Wierzchosławice w rozpaczy

0
297
Protestująty pojawili się też na drugim rondzie w Wierzchosławicach | fot. Paweł Topolski

W podtarnowskich Zgłobicach i Wierzchosławicach mieszkańcy zablokowali główne drogi przebiegające przez ich miejscowości. Zgłobiczanie swoją akcją chcieli zwrócić uwagę na problemy komunikacyjne, które dotykają ich od wielu lat. Domagali się przebudowy skrzyżowania i wprowadzenia lewoskrętów. W Wierzchosławicach pikietujący przypominali o ogromnych utrudnieniach związanych z niedawnym zamknięciem mostu w Ostrowie.

REKLAMA

Mieszkańcy gminy Wierzchosławice przechodząc przez przejścia dla pieszych zablokowali dwa ronda na drodze wojewódzkiej nr 975. Akcja była niezbyt przychylnie odbierana przez kierowców: – Te pikiety odbyły się w złym miejscu. Nie ma jak zablokować samych siebie. Przez protest ucierpieli tylko ci, którzy tej sytuacji nie są winni. Czy nie lepiej byłoby zrobić blokady wyjazdu ze starostwa powiatowego? Proszę protestować przed siedzibami urzędników, tak żeby oni nie mogli wyjechać. Może to przyniosłoby lepszy efekt. Ludzie jadą do pracy, są umówieni na konkretne godziny, jesteśmy rozliczani z czasu – komentowali działania pikietujących kierowcy stojący w korkach, osiągających kilkaset metrów długości.
Blokujący drogi podkreślali, że ich działania i tak były łagodną formą protestu. Stojące w korkach pojazdy były przepuszczane co 10-15 minut. – Kierowcy niecierpliwią się, trąbią i rzucają pod naszym adresem różne niemiłe teksty. Proszę tylko pomyśleć – my codziennie tracimy dwa razy tyle czasu na dojazdy objazdami do Tarnowa i to tylko w jedną stronę – zaznaczali mieszkańcy.
Wśród kierowców oczekujących na przejazd nie zabrakło głosów poparcia dla pikietujących. Znaleźli się i tacy, którzy uważali, że tego typu akcje to jedyny sposób, by zwrócić uwagę na problemy dotykające mieszkańców odciętych od miasta: – Bardzo dobrze, że ludzie się zorganizowali. Swoją akcją dają jasny przekaz, że nie zgadzają się na taką politykę. Walczą słusznie o swoje.
W protestach nie zabrakło również mieszkańców Kępy Bogumiłowickiej i Ostrowa, którzy wyliczali straty, jakie ponoszą przedsiębiorcy prowadzący działalność gospodarczą przy drogach pozbawionych dojazdu z powodu zamknięcia mostu w Ostrowie. Radny powiatu tarnowskiego Marek Podraza mówił o problemach finansowych rodzin, które zostały odcięte od Tarnowa – Mieszkańcy domagają się przyspieszenia przebudowy mostu. Wiele osób nie zarabia dużo. Codzienne korzystanie z objazdów generuje dodatkowe, niemałe koszty i uszczupla domowe budżety. Podobnie jest z przedsiębiorcami, którzy już teraz musieli mocno ograniczyć swoją działalność. Nie obyło się też bez zwolnień pracowników.
Protestujący domagali się ulokowania w ich gminie karetki: – Problemy z dojazdem do pracy, szkół czy przedszkoli odczuwają na co dzień wszyscy. Ludzie mają bardzo utrudniony dostęp do lekarzy. To skandal, żeby karetka do osoby potrzebującej pilnej pomocy jechała 25 minut! W tej sytuacji może dojść do tragedii – mówiła Maria Lech, radna gminy Wierzchosławice.
Mieszkańcy alarmowali, że w przypadku większego uszkodzenia mostu mogłoby dojść do katastrofy ekologicznej. – Ten most to nie tylko piesi i ruch samochodowy. Przebiegają przez niego również rury kanalizacyjne. Proszę tylko pomyśleć, co by się stało, gdyby tyle nieczystości zaczęło wpadać do Dunajca, z którego pobierana jest woda trafiająca do wielu tysięcy odbiorców.
Pikietujący mają ogromny żal do władz, że już w chwili oddania do użytku autostrady A4 mówiono o nowym łączniku i budowie nowej przeprawy na Dunajcu. Wiadomo było, że stary most w Ostrowie wymagał gruntownej modernizacji. – W poprzedniej kadencji mówiono nam, że nowy most wkrótce powstanie. Zapewniano, że ekspertyzy były pozytywne i stara przeprawa wytrzyma do czasu oddania nowej budowli, która będzie częścią łącznika autostradowego. Dzisiaj nie tylko nie mamy nowego mostu, ale zostaliśmy całkowicie odcięci od Tarnowa. Stojąc tutaj domagamy się nie tylko budowy nowego połączenia z miastem, ale także rozpoczęcia prac nad przygotowaniem obwodnicy, która wyprowadzi coraz bardziej dotkliwy ruch z centrów naszych miejscowości – mówiła Barbara Raczek, radna gminy Wierzchosławice poprzedniej kadencji.
Mieszkańcy biorący udział w protestach liczą, że ich działania przyczynią się do poprawy fatalnej sytuacji, w jakiej się znajdują. Zapowiadają, że jeżeli w ich sprawie nie zostaną poczynione konkretne działania, zorganizują kolejne protesty, które odbiją się zdecydowanie szerszym echem.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o