Nie ma wody w Ryglicach

0
237
Nie-ma-wody-w-Ryglicach

Już około 30 proc. mieszkańców Ryglic zmuszonych jest wozić wodę z hydrantów wodociągowych do swoich gospodarstw. Sytuacja jest o tyle trudna, że władze podtarnowskiej gminy zdecydowały się uruchomić miejsca poboru wody ze studni artezyjskich. Jednak wody można używać tylko w celach gospodarczych. Jak rozwiązać problem?

REKLAMA

Punkty poboru wody dla mieszkańców
Sytuacja w gminie Ryglice związana z brakiem wody jest bardzo poważna. Niewielkie opady śniegu zimą oraz deszczu wiosną spowodowały, że wielu mieszkańców zmuszonych jest wozić wodę z hydrantów lub kupować w sklepie.
– Obok domu mam dwie studnie. Jedna dostarczała wody do domu, a druga do stajni, gdzie mogłem poić zwierzęta. Jednak w tym roku studnie wyschły i nie ma w nich ani kropli wody. Tragedia – narzeka jeden z mieszkańców gminy, dodając, że w podobnej sytuacji znalazło się wielu jego sąsiadów. – Niektórzy są podpięci do sieci wodociągowej i nie mają takiego problemu, jednak znaczna część pozbawiona jest tego komfortu. W gminie dopiero teraz na poważnie wzięto się za wodociągowanie. Chcąc ugotować zupę lub zrobić herbatę, musimy kupować wodę w butelkach.
Władze Ryglic zdają sobie sprawę z powagi sytuacji, dlatego w ostatnich dniach uruchomiono punkty poboru wody ze studni artezyjskich, będących w miejscach, gdzie występują takie źródła. Pierwsze z nich znalazło się w Brzezinkach przy ul. Podkarpackiej, na granicy Ryglic i Jonin. Drugie zostanie uruchomione za kilka dni w Zalasowej. – To nie pierwszy rok, kiedy mamy problem z wodą. Jest źle, ale robimy, co w naszej mocy, aby pomóc mieszkańcom – zapewnia Paweł Augustyn, burmistrz Ryglic. – Do tej pory mieszkańcy kupowali wodę bezpośrednio z hydrantu. Płacili 20 zł za kubik. Teraz mają możliwość za darmo pobrać wodę z uruchomionych przez nas punktów poboru ze studni artezyjskich. W kilka minut można napełnić całą beczkę wody. Niestety, jeżeli komuś zależy na wodzie pitnej, nadal musi kupić ją w sklepie. Nie uzdatniamy wody, którą udostępniliśmy mieszkańcom. Docelowo mamy zamiar uruchomić trzy punkty. Ostatni powstanie w Lubczy, aby każdy rejon gminy był zabezpieczony. W tej chwili problem braku wody dotyczy 30 proc. mieszkańców.

Sieć wodociągowa nie dla wszystkich
Pod koniec ubiegłego roku w Lubczy symbolicznie rozpoczęto budowę sieci wodociągowej i kanalizacyjnej, która powstanie również w drugiej gminnej miejscowości – Woli Lubeckiej. Dzięki przeprowadzonej inwestycji do sieci wodno-kanalizacyjnej, której długość wyniesie 54 km, ma zostać przyłączonych około 600 gospodarstw. Lubcza i Wola Lubecka to dwie ostatnie miejscowości w gminie Ryglice, które nie są wyposażone w taką instalację. Wartość inwestycji wyniesie 26,7 mln zł, z czego 11,7 mln zł będzie pochodziło z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Małopolskiego na lata 2014‒2020.
– W ramach przedsięwzięcia wybudowanych zostanie 375 przyłączy kanalizacyjnych oraz 225 wodociągowych. Inwestycja w Lubczy realizowana będzie od granicy z Jodłową, natomiast w Woli Lubeckiej dotrze do granicy Zalasowej. Ścieki zebrane nowo wybudowaną siecią kanalizacyjną będą przekierowane do oczyszczalni w Tuchowie, a woda będzie dostarczana z ujęcia w Lubaszowej. Powstający wodociąg ma zniwelować problemy związane z nawiedzającą nas suszą. Zakończenie pierwszej części prac planujemy na koniec drugiego kwartału tego roku. Niemały problem w gminie stanowią gospodarstwa położone z dala od ulic, na wzgórzach i pagórkach – często nawet kilometr od innego gospodarstwa. W takich przypadkach nie mamy możliwości doprowadzenia wodociągu czy kanalizacji, jedynym rozwiązaniem jest przydomowa oczyszczalnia ścieków. Chcemy również wystąpić o dofinansowanie przy budowach studni głębinowych. Mogłyby one powstawać w skupiskach 4‒5 gospodarstw, które również oddalone są od ciągów komunikacyjnych – mówi burmistrz.

Joniny czekają na zbiornik
Kwestię braku wody w gminie Ryglice mógłby rozwiązać planowany od wielu lat zbiornik retencyjny w Joninach. Niestety, w dalszym ciągu nie wiadomo, kiedy rozpoczną się prace przy jego budowie. Niedawno władze Ryglic doprowadziły do wpisania inwestycji do wieloletniego planu rozwoju retencji. Oznacza to, że zbiornik mokry, który miałby stanowić dla mieszkańców podtarnowskiej gminy przede wszystkim zabezpieczenie przed powodzią, mógłby powstać w perspektywie najbliższych 7 lat. W wieloletnim planie znajduje się lista 100 zbiorników retencyjnych w Polsce, które będą priorytetowo wykonane w najbliższych latach.
– Budowa zbiornika znalazła się już w programie inwestycyjnym województwa małopolskiego na lata 2007‒2013. Bez problemu uzyskano wówczas zgody mieszkańców i wykupiono działki, na których miał powstać obiekt. Nowy zbiornik miał nie tylko poprawić bezpieczeństwo mieszkańców, ale stanowiłby wakacyjną atrakcję dla turystów. Niestety, inwestycję zatrzymały protesty ekologów, którzy twierdzili, że budowa zagrozi maleńkiej rybce – strzebli potokowej – wyjaśnia Paweł Augustyn i dodaje, że teraz szanse na budowę zbiornika są znacznie większe. – Wpisanie inwestycji w Joninach do wieloletniego planu rozwoju retencji to olbrzymi krok naprzód. Obiekt zgodnie z zapisem ma być zbiornikiem mokrym, a nie jak wcześniej planowano – suchym. Będzie nie tylko zabezpieczał nas przed powodzią, ale również służył jako zbiornik wody pitnej dla mieszkańców. Wstępny koszt budowy to około 30 milionów złotych. Całe zadanie będzie zrealizowane przez spółkę Wody Polskie, a z gminnego budżetu nie będziemy musieli płacić na ten cel nawet złotówki. Problem w tym, że nadal nie wiemy, kiedy rząd mógłby zrealizować to zadanie.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o