Problemy z autostradowym łącznikiem

0
127
Most na Dunajcu budowany był niemal 50 lat temu, gdy po drogach jeździły kilkunastotonowe ciężarówki. Teraz pojawiają się tam pojazdy o masie 40-50 ton, więc stan mostu jest kiepski
REKLAMA

Taki krok może jednak oznaczać, że prace przy inwestycji rozpoczną się z dużym opóźnieniem.
Pomimo tego, że w Urzędzie Marszałkowskim w Krakowie uspokajają, że unieważnienie przetargu wcale nie oznacza, iż inwestycja w ogóle nie będzie realizowana, to niemal na pewno jej realizacja znacznie się opóźni. Początkowo budowę łącznika od zjazdu z autostrady A4 do starej „czwórki” zrealizować miała Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, jednak wycofała się z tej inwestycji. Zaraz po tym planowane prace spotkały się z falą protestów ze strony mieszkańców. Pierwsza przygotowana koncepcja zakładała, że łącznik będzie prowadził od zjazdu z autostrady w Wierzchosławicach, przez Kępę Bogumiłowicką, aż do ronda na skrzyżowaniu ulic Wyszyńskiego, Wody oraz Mościckiego w Tarnowie, jednak po licznych protestach przebieg trasy ma zakończyć się na rondzie w okolicach ul. Chemicznej i ul. Kwiatkowskiego. Obecnie zadanie realizuje Zarząd Dróg Wojewódzkich.
Rzecznik prasowy urzędu marszałkowskiego, Filip Szatanik stwierdzi, że unieważnienie przetargu nie jest zaskoczeniem. – Najniższą ofertę złożyła firma Mostostal Warszawa, która chciała wybudować łącznik za 206,69 mln zł, a Zarząd Dróg Wojewódzkich chciał wydać na to zadanie niespełna 115 mln zł. Pomimo takiego rozstrzygnięcia nie odstępujemy od zadania i będziemy robić wszystko, aby doprowadzić je do szczęśliwego końca. Obecnie pracujemy nad różnymi rozwiązaniami, a jednym z nich jest wycofanie się z systemu „zaprojektuj- wybuduj” i ogłoszenie przetargu jedynie na przygotowanie projektu łącznika.
Problem w tym, że unijną dotację na inwestycję trzeba wydać i rozliczyć do końca 2022 roku. Drogowcy szacowali, że projektowanie i budowa 2,2 km drogi oraz nowego mostu potrwa nie więcej niż trzy lata. W obecnej sytuacji, kiedy przetarg zostanie rozpisany osobno na projekt i osobno na budowę, czas realizacji znacznie się wydłuży. Nie brakuje więc obaw, że pieniądze w ostateczności trafią na zupełnie inną inwestycję.
Zaniepokojony takim stanem rzeczy jest Andrzej Mróz, wójt Wierzchosławic, który mówi, że budowa łącznika jest koniecznością również ze względu na obecny stan techniczny mostu. – Ten most budowany był niemal 50 lat temu. Wówczas po naszych drogach jeździły tiry, których ciężar nie przekraczał 8 ton. Teraz co chwilę przejeżdżają przez niego ciężarówki o masie 40‒50 ton.
Most nie wytrzyma kolejnych lat bez remontu. Uważam, że już teraz trzeba pomyśleć o zmianie jego nośności na maksymalnie 12 ton. Łącznik jest dla nas bardzo ważną inwestycją i nie wyobrażam sobie, aby miał nie powstać. Obecnie cały ruch odbywa się przez Wierzchosławice, Ostrów i Kępę Bogumiłowicką. Kierowcy samochodów osobowych jadą na skróty, wybierając drogę gminną, więc mieszkańcy obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Dodatkowo kierowcy tirów, zjeżdżając z trasy drogą wojewódzką, a następnie powiatową, chcąc udać się w kierunku Tarnowa, korzystają z tymczasowego ronda, na którym wykonują ponad 120-stopniowy skręt, przez co tworzą się gigantyczne korki.
Jacek Hudyma, wicestarosta tarnowski wierzy, że inwestycję uda się zrealizować, choć trochę później. – Jest szansa, aby przedłużyć realizację tego zadania do 2024 roku. Wydaje mi się, że niezbyt dobrym posunięciem było ogłaszanie przetargu w systemie „zaprojektuj-wybuduj”, dlatego teraz zaczyna się walka z czasem. Już wkrótce Wody Polskie będą wydawać nową specyfikację dotyczącą m.in.: długości przęseł, więc liczę po cichu na to, że koszt zadania będzie znacznie niższy niż ten zaproponowany przy pierwszym przetargu. Co do samego mostu: będzie otwarty do końca roku. Później eksperci z AGH przeprowadzą szczegółową ekspertyzę jego stanu. Niewykluczone, że rzeczywiście konieczne będzie obniżenie tonażu pojazdów, które będą z niego korzystać. Nie ma jednak zagrożenia, aby most miał się zawalić. Na bieżąco jest przez nas monitorowany i nie stwierdzono żadnych oznak. Nie ulega jednak wątpliwości, że jeżeli budowa łącznika nie dojdzie do skutku, będziemy musieli most wyremontować. Myślę, że wiązałoby się to z kosztem około 20 mln zł, ale jesteśmy na to przygotowani. Z drugiej jednak strony łącznik, chociażby z punktu widzenia rozwoju tej części subregionu, jest koniecznością i nie wyobrażam sobie, aby nie doszło do jego budowy. Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z planem, budowlańcy powinni rozpocząć swoją pracę już w 2020 roku.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o