Region tarnowski rajem dla wędkarzy

0
137
Po „taaaką rybę” przyjeżdżają z różnych województw

Kiedyś wędkarze z Tarnowa i okolic w poszukiwaniu „taaakiej ryby” wyjeżdżali w inne miejsca. Przede wszystkim wybierali się nad Jezioro Rożnowskie – tam w czasach PRL‑u ośrodki wczasowe miały dwa największe tarnowskie przedsiębiorstwa – Zakłady Azotowe i Zakłady Mechaniczne. Wprawdzie jeszcze w latach sześćdziesiątych i na początku siedemdziesiątych minionego stulecia w rzekach regionu tarnowskiego nie brakowało ryb, ale później we znaki dała się im bardzo działalność zakładów przemysłowych. Białą „załatwił” Bacutil, Żabnicę (miało w niej tarliska wiele gatunków wiślanych ryb) – Niedomickie Zakłady Celulozy, ścieki przemysłowe do Dunajca zrzucały „Azoty”.
Obecnie życie wraca do rzek i potoków, bo większości zakładów już nie ma, a dla tych, co pozostały, wprowadzone zostały rygorystyczne normy w zakresie ochrony środowiska – w dodatku dzięki środkom unijnym rozbudowuje się w regionie sieć kanalizacyjna, przybywa nowoczesnych oczyszczalni ścieków.
W regionie tarnowskim łowić można w Wiśle, Rabie, Dunajcu, Białej, Uszwicy, w wyrobiskach pożwirowych w Bobrownikach Małych i Olszynach, w Niwce, Trzydniach, Komorowie… Miejsc obfitujących w kilkanaście gatunków ryb jest sporo i trudno je tu wszystkie wymienić. Znane są wśród wędkarzy nie tylko z regionu, ale również z innych województw, którzy chętnie przyjeżdżają, bo w środowisku wieść niesie, że złowić można tutaj naprawdę imponujące sztuki.
Do tej sławy podtarnowskich akwenów przyczynił się kilka lat temu Krzysztof Dydyński z Żabna, który złowił w radłowskich stawach olbrzymią tołpygę. Ryba ważyła 28 kg i miała 130 cm długości. Wędkarz twierdzi, że w radłowskich wodach żyją jeszcze większe rybie okazy, a inni dodają, że nie tylko w radłowskich i opowiadają o pięknych karpiach, leszczach, karasiach, płociach, linach, szczupakach, a nawet sumach i węgorzach. Potwierdza to szczupak o długości 108 cm, którego wyłowił z Dunajca Jerzy Furmański.
Działacze PZW też odpowiednio się reklamują, np. informując o wpuszczaniu do wody karpi – olbrzymów. Trzy lata temu wpuszczono do zbiorników kilkaset takich sztuk i są sporą atrakcją dla wędkarzy. Potrafią przybrać na wadze nawet do trzydziestu kilogramów. Takie karpie muszą jednak wracać do wody (i wracają po zrobieniu sobie zdjęcia przez szczęśliwego wędkarza), bo regulamin amatorskiego połowu ryb wędką na zbiornikach PZW w Tarnowie zabrania zabierania karpi powyżej 70 centymetrów. Wielkie karpie dodatkowo chroni specjalne oznakowanie.
Zasada „złów i wypuść” obowiązuje m.in. w Trzydniakach, gdzie wędkarzy przyciąga od dwóch lat jesiotr syberyjski, który w sprzyjających warunkach może osiągnąć nawet półtora metra długości.
W Niwce i Trzydniakach można trafić też na pstrąga tęczowego. Ta rzeczna z natury ryba czuje się całkiem dobrze także w stojącej wodzie. Przed dwoma laty do wody trafiło ok. sześciuset kilogramów narybku tego pstrąga.
Sukcesem tarnowskich wędkarzy z PZW jest pojawienie się świnki w tarnowskich rzekach Przed laty opracowany został specjalny program odtworzenia jej pogłowia w dorzeczu Dunajca – pozyskano na niego środki unijne. W tej chwili co roku blisko 200 tys. sztuk świnki trafia nie tylko do Dunajca, ale także m.in. do Białej.
O ile mieszkańcy Tarnowa i regionu do najbardziej rybnych miejsc mają niedaleko, mogą sobie pojechać, pomoczyć kij i wracać do domu, o tyle wędkarscy turyści lekko nie mają, bo brak na razie w naszych okolicach ośrodków gotowych przyjąć wędkarzy, a tym bardziej profesjonalnie urządzonych z myślą o nich. Bazą noclegową mogą być gospodarstwa agroturystyczne, ale one nastawiają się na innego turystę – oferty kierują głównie do rodzin zainteresowanych zwiedzaniem okolic i korzystaniem z wiejskich uroków, a nie wędkowaniem. Wędkarzom z innych regionów pozostaje więc zorganizowanie na własną rękę obozu nad wodą – z przyczepą kempingową lub namiotem.

 

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o