Wierzchosławice. Śmierć w zatopionym aucie

0
136
Wierzchosławice - 6 osób utonęło w stawie
Sześciu młodych mężczyzn utonęło w samochodzie, który wpadł do wody | Fot. Maciej Wolak
REKLAMA

Do tragicznego wypadku doszło w podtarnowskich Wierzchosławicach. Samochód z szóstką osób wpadł do stawu i szybko zaczął tonąć. Możliwe, że przez kilkadziesiąt sekund pasażerowie walczyli, by wydostać się z nabierającego wody auta. Niestety, bezskutecznie. Gdy nazajutrz strażacy wyciągnęli na brzeg renault clio, ujrzeli przerażające kłębowisko ludzkich ciał.

Wieść o tragedii szybko obiegła całą wieś. Nad brzegiem stawu, w pobliżu miejsca wypadku zgromadzili się ludzie. Rozpaczali, płakali, nie mogli uwierzyć w to, co się stało. Widok był przerażający, strażacy początkowo nawet nie wiedzieli, ile osób jest w środku. Myśleli, że 4 lub 5, dopiero po dokładnych oględzinach podano wiadomość o sześciu ofiarach.
Wszyscy byli mieszkańcami Wierzchosławic. – Trzech z nich mieszkało nawet przy tej samej ulicy – mówi Andrzej Sus, rzecznik KMP w Tarnowie. Najmłodszy miał zaledwie 16 lat, a najstarszy – 25. Wśród ofiar znalazło się także dwóch dziewiętnastolatków. – To byli spokojni młodzi ludzie, uczący się lub pracujący – opowiadają mieszkańcy wsi.
W przeddzień tragedii cała szóstka spotkała się, by pożegnać dwóch kolegów wyjeżdżających do pracy do Anglii. Tuż po godzinie 15 chłopcy podjechali renault clio pod zakład, w którym pracował jeden z kolegów, zabrali go i pojechali na pożegnalną imprezę. Jeszcze po godzinie 23 jeden z chłopców był widziany w okolicy, dlatego do tragedii doszło najprawdopodobniej późną nocą.

REKLAMA

Aż do rana nikt nie wiedział, wydarzyło się w pobliżu okolicznych stawów. Dopiero o godzinie 9.30 jedna z kobiet przejeżdżająca na rowerze wąską drogą, zobaczyła koła samochodu wystające nad taflą wody. Natychmiast zadzwoniła na policję. Wczesnym popołudniem tego samego dnia strażacy wyciągnęli renault clio na brzeg stawu. Strażacy przeszukali dno zbiornika, ale więcej ofiar nie znaleźli.

Wierzchosławice - 6 osób utonęło w stawie
Fot. Maciej Wolak

Na miejscu makabrycznego odkrycia zjawili się prokurator i biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Wstępnie ustalono przebieg zdarzenia. Kierowca renault jechał wąską drogą w pobliżu stawu, w pewnym momencie zjechał w lewo i uderzył w rosnącą na brzegu brzozę, po czym samochód spadł z 2-metrowej skarpy do zbiornika. Auto leżało na dachu. – Biegli stwierdzili nieznaczne uszkodzenie przedniej części pojazdu, przednia prawa szyba była wybita, natomiast szyba czołowa nosiła ślady licznych pęknięć – wyjaśnia Bożena Owsiak, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Tarnowie. – Bagażnik był zamknięty, wszystkie drzwi również. Na przednim fotelu znajdowały się dwa ciała, pozostałe cztery leżały na tylnej kanapie. Ich ułożenie wskazywało na to, że osoby te próbowały się wydostać. Pierwsza zanurzyła się prawa strona samochodu. Wstępnie ustalono, że przyczyną śmierci szóstki młodych ludzi było uduszenie poprzez utonięcie. Gdyby któremukolwiek z chłopców udało się wydostać z zamkniętego auta, byłby uratowany, bowiem miejsce, gdzie doszło do tragedii, znajdowało się zaledwie 3 metry od brzegu, a poziom wody sięgał najwyżej 1,5 metra.

W aucie znaleziono butelkę i puszkę piwa, ale dopiero sekcja zwłok wykaże, czy ofiary były pod wpływem alkoholu. Rodzinom zmarłych została zapewniona pomoc psychologa.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze