Przymiarki do prywatyzacji szpitala?

0
79
szpital-prywatyzacja
REKLAMA

Starosta odpowiada, że o żadnej prywatyzacji mowy być nie może, dyrektor placówki twierdzi, że o odłączenie zakładu opiekuńczo-leczniczego zabiegają sami jego pracownicy. Ale są też głosy, że prywatyzacja byłaby być może najlepszym rozwiązaniem dla kulejącego molocha.
Radny Wiesław Krajewski, który zawsze z wielką troską wypowiada się na temat dąbrowskiego szpitala, zarzuca staroście, że co prawda program restrukturyzacji jest wdrażany już od 2,5 roku, jednak do tej pory nie przyniosło to żadnych rezultatów. Obawia się, że prywatyzacja doprowadziłaby do zwolnienia sporej grupy pracowników. Radny nie wierzy staroście zapewniającemu wszystkich, że dopóki on na urzędzie, prywatyzacji nie będzie. Na ostatniej sesji rady powiatu Wiesław Krajewski zarzucił władzom, a także dyrekcji SP ZOZ, że te podejmują celowe działania mające na celu zwiększenie długu szpitala. Jego zdaniem ma to ułatwić prywatyzację placówki.
– Nic nie wiem o żadnej prywatyzacji, nie rozmawiałem o tym z panią dyrektor, a zarzut radnego, że dążymy do większego zadłużenia szpitala, jest po prostu bezsensowny – odpowiada na zarzuty starosta Tadeusz Kwiatkowski. – Dostałem niedawno oficjalne pismo ze szpitala o zgodę na wyłączenie zakładu opiekuńczo-leczniczego ze struktur placówki, ale wspólnie z dyrekcją będę się zastanawiał dopiero nad celowością takiego kroku. Musimy się wspólnie zastanowić, czy będzie on słuszny i uzasadniony ekonomicznie.
Także dyrektor szpitala Teresa Kopczyńska odżegnuje się od słowa prywatyzacja.
 – Podjęliśmy pewne kroki zmierzające do zmiany sposobu zarządzania oddziałami, ale z prywatyzacją nie ma to nic wspólnego – mówi. – Oddział ginekologiczno-położniczy, a co za tym idzie także noworodkowy, przynosi duże straty, bo w szpitalu rodzi się rocznie 28 dzieci. Zastanawiamy się, czy dobrym sposobem na rozwiązanie tego problemu nie byłoby zlecenie prowadzenia tych świadczeń, oczywiście w naszym szpitalu i na naszym oddziale. Zakład opiekuńczo-leczniczy to także jeden z oddziałów przynoszących straty – aby chronić przed nimi szpital, można byłoby utworzyć spółkę, która by go prowadziła.
– Opozycja straszy prywatyzacją szpitala, starosta rok przed wyborami nie podejmie oczywiście takiej decyzji, tymczasem mogłoby się okazać, że to jedyny ratunek dla placówki – mówi jeden z radnych powiatowych, który nie chce podawać swoich personaliów. – Szpital prywatny to nie jest taki, w którym ludzie muszą płacić, a jakość świadczonych usług podniosłaby się na pewno znacznie. Pewne jest jedno: w chwili prywatyzacji pracę na pewno straciłaby grupa ludzi, ale jestem przekonany, że najlepsi pracownicy stanowiska by zachowali. A przecież chodzi głównie o to, aby ludzi leczyli jak najlepsi specjaliści. I mimo że w placówce z nazwy prywatnej, to jednak darmowej. Bo jest sprawą oczywistą, że takie placówki podpisują kontrakty z NFZ i świadczeń udzielają bezpłatnie.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments