Starosta zwolnił z pracy przewodniczącego miejskiej rady. Niezgodnie z prawem?

1
221
Przewodniczący Rady Miejskiej w Dąbrowie Tarnowskiej – Wiesław Mendys
Przewodniczący Rady Miejskiej w Dąbrowie Tarnowskiej – Wiesław Mendys
REKLAMA

Dąbrowski starosta Lesław Wieczorek zwolnił z pracy długoletniego naczelnika wydziału komunikacji – Wiesława Mendysa. I pewnie nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, bo każdy pracodawca ma prawo do decydowania o kadrowych zasobach zarządzanej przez siebie jednostki, ale w tym przypadku zachodzi konieczność zastosowania innych zasad.

Wiesław Mendys jest przewodniczącym Rady Miejskiej w Dąbrowie Tarnowskiej, aby wręczyć mu wypowiedzenie, starosta zobowiązany jest zasięgnąć opinii tego gremium. Wieczorek pismo do Urzędu Miejskiego co prawda wysłał, nie czekając jednak na odpowiedź, wręczył Mendysowi zwolnienie.
– Czuję się fatalnie, mam blisko 63 lata i zostałem bez pracy, najgorsze moim zdaniem jest to, że nie ma to nic wspólnego z posiadanymi umiejętnościami, czy wykonywaniem obowiązków. Polityka wkroczyła do samorządu, co uważam za karygodne. W samorządzie pracuję już czwartą kadencję, bywały sprawy bardzo trudne, zawsze jednak poprzez konstruktywne rozmowy udawało się dojść do porozumienia. Teraz jest inaczej, swoje zwolnienie traktuję jako zemstę polityczną za to, że przestałem popierać radnych z klubu Prawa i Sprawiedliwości – wyjaśnia Wiesław Mendys.

REKLAMA

Przewodniczący z PiS odwołany
Początku sprawy związanej ze zwolnieniem Mendysa – długoletniego pracownika starostwa – szukać należy w kwietniu ubiegłego roku, to wtedy grupa miejskich radnych z Andrzejem Buśko na czele złożyła wniosek o odwołanie z funkcji przewodniczącego rady Dariusza Lizaka (PiS) oraz dwójki jego zastępców – Bogusławę Serwicką i Tadeusza Gubernata. Lizak uciekł się wówczas do podstępu i zerwał obrady sesji, fortel jednak na nic się zdał, bo niecały miesiąc później stracił stanowisko. Oznaczało to, że dziewięciu radnych z PiS przechodzi do opozycji.
– W czasie obrad, które odbywały się 25 kwietnia ubiegłego roku i zostały moim zdaniem bezprawnie zerwane, przewodniczący Lizak zapowiedział, że wznowi je 24 maja. Stało się jednak inaczej, burmistrz niemal wymusił na nim przyspieszenie terminu, wnioskował nawet o zwołanie sesji w trybie nadzwyczajnym, istniało bowiem realne zagrożenie, że gmina straci ponad 400 tysięcy złotych przyznanych dotacji, jeśli nie zostaną one zapisane w budżecie. Przewodniczący się ugiął i ogłosił, że obrady wznowione zostaną 15 maja – mówi radny Andrzej Buśko, szef klubu Niezależni.
Z odwołaniem przewodniczącego i jego zastępców nie było najmniejszych problemów, za głosowało 11 radnych – Niezależni, PSL i Wspólnota Samorządowa. Wcześniej dwóch rajców ze Wspólnoty, jednym z nich był Wiesław Mendys, popierało PiS. Dzięki tej koalicji większością głosów podejmowane były uchwały, które, jak uważa wielu miejskich radnych, nie zawsze zgodne były z prawem, a niektóre wręcz szkodziły gminie i jej mieszkańcom. W maju ubiegłego roku Mendys, po opuszczeniu klubu PiS został przewodniczącym rady.

Starosta pamięta
Po kilkunastu miesiącach sprawa ma niespodziewany ciąg dalszy. – 31 lipca do biura Rady Miejskiej wpłynęło pismo dotyczące przewodniczącego Wiesława Mendysa, w tym czasie przebywał on na urlopie, wrócił dopiero 3 sierpnia. W dokumencie podpisanym przez starostę znajdowała się informacja o tym, że zwalnia Mendysa z pracy bez wypowiedzenia. Lesław Wieczorek uzasadnił, iż powodem wręczenia wypowiedzenia jest fakt, że przewodniczący rady ma sądowy wyrok, przez co stracił do niego zaufanie. W piśmie zawarto także prośbę, aby w kwestii tej wypowiedziała się cała miejska rada. Po odczytaniu pisma Mendys przekazał je pod obrady komisji do spraw skarg, wniosków i petycji. Członkowie komisji w odpowiedzi wysłali do starosty pytanie o szczegóły zwolnienia, byli ciekawi, czy za wskazane w piśmie przewinienie Mendys był już karany. Lesław Wieczorek zarzucając radzie opieszałość, odpowiedział, że nie będzie wypowiadał się na temat relacji ze swoimi pracownikami – relacjonuje sekretarz gminy Stanisław Ryczek.
Starosta Lesław Wieczorek nie czekał jednak na opinię rady w sprawie wypowiedzenia umowy przewodniczącemu Mendysowi, 12 sierpnia wręczył mu zwolnienie.

Sąd umorzył postępowanie
– Dostałem naganę za to, że poszedłem na urlop bez ustalenia ze starostą terminu. Zostawiłem wniosek swojej zastępczyni, bo taka była praktyka. Mimo to dostałem finansową karę za to, że… nie było mnie w pracy, potrącono mi wynagrodzenie za kilka dni. Potem starosta złożył zawiadomienie do prokuratury, w wyniku czego zostałem oskarżony o nakłanianie do poświadczenia nieprawdy i w efekcie stanąłem przed sądem. Chodzi o to, że prosiłem jedną z koleżanek, aby podpisała mnie na liście obecności. Sędzia zdecydował o umorzeniu postępowania na czas próby jednego roku. Jestem winien zarzucanego mi czynu, zastanawiam się jednak, jaką miał on szkodliwość społeczną? Gdybym do pracy nie przyszedł i namawiał kogoś do podpisania za mnie listy, to byłby moim zdaniem czyn naganny – tłumaczy Mendys.
Dodaje, że odkąd oficjalnie wystąpił z klubu PiS, starosta Wieczorek zaczął go nękać. – Zaczął mnie kontrolować, zarządził audyt mojego wydziału, nakazał składanie wyjaśnień. Chcę zaznaczyć, że wielokrotnie byłem nagradzany za swoją pracę, niedawno poseł Krajewski wręczył mi Złoty Medal Zasługi. To wszystko jednak okazało się bez znaczenia, bo wystąpiłem z klubu. Do Prawa i Sprawiedliwości nigdy nie należałem, byłem jedynie sympatykiem.
Starosta Wieczorek skierował do radnych miejskich pismo, aby ci wypowiedzieli się w sprawie zwolnienia Mendysa. – Pismo skierowano do mnie, zażądano, abym zwołał sesję i wypowiedział się w swojej sprawie. Dokument przekazałem komisji skarg i wniosków, sesję zwołał mój zastępca. Większością głosów rada sprzeciwiła się temu, aby starosta wypowiedział mi umowę o pracę. Ale cóż z tego, zwolnienie dostałem dwa tygodnie wcześniej – mówi Wiesław Mendys.

Szukali haków na Mendysa
– Moim zdaniem wręczenie wypowiedzenia panu Mendysowi odbyło się z poważnym naruszeniem prawa. Po pierwsze dlatego, że jest w okresie ochronnym, do emerytury brakuje mu już tylko dwóch lat, po drugie, zarówno kodeks pracy, jak i sądowe orzecznictwo uznają, że ciążący na kimś sądowy wyrok, który został umorzony, nie może być podstawą do rozwiązania stosunku pracy. Ponadto logicznym jest, że jeśli ktoś został ukarany przez sąd, to nie może za to samo odpowiadać przed pracodawcą – wyjaśnia Stanisław Ryczek.
– Przez ostatni rok Mendys nie miał łatwego życia, starosta i jego najbliżsi współpracownicy cały czas szukali na niego haków, dokuczali mu, śmiało można powiedzieć, że przewodniczący był ofiarą mobbingu. Zarzucano mu na przykład, że posłużył się pieczątką okrągłą, a powinien prostokątną. W dniu, kiedy wręczono Mendysowi zwolnienie, kiedy zasłabł i został zabrany przez karetkę pogotowia, jego komputer i pokój zostały zapieczętowane, jakby chodziło o przestępcę. To moim zdaniem był tani teatrzyk pod publiczkę, zorganizowany przez starostę. Wiesiek to długoletni i ceniony pracownik z wielkimi kompetencjami, lubiany przez petentów, prawdziwy samorządowiec – dodaje anonimowo jeden z pracowników dąbrowskiego starostwa.

Polityczna zemsta?
– Uważam, że aby zwolnić kogoś z pracy w trybie bez wypowiedzenia, musi dojść do bardzo poważnych przewinień pracownika – broni swojego kolegi Krzysztof Kaczmarski, burmistrz Dąbrowy Tarnowskiej. – Wydaje się sprawą bardzo dziwną to, że do tej pory Wiesław Mendys cieszył się zaufaniem starosty, a stracił je dopiero wówczas, gdy zmienił barwy klubowe w radzie. Trzeba wziąć pod uwagę fakt, że Wiesław nigdy do Prawa i Sprawiedliwości nie należał. To, że wycofał się z klubu świadczyło tylko o tym, że na sercu leżało mu dobro gminy i mieszkańców, a nie polityka. Zmienił klub, bo przyszedł po rozum do głowy, nie zgadzał się z wieloma opiniami radnych z PiS, którzy – w moim przekonaniu – mając tylko na uwadze polityczne korzyści, działali na niekorzyść mieszkańców. To, co robi starosta, to po prostu polityczna zemsta. Nie poczekał na opinię rady, mimo że jest do tego zobowiązany.
– Miałem podstawy, żeby zwolnić pracownika i nie ma to nic wspólnego z polityką, ani tym bardziej z jakąkolwiek zemstą – przekonuje starosta Lesław Wieczorek, reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość.

REKLAMA

1
Dodaj komentarz

1 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
1 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Pulitzer

W tekście przedstawiono Pana Myndysa jako ofiarę mobbingu, ofiarę politycznych rozgrywek. Trzeba pamiętać, że został skazany prawomocnym wyrokiem za przestępstwo umyślne. To po pierwsze. Po drugie. Od urzędnika państwowego wymaga się nieskazitelności a tu co mamy? Ciekawy jestem jakby Pan Mendys reagował gdyby ktoś mu podlegly poświadczał nieprawdę, podrabiał podpisy a na koniec został skazany wyrokiem? A tak swoją drogą to tekst jest mało obiektywny. Może by tak zapytać jakim szefem i człowiekiem jest ten pan? To, że laurki wystawiają mu jego polityczni poplecznicy nie powinno zamydlić odbioru sprawy. Dziękuję za przeczytanie tego komentarza i proszę Panią Redaktor, aby wróciła… Czytaj więcej »