Niezwykłe odkrycie na Górze św. Marcina

2
792
fot. Paweł Topolski

Obraz wisiał sobie spokojnie – prawdopodobnie przez kilka wieków – w niewielkim drewnianym kościele parafialnym w Zawadzie na Górze św. Marcina. Dopiero niedawno odkryto, że dzieło wyszło z warsztatu Tomasza Dolabelli, Włocha uważanego za jednego z najwybitniejszych malarzy, tworzących w XVII wieku, w dobie baroku. Znawcy uważają, że to jeden z najlepszych obrazów malarza, którego freski zdobią między innymi słynny Pałac Dożów w Wenecji. Dlatego niebawem będzie eksponowany na Zamku Królewskim w Warszawie.
Obraz „Święty Marcin poleca księdza Andrzeja Tarłę Chrystusowi” jest spory, z ramą ma ponad trzy metry wysokości i dwa metry szerokości. Na malowidle widnieje kilka postaci. Święty Marcin wskazuje klęczącemu przed niewielkim ołtarzem mężczyźnie postać odzianego w czerwoną zwiewną szatę Chrystusa, w otoczeniu kilku aniołów. Tym mężczyzną jest właśnie ksiądz Andrzej Tarło, żyjący w XVII wieku proboszcz tarnowski, kanonik krakowski, fundator obrazu.

Z ziemi włoskiej do Polski
Malowidło jest utrzymane w ciemnej tonacji, co nadaje mu rys tajemniczości. Kim był jego twórca? Urodził się około 1570 roku w miejscowości Belluno w północnych Włoszech. W swojej ojczyźnie pracował między innymi nad dekoracjami w kościele Świętych Apostołów oraz słynnym Pałacu Dożów w Wenecji. Mając około trzydziestu lat przyjechał do Polski, zaproszony przez króla Zygmunta III Wazę. Zamieszkał w Krakowie, ożenił się z Polką i Polska stała się jego drugą ojczyzną. Większość jego dzieł to obrazy przedstawiające sceny o tematyce religijnej, wykonywane na zlecenia klasztorów: dominikanów i franciszkanów w Krakowie, cystersów w Mogile, kamedułów na Bielanach, ale również zakonów i kościołów w innych częściach kraju. Tworzył portrety, a także obrazy o treści historycznej np. „Bitwa pod Lepanto” czy „Triumf Żołkiewskiego prowadzącego jeńców kłuszyńskich”. Część jego prac uległa zniszczeniu, pochłonął je m.in. pożar w Krakowie w 1850 roku, natomiast wspomniany obraz upamiętniający triumf wojsk polskich nad rosyjskimi pod Kłuszynem w 1610 roku miał zostać spalony na rozkaz samego cara Piotra I. Jednak część twórczości przetrwała. Artysta zmarł w Krakowie w 1650 roku.
– Dolabella uważany jest za jednego z najwybitniejszych malarzy swojej epoki, jego obrazy są wykonane w sposób mistrzowski – ocenia Anna Borowska, krakowska konserwator zabytków, dzięki której doszło do odkrycia, zaś anonimowe dotąd dzieło okazało się obrazem jednego z najsłynniejszych malarzy doby baroku. Jak często w takich wypadkach bywa, zadecydował przypadek.
Anna Borowska zwróciła uwagę na obraz, kiedy rozpoczęła prace konserwatorskie w zawadzkim kościółku. – Pracowałam wcześniej w klasztorze dominikanów, gdzie miałam okazję zapoznać się z twórczością włoskiego malarza, bo właśnie tam przez wiele lat Włoch miał swoją pracownię i tam zachowało się kilka jego dzieł. Dostrzegłam podobieństwo. Kiedyś wracając z wakacji zatrzymałam się w miejscowości Gidle, gdzie znajduje się także klasztor dominikanów. W ołtarzu św. Jacka zauważyłam bardzo podobny obraz do tego z Zawady, niemal bliźniaczy, tyle, że mniejszy, zawierający mniej elementów. Do kościoła w Zawadzie przyjechał też historyk sztuki ksiądz Piotr Pasek, dyrektor Muzeum Diecezjalnego w Tarnowie i jego zdanie było podobne – autorem obrazu może być Tomasz Dolabella.
Opinię potwierdzili eksperci. Na jakiej podstawie można było stwierdzić, że obraz z Zawady wyszedł z pracowni mistrza Dolabelli? – To wygląda trochę tak jak w przypadku medycyny. Na podstawie objawów i badania lekarz może stwierdzić określoną chorobę. Każdy malarz ma swój styl, tak jak każdy człowiek indywidualne linie papilarne, po których można go zidentyfikować. Format, światłocień, charakterystyczny sposób malowania, maniera, to wszystko są znaki szczególne malarza – tłumaczy ksiądz Piotr Pasek.

Z Zawady do Warszawy
Jak i kiedy obraz zatytułowany „Święty Marcin poleca księdza Andrzeja Tarłę Chrystusowi” trafił do małego wiejskiego kościółka wybudowanego na szczycie góry, nie wiadomo. Proboszcz parafii pod wezwaniem św. Marcina – Adam Wyrwa przyznaje, że nie ma żadnej informacji na ten temat. Pewną wskazówką może być postać donatora obrazu, obecnego na nim księdza Andrzeja Tarły, współczesnego Dolabelli prezbiterowi parafii w Tarnowie, a także kanonikowi krakowskiemu. Można więc założyć, że dzieło powstało w Krakowie, gdzie włoski artysta mieszkał i pracował, i po ukończeniu trafiło do Tarnowa, a następnie znalazło się w pobliskim kościele. A może ksiądz Tarło ufundował obraz specjalnie dla świątyni w Zawadzie? Tego nie wiemy i pewnie się już nie dowiemy, chyba, że jakiś dokument na ten temat znajduje się w archiwach bazyliki katedralnej w Tarnowie.
Jedno natomiast jest pewne, fachowcy oceniają dzieło „Święty Marcin poleca księdza Andrzeja Tarłę Chrystusowi” bardzo wysoko. Zdaniem Anny Borowskiej to jeden z trzech najlepiej zachowanych obrazów włoskiego malarza i jeden z najlepszych epoki baroku w naszym kraju. Jego wartość artystyczna została już dostrzeżona. Obraz został zdjęty ze ściany, bowiem niebawem na pewien czas opuści kościół na Górze św. Marcina i będzie przewieziony na Zamek Królewski w Warszawie, gdzie zaprezentuje się na specjalnej wystawie, poświęconej twórczości Dolabelli, której koncepcję i scenariusz opracował ceniony historyk sztuki Jerzy Żmudziński. Znajdzie tam poczesne miejsce wśród innych dzieł mistrza barokowego pędzla.
– To będzie prawdziwy artystyczny kąsek nie tylko dla koneserów – nie ma wątpliwości Anna Borowska.

2
Dodaj komentarz

2 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
2 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
JOLA

ciekaw jestem ile jest wart

Sławomir Budzik

Tak; dodajmy, że zgodnie z legendą na obrazie widzimy wnętrze domu ofiarowywanego dostojnika w Tarnowie a z okna widać wzgórze zamkowe z zamkiem hetmana Jana Tarnowskiego (zamkiem w owych czasach już podupadłym).