Podwodny skansen

0
220
Podwodny skansen w Radłowie
Fot. Marcin Micek
REKLAMA

Coraz więcej płetwonurków odwiedza kąpielisko w Radłowie. Powodem jest powstający tam podwodny skansen! 18 metrów pod wodą można podziwiać m.in. trabanta czy wóz drabiniasty z drewnianymi kołami. Wiele wskazuje, że to nie koniec podwodnych atrakcji, ponieważ opiekunom miejsca nurkowego w Radłowie marzy się zatopienie… samolotu.
Na dnie kąpieliska w Radłowie od roku powstaje unikatowy w skali regionu skansen. Można tam znaleźć wiele przedmiotów sprzed lat.

Stare skrzynie i żółty trabant

Autorem pomysłu jest Sławomir Patuła, który na co dzień opiekuje się nurkowiskiem. – Pomysł rodził się w mojej głowie od kilku lat. W Polsce nie brakuje nurkowisk, w których zatopione są statki, łódki, samoloty czy helikoptery. Doszedłem do wniosku, że w Radłowie można byłoby stworzyć coś podobnego. Nasze nurkowisko nie jest zbyt głębokie. Mówimy tutaj o głębokości 12-18 metrów. Chcąc przyciągnąć nurków z różnych zakątków regionu zaczęliśmy zatapiać przedmioty, które stanowią dziś o atrakcyjności skansenu – mówi Sławomir Patuła. – Są to stare, ale bardzo piękne skrzynie, do których można zaglądnąć będąc pod wodą. Na dnie znalazł się wóz drabiniasty z drewnianymi kołami, maszyny stolarskie, stoły, stare żarno czy drewniane beczki. Największym zainteresowaniem wśród nurków cieszy się żółty trabant, do którego można zajrzeć. Furorę robią również kości mamuta, pochodzące z tego miejsca i co pewien czas wydobywane przez pracowników pobliskiego żwirowiska.

REKLAMA

Podwodny skansen w Radłowie to jedyne takie miejsce w województwie małopolskim. Co ciekawe, nurkowisko nie jest komercyjne, nie są pobierane żadne opłaty. Aby udać się pod wodę i zobaczyć, jakie skarby są tam gromadzone, wystarczy mieć ukończony podstawowy kurs nurkowania. Open Water Diver PADI (OWD) jest najpopularniejszym i najbardziej uznanym kursem dla początkujących nurków na świecie. Program tego kursu umożliwia opanowanie podstawowych umiejętności nurkowych, a po jego ukończeniu otrzymuje się uznawany na całym świecie, wydany przez PADI, certyfikat Open Water Diver PADI, uprawniający do samodzielnego nurkowania do głębokości 18 metrów. Warto zaznaczyć, że dzieci mogą zacząć przygodę z nurkowaniem od 10 roku życia, otrzymując certyfikat Junior Open Water Diver. Certyfikat ten – zależnie od wieku dziecka – uprawnia do nurkowania pod bezpośrednią opieką instruktora lub osoby dorosłej do głębokości 12 metrów.
– Jedno z najbliżej położonych Radłowa nurkowisk znajduje się w Tarnobrzegu. Dno tamtejszego jeziora kryje sporo zatopionego sprzętu po dawnej kopalni Machów. Bardzo ciekawie wyglądają formacje biologiczne spotykane na dnie Jeziora Tarnobrzeskiego. Z kolei Kamieniołom Koparki w Jaworzno Szczakowa to mekka dla nurków z całego Śląska i okolic. Zatopiony wrak statku Wilhelm czy dwie koparki sprawiają, że jest to jedno z ulubionych miejsc dla nurków z naszego kraju – wyjaśnia Sławomir Patuła, który dodaje, że radłowska Riwiera oprócz powstającego podwodnego skansenu, przyciąga nurków jeszcze czymś innym. – Płetwonurkowie bardzo lubią to miejsce również ze względu na zróżnicowane dno. Wokół pełno jest górek, spadków i ścianek, a wszystko w dobrej widoczności. Warto zaznaczyć, że dno jest oporęczowane. Na dnie Riwiery rozciągnięta jest specjalna linka, dzięki której płetwonurek nie musi używać kompasu, a skupia się na zwiedzaniu zatopionych atrakcji.

Podwodny skansen w Radłowie
Fot. Marcin Micek

Marzy im się zatopienie samolotu

Niedawno nurkowisko w Radłowie odwiedził płetwonurek Marcin Micek, który profesjonalnie zajmuje się fotografowaniem. Przy użyciu aparatu sfotografował najpiękniejsze rejony radłowskiego podwodnego skansenu. – Odwiedzam różne miejsca w Polsce, gdzie można zanurkować. Często robię przy okazji zdjęcia. Sprzęt do fotografowania pod wodą potrafi ważyć 10-20 kg. Na pewno nie jest to najłatwiejsze zajęcie na świecie, ale sprawia olbrzymią frajdę. W przypadku radłowskiego nurkowiska największe wrażenie robi zatopiony trabant i kości mamuta. Z takimi „eksponatami” nie spotkałem się jeszcze do tej pory w Polsce i na świecie, a było mi dane nurkować chociażby w Meksyku, Niemczech, na Malcie – przekonuje Marcin Micek.
Jednym z problemów zbiornika w Radłowie są… śmieci, dlatego też Sławomir Patuła wraz ze swoimi zaprzyjaźnionymi płetwonurkami na początku stycznia przeprowadził pilotażową akcję sprzątania dna Riwiery Radłowskiej. – Pokazuje ona, w jaki sposób notorycznie zanieczyszczany jest zbiornik w Radłowie. Niebawem przystąpimy do kolejnych tego typu działań. Miejmy nadzieję, że dzięki akcji świadomość ekologiczna wypoczywających będzie większa i wspólnie zadbamy o czystość zbiornika – zaznacza Sławomir Patuła i dodaje, że ma kolejne pomysły, aby jeszcze bardziej uatrakcyjnić dno nurkowiska. – Marzy mi się zatopienie małego samolotu, helikoptera, łodzi lub autobusu. Byłaby to super sprawa, bo wpłyniecie do takiego pojazdu jednymi drzwiami i wypłynięcie drugimi byłoby sporym przeżyciem. Na razie jestem zdany jedynie na siebie i to we własnym zakresie kupuję różne przedmioty do podwodnego skansenu. Wierzę, że z czasem zaangażuje się w to więcej osób, a być może także gminne władze i stworzymy w Radłowie dużą atrakcję w regionie…

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments