Wyprowadzono ich w kajdankach i wmawiano chorobę

0
567
REKLAMA

Portal Onet.pl kilkanaście dni temu w reportażu „Tarnowski schemat” przedstawił historię dwóch starszych braci S., mieszkańców gminy Tarnów, którym odebrano zwierzęta, w kajdankach wyprowadzono z domu, próbowano wykazać chorobę psychiczną i umieścić w DPS-ie. Okazuje się, że mężczyźni pomimo ofiarowanej przez gminę pomocy, systematycznie ją odrzucają, twierdząc, że sami potrafią zadbać o siebie, a sprawę umieszczenia ich w DPS-ie i odebrania zwierząt uznają za zagadkową.
Dziennikarze portalu Onet.pl w reportażu „Tarnowski schemat” ukazują historię dwóch braci S. Według przeprowadzonego śledztwa, gmina Tarnów poprzez odebranie im zwierząt, próbę wykazania choroby psychicznej, a także chęć umieszczenia ich w domu pomocy społecznej usiłuje przejąć atrakcyjną działkę, na której mieszkają. W reportażu dyrektor Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tarnowie tłumaczy, że wychłodzenie, podeszły wiek, skrajne ubóstwo skłoniło pracowników GOPS, aby wystąpić do sądu o umieszczenie mężczyzn w domu pomocy społecznej. Bracia zostali zatrzymani przez policję i w kajdankach przetransportowani do sądu. Tam byli poddani ocenie psychiatrycznej biegłej sądowej, która stwierdziła, że obaj mają identyczne przypadłości: „zespół urojeniowy” i „niezdolność do samodzielnego zaspokajania podstawowych potrzeb życiowych”. Ostatecznie mężczyźni nie trafili do domu opieki, bo opinia, którą wydał biegły sądowy, została podważona przez niezależnego eksperta. Kłopoty braci się jednak nie skończyły. Blisko rok temu gmina Tarnów postanowiła przejąć zwierzęta należące do gospodarzy i przetrzymać je w jednym z gospodarstw na własny koszt. Było to spowodowane rzekomo tragicznymi warunkami. Co ciekawe, pomimo tego, że bracia S. otrzymali niedawno wyrok sądu, który uznał zabór czworonogów za bezprawny, to urzędnicy zarzucają im teraz złe traktowanie zwierząt, a sprawę bada prokuratura.

REKLAMA

Nie chcemy pomocy!
Postanowiliśmy spotkać się z braćmi, aby przedstawili nam swoją wersję zdarzeń.
– Ta sprawa jest jedną wielką zagadką. Nie jesteśmy przestępcami, a tak się nas traktuje – wyznaje młodszy z braci S. – Wiele razy odwiedzał nasze gospodarstwo weterynarz i nigdy nie stwierdził żadnych uchybień. Dopiero od jakiegoś czasu wszystko zaczęło wyglądać inaczej. Najpierw przyjechali policjanci, skuli nas i zawieźli do sądu. To było bardzo nieprzyjemne. Mój brat, który ma ponad 80 lat i jest niewidomy, w kajdankach wprowadzony został do radiowozu. Nawet nie pozwolono nam się przebrać. Różni specjaliści badali nas kilkakrotnie. Ostatecznie uznano, że jesteśmy zdrowi. Kiedy wydawało się, że wszystko się uspokoi, postanowiono zabrać nam bydło. Wrzucono je na wóz i przewieziono do gospodarstwa w Woli Rzędzińskiej. Byk, który nadawał się do sprzedaży, został nam zabrany, a teraz jego cena z każdym miesiącem spada. Chcemy odzyskać bydło, niedawno otrzymaliśmy pismo z prokuratury, że wobec nas będzie toczyło się postępowanie dotyczące złego traktowania zwierząt. Podobno grozi nam za to nawet 10 lat więzienia! Kompletnie tego nie rozumiemy i nie wiemy, o co tak naprawdę chodzi. Nie potrzebujemy od gminy żadnej pomocy. Wraz z bratem mamy emerytury, które spokojnie wystarczają do normalnego życia. Dla nikogo nie jesteśmy ciężarem. Sami potrafimy zadbać o siebie. Mieszkamy na 3,5 ha działce z dala od innych domów. Chcemy spokojnie żyć…

Policja się tłumaczy
Głos w sprawie reportażu opublikowanego przez Onet.pl zabrała Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie. W specjalnym oświadczeniu możemy przeczytać, że KWP dementuje nieprawdziwe informacje zawarte w reportażu, a w szczególności dziennikarskie doniesienia dotyczące funkcjonowania w tarnowskiej policji, prokuraturze i sądzie „procederu” umieszczania w zakładach psychiatrycznych zdrowych osób.
– „Dziennikarze dla poparcia swej tezy na początku reportażu prezentują przypadek zatrzymania braci S. Niestety redaktorzy nie raczyli zapytać rzecznika prasowego tarnowskiej policji o tę sprawę, a szkoda. Dowiedzieliby się wówczas, że 21 marca 2018 roku policjanci z Komisariatu Policji Tarnów-Centrum realizowali na polecenie sądu doprowadzenie Jana S. i Władysława S. na badania, w asyście personelu medycznego. Mężczyźni nie respektowali sądowego nakazu, nie zastosowali się do poleceń policjantów i stawiali czynny opór. Zastosowano zatem wobec nich siłę fizyczną, a wobec jednego także kajdanki. Następnie doprowadzeni zostali przewiezieni do Sądu Rejonowego w Tarnowie, gdzie zostali przekazani do dyspozycji biegłych. Po wykonaniu tych czynności zostali zwolnieni i przewiezieni przez policjantów do swojego domu. Ponadto, 11 kwietnia 2019 roku udzielono asysty pracownikom gminy Tarnów oraz lekarzowi weterynarii podczas czynności czasowego odebrania braciom zwierząt gospodarczych – zgodnie z decyzją wójta gminy Tarnów (wydaną z uwagi na fatalne warunki, w jakich przebywały zwierzęta). Każdy organ działa w granicach swoich kompetencji i zadań, do których jest powołany. Teza Onetu, że urzędnik opieki społecznej dogaduje się z policjantem i sędzią, żeby pozbawić kogoś dobytku, to poważne zarzuty, wręcz pomówienie. W takich sprawach po dziennikarzach poważnego medium należałoby się spodziewać konkretnych dowodów rzekomej zmowy, a nie tylko graficznej prezentacji rzekomych zależności. To kpina z widzów, czytelników, nie mówiąc już o bezpodstawnym szarganiu dobrego imienia urzędników państwowych dla celów sensacyjnego reportażu, mającego zapewne zwiększyć oglądalność strony internetowej” – można przeczytać w oświadczeniu.
O sprawę zatrzymania braci S. przez policjantów zapytaliśmy również rzecznika prasowego tarnowskiej policji, Pawła Klimka, który mówi, że użycie broni palnej lub środków przymusu bezpośredniego przez funkcjonariusza jest jego własną decyzją, podjętą na podstawie przepisów prawa oraz oceny sytuacji faktycznej. – Policjanci mogli podczas interwencji zastosować kajdanki. Mieli do tego prawo. W przypadku, gdy uzasadniają to okoliczności zdarzenia, policjant może użyć jednocześnie więcej niż jednego środka przymusu bezpośredniego lub wykorzystać jednocześnie więcej niż jeden taki środek. Przykładem jest więc założenie kajdanek oraz użycie odpowiedniego chwytu do przeprowadzenia osoby do radiowozu. Jeżeli osoba, której imię i nazwisko widnieje na nakazie z prokuratury, mówi, że nie ma zamiaru nigdzie się ruszać, stawiając czynny opór, to funkcjonariusz nie ma innego wyjścia i musi zastosować środki przymusu bezpośredniego. Prokuratury lub sądu nie interesuje, w jaki sposób doprowadzimy do nich wezwaną osobę. Mamy jedynie wykonać swoją czynność.

Gmina oferuje wsparcie
O sytuację braci S. zapytaliśmy Agatę Szot, zastępczynię dyrektora Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Tarnowie. Według niej, mężczyźni nie chcą pomocy, a jakiekolwiek próby zaproponowania im wsparcia, kończą się już na starcie. – Oferowaliśmy panom różne formy wsparcia, ale żadna nie jest przez nich akceptowana. Uważamy, że bracia S. zdecydowanie wymagają pomocy, jednak możemy jej udzielić jedynie w sytuacji, w której uzyskamy na to ich zgodę.
Zastępca wójta gminy Tarnów, Sławomir Wojtasik, jest zszokowany materiałem przygotowanym przez dziennikarzy Onet.pl. Według niego reportaż został sporządzony nierzetelnie, a informacje o tym, że gmina chciałaby przejąć gospodarstwo braci S., są absurdalne. – Staramy się podejść do tego bez negatywnych emocji, ale reportaż najdelikatniej mówiąc, nie oddaje istoty sprawy. Bracia S. to ludzie w bardzo podeszłym wieku. Jeden z nich jest praktycznie niewidomy. Żyją w bardzo skromnych warunkach. Można wręcz powiedzieć, że w ubóstwie. Doprowadziliśmy do odebrania im krów, ale nie jest to nasza inicjatywa. Zostało to przeprowadzone na wniosek prokuratury oraz powiatowego lekarza weterynarii, który stwierdził, że krowy miały dysfunkcje ruchowe, były zagłodzone i ocierały się o śmierć. Wójt wydał decyzję, aby zwierzęta znalazły się w innym gospodarstwie, ale pod naszą opieką. Z gminnego budżetu na utrzymanie bydła przeznaczamy około 2 tys. zł miesięcznie. Informacje, jakie pojawiły się w reportażu, mówiące o tym, że gmina miałaby za czas opieki nad zwierzętami pobierać od mężczyzn opłaty, są kłamstwem. Zgodnie z ustawą obowiązkiem gminy jest zagwarantowanie opieki takim czworonogom. Pojawił się wniosek, aby braci umieścić w DPS-ie i była to nasza inicjatywa, ale chcieliśmy jedynie zapewnić im godziwe warunki życia. Temat przejęcia gospodarstwa przez gminę jest niedorzeczny. Nie mam wiedzy i nie wydaje mi się to prawdopodobne, aby ktokolwiek z naszych pracowników kiedykolwiek składał takie propozycje. W DPS-ie mamy mnóstwo mieszkańców, za których pobyt płacimy niemałe kwoty, bo sięgające nawet 3 tys. zł i nigdy nie wystąpiliśmy o zabór ich majątków. Zresztą gospodarstwo braci S. z naszego punktu widzenia nie jest atrakcyjne – mówi Sławomir Wojtasik i dodaje, że podczas ostatnich wakacji odwiedził mężczyzn, oferując pomoc przy wyremontowaniu budynku gospodarczego, w którym przebywało bydło. – Nie chcieli słyszeć o żadnej pomocy. Usłyszałem jedynie, że tylko ich nękamy. Od jakiegoś czasu próbuję kontaktować się z ich rodziną. Być może w ten sposób uda nam się rozwiązać problem. Jeżeli bracia przekażą krowy rodzinie i przyjmą oferowaną przez nas pomoc, to wyremontujemy budynek gospodarczy, a weterynarz wyrazi zgodę na powrót zwierząt. Jako gmina nie możemy stać z założonymi rękami. Gdybyśmy nie interweniowali, a ci ludzie się zaczadzili, zatruli, czy zmarli wskutek fatalnych warunków mieszkaniowych, to co w takiej sytuacji? Kto by za to odpowiadał?
Zastępca wójta Tarnowa nie ma na razie zamiaru interweniować w sądzie w sprawie reportażu dziennikarzy Onetu. – Z powodu licznych obowiązków nie traktujemy tej sprawy priorytetowo. Oczywiście jest to dla nas w pewnym sensie porażka i bolesne doświadczenie, ale w najbliższym czasie nie przewidujemy podjęcia żadnych kroków prawnych, chociaż z całą pewnością byłyby one uzasadnione.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o