Sądne dni przedszkola?

0
96
Niepubliczne Przedszkole Pod Kasztanami
REKLAMA

Utworzenie publicznego przedszkola w budynku, gdzie od 2015 roku funkcjonuje niepubliczna placówka „Pod Kasztanami” oznaczałaby likwidację tego ostatniego. Obecnie przedszkole mieści się w odpowiednio przystosowanych pomieszczeniach domu ludowego, w bezpośrednim sąsiedztwie publicznej szkoły podstawowej. Pod koniec ubiegłego roku dyrekcję oraz rodziców dzieci uczęszczających do placówki zaskoczyła informacja, że dyrektor SP w Zbylitowskiej Górze skierował pismo do wójta gminy Tarnów z propozycją uruchomienia oddziału szkolno-przedszkolnego w swojej placówce. Ostatecznie po rekrutacji do oddziału zgłosiło się zaledwie sześcioro dzieci, co spowodowało, że nowej placówki nie udało się uruchomić.
Natomiast pojawiła się propozycja właściciela dworku w Zbylitowskiej Górze, by przenieść przedszkole niepubliczne na jego teren. Obiecywana współpraca nie doszła jednak do skutku. Koszty adaptacji nowego miejsca, bardzo wysoki czynsz, nieznane koszty eksploatacji lokalu oraz brak zapewnienia bezpieczeństwa dzieciom spowodowały, że zrezygnowano z pomysłu przeniesienia przedszkola w nowe miejsce.
– Za pobyt dziecka w przedszkolu płacimy 120 zł. W przypadku przeprowadzki do zabytkowego dworu koszty mogą wzrosnąć trzykrotnie. Nie wyobrażamy sobie, aby za przedszkole płacić ponad 350 zł miesięcznie! Poza tym obiekt nie jest w najlepszym stanie technicznym. Ściany pokryte są grzybem, jest wilgotno, a to zagraża zdrowiu i bezpieczeństwu naszych dzieci. Nie wiemy, jak gmina nas potraktuje, ale nie zamierzamy odpuszczać i będziemy robić wszystko, co w naszej mocy, aby maluchy pozostały w obecnej lokalizacji – mówią zbulwersowani rodzice przedszkolaków. Są zadowoleni z opieki w placówce. W przedszkolu „Pod Kasztanami” prowadzone są zajęcia według programu Montessori, dzięki któremu dzieci uczą się wcześniej czytać, liczyć, poznają świat fauny i flory, kosmos, trenują samodzielność. Dodatkowo od tego roku wszystkie oddziały są dwujęzyczne – drugi język to angielski.
Małgorzata Simajchel, dyrektorka przedszkola „Pod Kasztanami” mówi, że popełniła błąd, wycofując wniosek o przedłużenie umowy użyczenia lokalu w obecnej lokalizacji o kolejne 5 lat. – Po kilku tygodniach wycofałam swoje pismo, ponieważ zapewniano mnie, że dworek w Zbylitowskiej Górze będzie dla nas bardzo dobrą alternatywą. Teraz po dokładnym przyjrzeniu się sprawie, tą alternatywą na pewno nie jest. Pewne warunki są dla nas nie do przyjęcia, dlatego wraz z rodzicami postanowiliśmy walczyć o obecną lokalizację. Głęboko wierzę, że władze gminy wysłuchają zdania rodziców i tym samym spełnią ich wolę, aby zachować przedszkole w obecnym kształcie. Nie wolno niszczyć tego, co zostało wypracowane przez nasze przedszkole przez kilka lat. W pierwszym roku działalności do przedszkola uczęszczało 63 dzieci. Świetna kadra oraz bogaty program zajęć spowodował, że w ciągu zaledwie kilku lat liczba ta wzrosła do ponad 100 przedszkolaków.
Poprosiliśmy wójta gminy Tarnów, Grzegorza Kozioła, aby odniósł się do sprawy przeniesienia przedszkola niepublicznego i ewentualnego utworzenia w tamtejszym budynku publicznego zespołu szkolno-przedszkolnego, jednak włodarz gminy Tarnów poinformował nas, że decyzja w tej sprawie należeć będzie do radnych i to z nimi należy się kontaktować.
Sesja Rady Gminy Tarnów, na której poddana głosowaniu uchwała na temat powołania zespołu szkolno-przedszkolnego odbędzie się 26 września. To może być przełomowy dzień dla przyszłości przedszkola „Pod Kasztanami”. Paweł Kolbusz, radny ze Zbylitowskiej Góry mówi, że wokół sprawy cały czas trwa olbrzymie zamieszanie i do końca nie wiadomo, jaka zostanie podjęta ostateczna decyzja. – Zwolennicy pozostawienia niepublicznego przedszkola w obecnej lokalizacji mówią, że placówka świetnie się rozwija i cieszy się olbrzymią popularnością, więc błędem byłoby jej przeniesienie. Pewnie mają rację, ale słuszności nie można odmówić też osobom, które uważają, że w Zbylitowskiej Górze powinno funkcjonować również przedszkole publiczne, zwłaszcza że do placówki „Pod Kasztanami” uczęszcza mnóstwo dzieci spoza miejscowości. Najlepszym tego dowodem jest fakt, że we wrześniu w sąsiadującej z obiektem szkole podstawowej zjawiło się zaledwie siedmioro maluchów, które uczęszczały wcześniej na zajęcia do przedszkola. W szkole w naszej miejscowości brakuje uczniów, a na to nie możemy sobie pozwolić, ponieważ z czasem mogłoby to doprowadzić do jej likwidacji.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o