Ryb pilnowanie

0
118
pilnowanie-ryb
REKLAMA

Wiosna to okres tarłowy dla wielu gatunków ryb, co jest okazją dla kłusowników, gdyż duże sztuki grupują się na płytkich wodach w wielu miejscach. W rzekach i zbiornikach w regionie tarnowskim ryby są jednak bezpieczne – przekonują strażnicy.
Obecnie wód na obszarze byłego województwa tarnowskiego strzeże dwóch etatowych strażników Państwowej Straży Rybackiej oraz 86 społecznych strażników, choć w tym gronie są też osoby opłacane przez Polski Związek Wędkarski. Państwowi i społeczni ściśle współpracują ze sobą, przeprowadzając wspólne kontrole i wspólne akcje. Do dyspozycji mają m.in. motorówkę, którą pływają głównie po Dunajcu i Wiśle. Mają ponadto ponton, a podczas nocnych akcji używają sprzętu noktowizyjnego. – Na szczęście kłusownictwo wodne w naszym regionie przechodzi do historii – twierdzi komendant Społecznej Straży Rybackiej przy PZW w Tarnowie, Adam Wszołek. – Ci, którzy kiedyś zagrażali rybom w rzekach i stawach na szerszą skalę, postarzeli się i albo już nie żyją, albo nie mają sił, aby się tym trudnić. Młodzi natomiast, na szczęście, nie garną się do kłusownictwa.
Według komendanta Wszołka, przypadki, że ktoś zakłada pułapki na ryby czy pozyskuje je inną metodą, niż łowiąc na wędkę, są u nas niezwykle rzadkie. W ubiegłym roku tylko raz patrol natknął się na kłusowników – z łódki siecią wyciągali ryby z Wisły. Narzędzia przestępstwa zostały zatrzymane, ale sprawcy uciekli. – W obecnych warunkach złapać kłusowników na gorącym uczynku jest bardzo trudno. Mają telefony komórkowe i działając w zorganizowanej grupie, mogą bardzo łatwo się ostrzegać – zauważa komendant.
Strażnicy z satysfakcją mówią, że coraz mniej mają problemów z przestrzeganiem regulaminu przez wędkarzy. Prawie wszyscy przywykli już do tego, że przed rozpoczęciem wędkowania muszą wpisać datę i nazwę rzeki czy zbiornika, wpuszczają ponadto niewymiarowe ryby, nie zabierają ich w okresie ochronnym… – Owszem, ciągle zdarza się, że ktoś łowi ryby, a nie opłacił karty wędkarskiej, ma zarzucone trzy wędki, a wolno mieć tylko dwie, czy zabrał rybę, której brakuje kilka centymetrów do wymiaru – stwierdza A. Wszołek. – Są to jednak drobne wykroczenia, za które albo odbierana jest licencja, o losie której decyduje później sąd koleżeński w kole wędkarskim, albo wystawiany jest mandat pieniężny lub wniosek do sądu grodzkiego.
W ubiegłym roku mandatami ukarano przeszło 60 wędkarzy na łączną kwotę blisko 15 tys. zł. Kilka spraw znalazło swój finał w sądzie, a kilkudziesięciu łowiących ryby pouczono, głównie odnośnie obowiązku zachowania czystości i porządku na łowisku.
W tym roku na zbiornikach w Trzydniakach i Niwce, które są najbardziej oblegane przez wędkujących, cały czas przebywał będzie etatowy strażnik SSR. Będą też – wzorem lat poprzednich – organizowane kontrole z policją, zwłaszcza w weekendy. – Współpraca z lokalnymi komisariatami policji od lat układa się nam bardzo dobrze, policjanci zjawiają się natychmiast, gdy otrzymują sygnał, że na łowiskach dzieje się coś niepokojącego – podkreśla komendant Wszołek.
Pilnujący wód wyznają, że bardzo pomocna jest dla nich postawa sporej części wędkarzy, którzy obserwują, co dzieje się wokół nich i telefonują, gdy np. widzą, że ktoś zatrzymuje niewymiarowe ryby albo więcej sztuk niż dozwolony limit.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o