Sezon truskawkowy: krótki i drogi

0
37
Chociaż chłody kwietniowo – majowe odeszły w niepamięć i sezon truskawkowy wszedł już w początkową fazę, właściciele plantacji z Powiśla Dąbrowskiego ciągle ubolewają nad poniesionymi stratami. Będą one nie do odrobienia, gdyż tegoroczny kwiecień należał do najchłodniejszych na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, a słońce i ciepło przyszły w maju zbyt późno.

Prawdopodobnie sezon, który właśnie się rozpoczyna, będzie można podsumować tak: późno, mało i drogo. Drogo dla konsumentów cennego w witaminy owocu. Podobno w tym roku na Powiślu nie odbędzie się coroczne Święto Truskawki.
Czesław Podosek, sołtys Nieczajnej Dolnej w pow. dąbrowskim, ale i właściciel plantacji truskawek, rozkłada ręce: – Ten sezon będzie jednym z najmarniejszych. Na gruntach, które nie znajdowały się pod osłonami, straty szacuje się na 90 – 100 procent. Kiedy nadeszły pierwsze przymrozki, kwiaty zdążyły zakwitnąć i doszło do ich masowego uszkodzenia. Ale straty są również pod włókniną. Jakieś 70-80 proc., w zależności od usytuowania terenu. W kwietniu i na początku maja nocne przymrozki wynosiły przy gruncie nawet około 5 stopni, choć prognozowano znacznie mniejsze.

REKLAMA

Czy truskawka będzie miała święto?
Ale straty poniósł nie tylko sołtys Podosek. W Nieczajnej – Dolnej i Górnej – jest wielu plantatorów. Zresztą niemal całe Powiśle Dąbrowskie słynie z uprawy truskawki. Ten region ma pod tym względem długie tradycje i od dawna dostarcza zakładom przetwórstwa spożywczego z Małopolski i Podkarpacia cennego surowca. Najwięcej truskawek zbiera się w gminach Olesno, Radgoszcz i Dąbrowa Tarnowska. Niektórzy gospodarze mają plantacje o powierzchni kilku bądź kilkunastu hektarów. Wszyscy są przekonani, że zbiory w tym roku będą marne.
– Późniejsze odmiany, moim zdaniem, też nie uratują sezonu – twierdzi Czesław Podosek. – Mój znajomy z sąsiedniej wsi ma truskawki w wysokich foliowych tunelach, które już trafiły do sprzedaży, ale mówił mi, że także kokosów nie będzie.
Po gminie poszła wieść, że w tym roku nie będzie również Święta Truskawki. W powiecie dąbrowskim organizowane ono było co roku jako święto producentów i konsumentów. Podczas festynu można było spróbować wyrobów kulinarnych przygotowanych z owoców czy wziąć udział w konkursie pn. „Co wiesz o truskawce?”. Impreza zawsze odbywała się w czerwcu, pod koniec sezonu.
– Słyszałem, że tego święta może nie być, ale to mnie nie dziwi. Co tu świętować, jak jest taka sytuacja? – pyta retorycznie sołtys Nieczajnej Dolnej.


Niepewny interes
– Od lat nie było tak źle. Doszło do wymrożeń na znaczną skalę. Rolnicy zgłaszali nam o poniesionych stratach – informuje Jerzy Polak z Urzędu Gminy w Oleśnie, także plantator truskawek.
Sygnały te potwierdza również Anna Morawiec, kierowniczka Powiatowego Zespołu Doradztwa Rolniczego w Dąbrowie Tarnowskiej.
– Kiedy było już wiadomo, co się szykuje w pogodzie, niektórzy rolnicy próbowali ratować plantacje na różne sposoby. Słyszałam, że jeden z nich wprowadzał pod osłony ciepłe powietrze, żeby zminimalizować straty. Ale na takie zabiegi potrzeba pieniędzy. Duzi plantatorzy jeszcze mogą sobie na nie pozwolić, mniejsi już nie, bo to byłoby nieopłacalne.
Wydaje się, że na Powiślu powoli przybywa tych dużych kosztem mniejszych. Gospodarstwa truskawkowe stają się coraz bardziej profesjonalne.
– Po latach, w których występowały duże powodzie, a potem susze, niektóre z plantacji zaprzestały działalności, teraz się odbudowują. Pamiętam, że kiedyś w samej gminie Olesno były uprawy, które rozciągały się na powierzchni 500 hektarów.
Czesław Podosek jest zdania, że truskawki to niepewny interes. Najwięcej zależy od pogody, a ostatnio nasz klimat coraz częściej robi psikusy. Na Powiślu źle zapamiętano na przykład 2015 rok, gdy panowała duża susza. Lepszy był sezon 2016. Teraz, gdy dojrzewają późniejsze odmiany, zbyt dużo jest deszczu.

Przyjdzie zapłacić
– Rok temu do połowy maja już dwa razy zdążyłem sprzedać pewną ilość truskawek, w tym będzie to znacznie później, może w połowie czerwca – przypuszcza pan Czesław.
Narzeka ponadto, że duże straty ma również w sadzie.
– Morele przemarzły do tego stopnia, że być może przyjdzie mi wyciąć nawet drzewka. Ucierpiały brzoskwinie, jabłonie i orzechy.
Inny z plantatorów truskawek, który nie chce podać nazwiska do prasy, twierdzi, że dla właścicieli plantacji gorsze od suszy i przymrozków są klęski… urodzaju.
– Przy wielkim wysypie owoców ceny na giełdach są bardzo niskie, a gdy jest ich niedostatek, odpowiednio rosną – tłumaczy. – W tym sezonie wielu plantatorów, jeśli sporo straci na zbiorze, odbije sobie trochę na cenach. W najgorszej sytuacji będziecie wy, z miasta. Za truskawki zapłacicie dużo więcej.
W sklepach najpierw pojawiły się truskawki z tuneli. Kilka dni temu, gdy przygotowywaliśmy tekst, w Tarnowie kilogram kosztował 16-18 zł. Wkrótce powinien nadejść czas na późniejsze odmiany z rodzimych pól. Wszystko wskazuje na to, że będzie wyraźnie drożej niż rok temu, część analityków twierdzi, że nawet o 40 proc. Wczesny sezon truskawkowy w tym roku uciekł – wczesne odmiany wymarzły niemal całkowicie.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o