REKLAMA

Już prawie 70 osób z Tuchowa ma pozytywny wynik na obecność koronawirusa. Większość to księża redemptoryści, a także siostry józefitki. Władze gminy postanowiły ponownie wprowadzić wiele ograniczeń. Urząd Miejski w Tuchowie pracuje w trybie wewnętrznym, odwołano wtorkowe jarmarki, zawieszono działalność domu kultury i klubów sportowych, zamknięto Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów.

REKLAMA

Zaczęło się od redemptorystów
– Wyniki trwającego ciągle dochodzenia epidemiologicznego, nasze rozmowy oraz kojarzenie pewnych faktów wskazują na dwa miejsca: Kościelisko i Tuchów, skąd prawdopodobnie rozeszło się zakażenie. W Kościelisku przed 30 maja, w naszym ośrodku rekolekcyjnym i w warunkach obowiązujących przepisów sanitarnych przebywało kilku zakonników, skąd niektórzy wrócili do Tuchowa na uroczystość święceń kapłańskich, zaś inni powrócili do swych domów. Jednak tego, czy ktoś przyjechał z koronawirusem z Tuchowa, z innej wspólnoty czy też do zakażenia doszło po drodze ze sklepu, czy na stacji benzynowej, zapewne się nie dowiemy – poinformował w specjalnym komunikacie o. Mariusz Mazurkiewicz, rzecznik prasowy Prowincji Warszawskiej Redemptorystów.
Początkowo zakażenie koronawirusem potwierdzono u sześciu redemptorystów wspólnoty w Tuchowie. Ostatecznie liczba wszystkich zachorowań w klasztorze, w Zgromadzeniu Sióstr Świętego Józefa, a także wśród osób świeckich wynosi prawie 70. Przebadani zostali wszyscy zakonnicy, podopieczni i pracownicy Domu Pogodnej Jesieni w Tuchowie, gdzie osobami starszymi opiekują się siostry. Koronawirusa stwierdzono też u 14-letniego dziecka, które miało bierzmowanie w tuchowskim sanktuarium oraz u jego 40-letniej matki. Kobieta jest wychowawczynią w tuchowskim przedszkolu. Covid-19 potwierdzono także u organisty z tuchowskiej bazyliki. W podtarnowskiej gminie kwarantanną objęto ponad 500 osób!
Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Tarnowie rozpoczęła poszukiwania osób, które w ostatnim czasie uczestniczyły w mszach świętych sprawowanych w bazylice w Tuchowie. W specjalnym komunikacie napisano, iż w związku ze stwierdzonym ogniskiem COVID-19 w domu zakonnym redemptorystów w Tuchowie, osoby, które uczestniczyły w mszach od 28 maja do 2 czerwca, przyjmowały komunię świętą w kościele, korzystały z kancelarii parafialnej, uczestniczyły w dniu skupienia dla narzeczonych lub też korzystały z poradni rodzinnej przy parafii ojców redemptorystów w Tuchowie, proszone są o kontakt telefoniczny z tarnowskim sanepidem.

Gmina zamknięta na cztery spusty
Na reakcję władz gminy nie trzeba było długo czekać. Od początku ubiegłego tygodnia Urząd Miejski w Tuchowie pracuje w trybie wewnętrznym, bez osobistego kontaktu z interesantami. Bezpośrednie załatwienie sprawy jest możliwe jedynie w Urzędzie Stanu Cywilnego oraz w ewidencji ludności. Zamknięto również Punkt Selektywnej Zbiórki Odpadów przy ul. Długiej. Kluby sportowe działające w gminie Tuchów, włącznie z klubem piłkarskim TS Tuchovia, zawiesiły treningi dla wszystkich grup wiekowych. Zamknięte zostały także placówki oświatowe, dla których organem prowadzącym jest gmina Tuchów. Odwołano cotygodniowy jarmark na płycie rynku oraz zawieszono znajdujący się tam płatny parking.
– Wróciliśmy do stanu sprzed kilku miesięcy, kiedy koronawirus po raz pierwszy zaatakował nasz kraj – mówi Magdalena Marszałek, burmistrz Tuchowa. – Postanowiliśmy odwołać także wszystkie zbliżające się imprezy, włącznie z corocznym Tuchovinifest, czyli Międzynarodowym Festiwalem Wina. Jeszcze do końca maja mieliśmy nadzieję, że uda się zorganizować festiwal w mniejszym zakresie, jednak wydarzenia ostatniego tygodnia zupełnie nas od tego odwiodły. Teraz pozostaje nam jedynie czekać na dalsze informacje dotyczące rozprzestrzeniania się koronawirusa w naszej gminie. Nie możemy podjąć żadnych kolejnych kroków. To, co mogliśmy ograniczyć, zostało ograniczone. Możemy jedynie apelować do mieszkańców, aby zachowywali się rozsądnie, trzymali dystans i unikali miejsc, gdzie mogą się zarazić.
Obecna sytuacja mocno odbiła się także na Domu Kultury w Tuchowie. Placówka w ciągu najbliższych dni miała zaplanowane kilka imprez, miało być również uruchomione kino. – Już wiemy, że nic z tego nie będzie i jest to dla nas olbrzymi problem, bo koszty rosną, a nie możemy zarobić nawet złotówki – ubolewa Janusz Kowalski, dyrektor Domu Kultury w Tuchowie. – Nie możemy mieć do nikogo żalu, bo kroki, jakie podjęły gminne władze, są jedyną słuszną drogą, by zapobiec dalszemu rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Wielu naszych pracowników przebywa na urlopach, w placówce odbywają się jedynie dyżury. W ostatnich tygodniach dzwoniliśmy do rodziców dzieci, że w końcu będą mogły wrócić na zajęcia, ale niestety, sytuacja sprawiła, że ponownie wszystko musieliśmy odwołać.

Mieszkańcy podzieleni, siostry proszą o pomoc…
Jeżeli ktoś spodziewał się, że rosnąca liczba zakażonych w podtarnowskiej gminie wpłynie na to, iż mieszkańcy zamkną się w domach, mógł mocno się rozczarować. Na ulicach Tuchowa nie brakuje spacerowiczów, a większość mieszkańców przemieszcza się bez maseczek.
– Powinniśmy stosować pewne standardy bezpieczeństwa, ale nie popadajmy w paranoję. Mało kto chciałby, aby ponownie wszystko zostało zamknięte i byśmy żyli jak w klatkach. Musimy powoli wracać do życia, bo jeżeli tego nie zrobimy, to za chwilę nie będziemy mieli do czego wracać – przekonuje jeden z mieszkańców.
O tym, że koronawirus podzielił społeczność Tuchowa, można przekonać się, czytając komentarze w internecie. „Sanepid powinien zamknąć kościół parafialny. Nie piszę mściwie, tylko mam rodziców w Tuchowie, którzy nie są młodzi, a zaraza może się wszędzie rozprzestrzenić” – pisze Daniel. Z kolei Kasia zauważa: „Wszyscy tylko kościół i kościół… Do sklepów, jak idziecie, to nie boicie się wirusa? Nikt wam nie każe iść do kościoła. Sklep, siłownia czy kino nie są obowiązkiem, aby do nich iść, tak samo wygląda to z kościołem”.
O pomoc w walce z koronawirusem proszą siostry józefitki, które opiekują się Domem Pogodnej Jesieni w Tuchowie. – Potrzebujemy wolontariuszy chętnych do pracy przy starszych, ale także do kontaktu ze światem zewnętrznym, bo my nie możemy wychodzić. Mamy mieć zapewnione środki ochrony osobistej, ale potrzebujemy bardzo dużej liczby maseczek, rękawic – apeluje siostra Pacyfika Pławecka ze Zgromadzenia Sióstr Świętego Józefa. – Na kwarantannie jest prawie 30 pracowników świeckich. W placówce zostały trzy opiekunki, które się zgłosiły, że chcą spędzić kwarantannę w Domu Pogodnej Jesieni, gdzie pracują. W DPJ przebywa 45 osób. Pacjenci placówki to osoby starsze, przewlekle chore, leżące, często po przebytych ciężkich chorobach, takich jak udar czy wylew, również pacjenci onkologiczni. Wymagają 24-godzinnej, specjalistycznej opieki. Przy pomocy ludzi z zewnątrz wierzymy, że poradzimy sobie w tej trudnej sytuacji…

REKLAMA

8
Dodaj komentarz

5 Liczba komentarzy
3 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
7 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Beata

Ilu mieszkańców Tuchowa nie przyznało się że było na tych zagrożonych imprezach i zaraża w sklepach i busach do Tarnowa ?

Wika

Tuchów – miasteczko w Małopolsce znane z ekstremalnego smogu, strefy wolnej od tolerancji oraz korona-zarazy.

Marcin

Co za bezmyślność !

prymicje, bierzmowania, komunie a nawet wesela w tych czasach to samobójstwo i skazywanie seniorów z rodzin uczestników na śmierć. Ludzie z Tuchowa i okolicznych wsi nie mają rozumu ?
Na dodatek nie wszyscy z uczestników tych uroczystości nie chcą się teraz przyznawać, że tam byli i testować na koronawirusa tymczasem 90% ludzi choruje bezobjawowo ale zakaża wszystkich dookoła.

krotko

obciazyc kosztami, zaczna myslec

Kakadoo

Czarna zaraza…