Ryby też się stresują

0
240
karpiom-zagrażają-stawy
Stawy hodowlane w lasach wierzchosławickich przyciągają spacerowiczów, fotografów, kłusowników…
REKLAMA

Jak się okazuje, królewskim karpiom z wierzchosławickich stawów śródleśnych zagrażają nie tylko długotrwałe susze, rybożerne kormorany czarne, czy kłusownicy. Damian Kosierb, kierownik Gospodarstwa Rybackiego Lasów Państwowych w Wierzchosławicach, alarmuje, że negatywny wpływ na kondycję ryb mają też zwykli spacerowicze, licznie o tej porze roku zażywający ruchu w wierzchosławickich lasach. Wielu z nich lekceważy widoczne zakazy, zachowuje się nieodpowiedzialnie czyniąc wiele szkód.
– Zachowanie ludzi, którzy penetrują teren rybackiego obrębu hodowlanego, stwarza nam coraz większe problemy – przekonuje Damian Kosierb…

REKLAMA

Kąpiele zabronione!
– Ich głośne zachowanie i wkraczanie w miejsca, gdzie nie ma wstępu, stwarza sporo zagrożeń. Bywa i tak, że spacerują w miejscach niedozwolonych z psami, które szczekają, hałasują i płoszą zwierzynę. Co gorsza, czworonogi kąpią się też w stawach hodowlanych za przyzwoleniem ich właścicieli. Wskakują do wody wywołując popłoch wśród karpi, a trzeba wiedzieć, że ryby mają dobrze rozwinięty układ nerwowy. Odczuwają ból i stres, co znacznie obniża ich odporność i zwiększa podatność na choroby. Poza tym, psy mogą przenosić choroby pasożytnicze z jednego stawu do drugiego. Widząc takie sytuacje upominamy i apelujemy o właściwe postępowanie, ale niestety z połowicznym skutkiem. Poprosimy więc Państwową Straż Rybacką o pomoc w dyscyplinowaniu niepoprawnych spacerowiczów, nie możemy dłużej tolerować szkodliwych zachowań.
Kierownik gospodarstwa rybackiego przypomina, że już samo przebywanie w miejscach niedozwolonych stanowi wykroczenie. A osoby, które w określonym celu chcą pozostać dłużej na terenie hodowlanego obrębu powinny to zgłosić – także w trosce o własne bezpieczeństwo. Wśród nich są fotografowie przyrody, którzy już parokrotnie przeżyli chwile grozy, na własne życzenie. Pod siatkami maskującymi czatowali z aparatem na dobre zdjęcia m. in. skrzydlatych drapieżników. Jednego z nich odkryli myśliwi w trakcie odstrzału kormoranów pustoszących karpiowe stawy. Mogło się skończyć tragicznie, gdyby znalazł się na linii ognia. Innego fotografa zatrzymano nocną porą podczas akcji przeciwko kłusownikom, musiał gęsto tłumaczyć się ze swojej obecności w tym miejscu.

Pięćdziesiąt ton karpia?
Hodowla karpia w lasach wierzchosławickich ma ponad pięćsetletnią tradycję. Sięgającą XV wieku, kiedy to biskupi krakowscy (ówcześni właściciele dóbr radłowskich) zezwolili na założenie pierwszych stawów karpiowych na terenie Puszczy Radłowskiej. Hodowlę ryb kontynuowano przez stulecia. Zmieniali się tylko właściciele wierzchosławickich stawów, wśród których była książęca rodzina Sanguszków. Obecnie trzynaście stawów (w tym dziewięć produkcyjnych) usytuowanych jest wewnątrz lasu, a zarządza nimi Nadleśnictwo Dąbrowa Tarnowska. Gospodarstwo rybackie obejmuje w sumie ponad sto hektarów gruntów, z czego powierzchnia użytkowa stawów zajmuje ok. 70 ha. Dobre warunki naturalne pozwalają na wyhodowanie cenionego przez smakoszów królewskiego karpia, karmionego ziarnami jęczmienia, pszenicy, łubinu.
– Przez dwa ostatnie lata pogoda nie sprzyjała naszej hodowli. Długotrwałe susze hydrologiczne i częste tzw. przyduchy osłabiały karpie i powodowały zarastanie stawów. Ten rok też zaczął się niepokojąco, niski stan wody utrzymywał się jeszcze w maju i obawialiśmy się, co będzie dalej. Na szczęście, sytuacja się poprawiła, deszcze uratowały wodny bilans i mam nadzieję, że hodowli ryb nic już nie zagrozi.
W Gospodarstwie Rybackim Nadleśnictwa Dąbrowa Tarnowska zakładają, że uda się w tym roku odłowić ok. pięćdziesięciu ton karpia na sprzedaż. Niesprzyjające okoliczności mogą oczywiście te założenia zweryfikować. Oprócz zabiegów hodowlanych, bardzo wiele zależy od warunków atmosferycznych – niepożądane są zwłaszcza wysokie temperatury i susze.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o