Powiat dąbrowski. Miliony na przeciwpowodziową ochronę

0
125
REKLAMA

– Większość terenów powiatu stanowią grunty rolne, a blisko połowa naszych mieszkańców utrzymuje się z rolnictwa. Powodzie niszczą uprawy, co powoduje, że sytuacja na wsi drastycznie się pogarsza – mówi starosta. – Ale nie możemy narzekać, bo w ostatnim czasie zrealizowaliśmy wiele inwestycji przeciwpowodziowych. W ubiegłym roku na umocnienia wałów na Wiśle, regulację miejscowych cieków oraz budowę melioracji wydaliśmy około 25 milionów złotych.
W tym roku w gminie Szczucin naprawiony zostanie nieodbudowany jeszcze po powodzi z 2010 roku odcinek wału na długości ponad kilometra. Wały naprawione zostaną także na groźnej rzece Upust, przebudowane zostanie koryto Żymanki, w kilku miejscowościach budowane są kanały melioracyjne. Najwięcej, bo ponad 10 milionów złotych, kosztować będzie budowa przepompowni Hubienice. Łącznie inwestycje pochłoną ponad 30 milionów złotych.
– Mimo że są to ogromne pieniądze, to nie możemy spać spokojnie – mówi starosta Kwiatkowski. – W dalszym ciągu zniszczonych jest wiele kilometrów wałów, w niektórych miejscowościach nie ma melioracji. Kilka lat temu mieliśmy wielkie nadzieje na budowę zbiornika retencyjnego w Żelazówce, ale władze wojewódzkie skreśliły nas z listy.
O budowie zbiornika w Żelazówce mówi się w powiecie dąbrowskim już prawie od pół wieku. Co najmniej od trzydziestu lat ponaddwudziestohektarowy kompleks objęty jest zakazem budowlanym, a na inwestycję godzą się mieszkańcy. Niestety, po euforii, jaka przyszła w 2004, kiedy sejmik wojewódzki przyjął program małej retencji i wpisał budowę zbiornika na listę priorytetową, nadzieje opadły, bowiem sejmik zmienił później decyzję i nie pomogły nawet deklaracje burmistrza Dąbrowy Tarnowskiej Stanisława Początka, że gmina sfinansuje dokumentację i pomoże w wykupie gruntów.
Władze wojewódzkie nie zostawiły także starostwu złudzeń co do utworzenia w Dąbrowie magazynu ze sprzętem przeciwpowodziowym, jaki powstać miał przy nowej strażnicy PSP.
– Stwierdzili, że mobilne magazyny z takim sprzętem znajdują się w Krakowie, Tarnowie i Oświęcimiu, i w razie powodzi możemy z nich korzystać. W sytuacji jednak, kiedy woda zalewa domy, trudno czekać, aż z pompą przyjadą strażacy z Krakowa – denerwuje się starosta.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o