odpowiedzi: śledztwo robione jest jak trzeba, nic więcej i nic lepiej zrobić nie można. Któregoś dnia pani Czesława zmarła na atak serca. Nie wytrzymała.
– To chyba był ten etap, kiedy jako rodzina nabraliśmy przekonania, że doszliśmy do ściany, że nie uda się przebić tego muru, że zostanie tak, jak jest i tak jak mama nigdy nie doczekamy sprawiedliwości.
Aneta wspomina: Sześć lat temu, gdy byłam całkiem zrezygnowana, rozmawiałam z Moniką Górą, dziennikarką, która zainteresowała się naszą historią. Ona powiedziała: nie poddawajcie się, musicie walczyć do końca…
Tylko gdzie ten koniec, czy on w ogóle jest?

Pięć godzin pod drzwiami
Mimo wielu wątpliwości i upływu czasu Cyganowie postanowili nie dać za wygraną. Aneta przejęła na siebie dawne obowiązki mamy. Sama lub wraz z tatą pisała monity, jeździła po sądach i prokuraturach, wertowała akta sprawy, domagała się wznowienia śledztwa. Odwiedziła wiele miejsc, z różnym zresztą skutkiem. Któregoś dnia w krakowskiej Prokuraturze Apelacyjnej spędziła na korytarzu, pod drzwiami, pięć godzin. W tym czasie nikt do niej nie wyszedł, nie zainteresował się jej sprawą. Po raz pierwszy zaczęła też rozmawiać z mediami. Udzieliła wiele wywiadów, wystąpiła w programach telewizyjnych.
Nie przestraszyła się, gdy na forach społecznościowych zaczęły pojawiać się pod jej adresem groźby.
– Ktoś posunął się do dość wyrafinowanej formy, swoje wpisy w internecie podpisywał imionami dzieci – moich i siostry. Okazało się też, że ktoś wie, gdzie pracuję, zna grafik zajęć, mój i moich dzieci…
O zabójstwie Iwony Cygan ze Szczucina zrobiło się bardzo głośno szczególnie w ubiegłym roku – w całej Polsce. Jeszcze wcześniej Prokuratura Krajowa ogłosiła przełom w sprawie. Aresztowano kilkanaście osób podejrzewanych o związek z zabójstwem w 1998 roku, głównie dawnych i obecnych policjantów ze Szczucina i Dąbrowy Tarnowskiej, dwie inne osoby oskarżone zostały o bezpośredni udział w dokonaniu zbrodni ze szczególnym okrucieństwem. Od ubiegłego roku w Sądzie Okręgowym w Rzeszowie trwa proces.
– Kiedyś od niektórych prokuratorów słyszeliśmy tylko napomnienia, żeby nie rozmawiać z dziennikarzami, bo to może zaszkodzić sprawie, utrudnić wykrycie sprawców zabójstwa. Słuchaliśmy tych rad, długo milczeliśmy, teraz wiemy, że to był błąd.

Dobrzy i źli
Trudno dziś znaleźć w kraju jakąś gazetę o większym zasięgu, telewizję, rozgłośnię radiową lub portal internetowy, które nie pisałyby regularnie o historii zbrodni ze Szczucina. Faktem jest, że z licznych relacji wyłonił się ponury obraz 4-tysięcznego miasteczka z Powiśla Dąbrowskiego. Szczucin w oczach wielu stał się siedliskiem przestępczych układów i ciemnych interesów, miejscem niewyjaśnionych do dzisiaj zgonów, otoczony zewsząd silną zmową milczenia. Niektórzy w Szczucinie mocno buntują się przeciwko takiej opinii. Rykoszetem dostaje się rodzinie Iwony Cygan.
– Nie mamy pojęcia dlaczego, ale niektórzy są skłonni twierdzić, że mamy w tym jakiś swój udział – dziwią się Aneta i Gosia. – Przecież pozostajemy bez jakiegokolwiek wpływu na to, jak dziennikarze opisują Szczucin, jak oceniają to środowisko. My go nie oceniamy. Wiemy tylko, że tak jak w innych miejscach na świecie żyją tu różni ludzie – dobrzy i źli.
Obydwie siostry wolą mówić o tych dobrych.
Gosia: Zdarza się, że jak jestem w Szczucinie, w sklepie podchodzą do mnie jakieś osoby, których nie znam i szepcą: jesteśmy z wami, z waszą rodziną, niech wam się wiedzie.
– Nie można zapominać, że przecież niektórzy ludzie stąd wykazali się dużą odwagą i złożyli w prokuraturze takie zeznania, które pomogły w sporządzeniu aktów oskarżenia – dopowiada Aneta. – Być może składali zeznania już wiele lat wcześniej, gdy zaczynało się śledztwo, ale uwikłana w sprawę policja nie zrobiła z tego żadnego użytku? Nigdy już o tym się nie dowiemy. Jedno wiadomo na pewno: gdyby nie wiele ludzi, także ze Szczucina, nie poradzilibyśmy sobie z tym wszystkim sami, to oni sprawili, że nie była to dla nas całkiem samotna walka. Jesteśmy im bardzo wdzięczni, dziękujemy im bardzo – za odwagę i zwykłą ludzką przyzwoitość.

To nie jest zemsta
Gosia: Kiedy dotarły do nas informacje o zatrzymaniach i aresztowaniach tak wielu miejscowych policjantów, byliśmy w szoku. Przecież niektórych nasza rodzina znała osobiście, nigdy byśmy ich nie podejrzewali, że mogą być zamieszani w sprawę zabójstwa naszej siostry. Może trudno w to uwierzyć, ale nie czuliśmy żadnej satysfakcji z tego, że ci policjanci zostali aresztowani. Żadnej. Ja współczułam ich dzieciom, z których część należała do grona moich znajomych. Jedna z córek oskarżonego policjanta podczas procesu w Rzeszowie w sali sądowej pomachała mi ręką. Moja była koleżanka. Ale w tym geście nie było nic przyjaznego, wręcz przeciwnie.
Aneta i Gosia dobrze wiedzą, że niektórzy w Szczucinie obgadują rodzinę. Opinia publiczna w miasteczku się podzieliła. Jedni trzymają stronę pokrzywdzonej rodziny, inni są przeciw. Ci drudzy wierzą, że to przez nich ciąga się teraz po sądach wielu niewinnych ludzi. Jak im wytłumaczyć, że to bzdura, że to prokurator decyduje o śledztwie i on podejmuje decyzje?
– To nie jest nasza zemsta, nie nasze widzimisię, nie chodzi nam o zemstę. Chodzi nam o prawdę i o sprawiedliwość. Ciekawe, jak daleko zaszliby ci, którzy weszliby w nasze buty, w nasz żal i rozpacz. Niechby się przekonali.


Szczucin siostry Iwony Cygan

Plotki w miasteczku

Po ukazaniu się książki Moniki Góry „Miasteczko zbrodni”, w którym reporterka opisała historię zabójstwa Iwony Cygan, ktoś w Szczucinie rozpowiada, że rodzina dziewczyny na tej książce zarobi, choć wiadomo, że nie zarobi nic. Nigdy między autorką książki i rodziną nie było takiej umowy.
– Obgaduje nas pewien zamknięty krąg ludzi, gdyż ma w tym swój interes, a inni czasem ulegają różnym sensacjom – tłumaczy Aneta. – Zdarzały się przykre sytuacje, gdy na przykład znajoma ze Szczucina na mój widok przeszła na drugą stronę ulicy. Widoczne uwierzyła w jakieś niesłychane plotki. Nie da się ukryć, cała ta straszna historia zweryfikowała niektóre dawne znajomości, nie wszystkie w tych skomplikowanych okolicznościach wytrzymały próbę.
Gosia miała trochę żalu do pewnych osób, które w ogóle nie zareagowały po książce Moniki Góry.
– Sporo ludzi odezwało się na Facebooku, zupełnie mi nieznanych, z innych miejscowości, którzy wyrażali mi współczucie, próbowali dodać otuchy, ale ci, na których liczyłam, zamilkli. Nawet ci, którzy wcześniej wypytywali mnie o sprawę, a ja im szczerze opowiadałam, co i jak, zresztą trochę z pewną naiwnością. Tak, poczułam się zawiedziona, może nawet przez nich zdradzona.
– To, że z jakichś przyczyn niektórzy rozsiewają różne plotki o nas, jeszcze mnie tak nie złości. Bardzo złości mnie, gdy te plotki uderzają w Iwonę. Niesłychanie mnie to denerwuje. Oczywiście, w tym także jest jakiś ukryty cel – podkreśla Aneta.

Czy prawda się obroni?
Siostry są inne. Aneta bardziej emocjonalna, impulsywna, Gosia bardziej zdystansowana, ale i bardziej spontaniczna. Bez względu na to obydwie, w czasie rozmowy, co pewien czas próbują powstrzymywać napływające do oczu łzy.
– Nic nie możemy zrobić z tymi plotkami, ale, jak mówi mecenas Wilk, prawda obroni się sama. Niech się więc broni.
Mec. Ireneusz Wilk, warszawski adwokat, znany między innymi z niezwykle zawikłanej, sławnej kiedyś sprawy rodziny Olewników spod Płocka, pomaga rodzinie Cyganów, bez wynagrodzenia, pro bono. Przyjeżdża na niektóre rozprawy w rzeszowskim sądzie i je obserwuje.
Aneta: Tato jeździ na każdą rozprawę, ja ze względu na pracę bywam tylko na części z nich. Kiedy nie ma mecenasa, to w otoczeniu kilkudziesięciu osób, które są w wielkiej sali sądowej, mam przygnębiające wrażenie, że jesteśmy tylko sami, że zderzyliśmy się z historią, która nas przerasta. Za sobą mamy wtedy tylko prokuratora i nikogo innego. Co my możemy więcej zrobić? Możemy mówić tylko prawdę.
Gosia w czasie pierwszej rozprawy rozpłakała się na sądowym korytarzu, wśród dziennikarzy, uchwyciły to niektóre aparaty i kamery. Mówi, że tak była przejęta tym wszystkim, że nie pamiętała drogi, którą później przebyła z sądu w Rzeszowie na lotnisko w Balicach. Wracała stamtąd samolotem do swojego domu – w Szkocji.

Nie znam innego życia
Rodzinna tragedia Cyganów na zawsze pozostawi ślad w życiu obu sióstr. To jest jak piętno, którego nie można się pozbyć, jak trucizna o stałym, powolnym działaniu.
– Mój mąż czasem mówi o mnie: Aneta ciągle żyje tym dniem, w którym się to stało, sprzed dwudziestu lat. Ma rację – dopowiada starsza siostra. – Często z mężem o tym rozmawiam, on nigdy nie protestuje, że ma już dość, chociaż czasem się domyślam, że tak może być. Nie zdziwiłabym się. Ale mąż, który pochodzi także z tych stron, wiele wie, czuje te sprawy.
– Gdy w sprawie zajdzie coś nowego, nie opowiadam mężowi o tym wszystkim od razu, nawet jeśli sam, zainteresowany, pyta. Muszę to najpierw w sobie przetrawić, spojrzeć na to z boku, przeanalizować – przyznaje Gosia.
Starsza siostra mówi, że ostatni – skuteczny już – etap śledztwa, które prowadziła Prokuratura Krajowa i potem początek procesu w Rzeszowie, jaki może potrwać bardzo długo, obudziły w rodzinie najgorsze, najtrudniejsze wspomnienia.
– Myślę, że intensywność naszych przeżyć jest podobna do tej sprzed lat, tyle że jest już inaczej ukierunkowana. Wspólnie jako rodzina przeszliśmy przez wszystkie fazy tej traumy. Nie zastanawiam się na razie, co nastąpi potem, gdy to wszystko się skończy. Nie mam pojęcia, jak wtedy będę się zachowywała. Dziś żyję tą sprawą każdego dnia, bywa, że budzę się z nią już rano. Nie wiem, co będzie dalej, na razie nie znam innego życia.
Historia zabójstwa siostry Anety i Gosi wkracza powoli także w nowe pokolenie. Aneta ma dzieci, które mają po kilkanaście lat i dużo rozumieją. Nasłuchały się o tym wszystkim nie tylko w domu, bo przecież czytają w internecie i oglądają telewizję. Ostatnio córka Anety sięgnęła po książkę „Miasteczko zbrodni”. Nie dokończyła jej, zrezygnowała. U siebie w pokoju ma zdjęcie Iwony, która byłaby dzisiaj jej ciocią. Aneta i Gosia mówią, że ich dzieci często mówią o Iwonie, którą znają tylko z opowieści, przy pewnych okazjach zastanawiają się, co mogłaby lubić, co mogłoby się jej podobać lub nie. Rozmawiają o niej. Jakby nigdy nie umarła…

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o