Siłaczka z Brzeska

0
65
silaczka-z-brzeska

Sama opracowuje swoje treningi, ćwiczy w malutkiej, urządzonej w blokowej piwnicy siłowni. W ubiegłym roku Nina Skalska z Brzeska znalazła się na liście rezerwowej kadry do mistrzostw świata w wyciskaniu leżąc, do RPA jednak nie pojechała, bo nie było jej stać na opłacenie biletów. Wielka szkoda, bo wyniki, jakie osiąga, pozwoliłyby jej na zdobycie w najgorszym wypadku srebra.
– Po kilku miesiącach ćwiczeń wzięłam udział w zawodach w krakowskiej siłowni „Kwadrat” i mimo fatalnej techniki zajęłam tam drugie miejsce. Konkursowi przyglądali się trenerzy TKKF Azory Kraków, którzy zwerbowali mnie do swojego klubu – mówi Nina. Okazało się, że ma talent i wielkie serce do tego sportu, już po kilku miesiącach brała udział we wszystkich najważniejszych zawodach w kraju.
Przy uprawianiu trójboju siłowego klasycznego ważne jest to, że nie używa się żadnego sprzętu wspomagającego, który ułatwiałby podnoszenie ciężarów. W skład tej dyscypliny sportowej wchodzi wyciskanie na leżąco, martwy ciąg – podnoszenie sztangi z ziemi do wyprostu, oraz przysiad ze sztangą. W wyciskaniu Nina nie ma sobie równych w kraju w swojej kategorii wagowej, w martwym ciągu jej rekord wynosi 100 kilogramów, w przysiadzie 80 kilogramów, co klasyfikuje ją na drugim miejscu w Polsce.  – Bardzo żałuję, że nie mogłam jechać do RPA – było to poza moimi możliwościami finansowymi, a nie udało się znaleźć sponsora. Pocieszam się, że tę dyscyplinę uprawiać można nawet do starości, więc wszystko jeszcze przede mną. Nie jest także wykluczone, że trójbój siłowy w ciągu kilku najbliższych lat stanie się dyscypliną olimpijską. Polski Związek Kulturystyki, Fitness i Trójboju Siłowego wizytowany był przez olimpijską komisję i zdaje się, że sprawy idą w dobrym kierunku – opowiada Nina.
Na początku kwietnia Nina jedzie na zawody do Rudy Śląskiej, gdzie – ma taką nadzieję – potwierdzi dobrą formę z ubiegłego roku, gdy obok wspomnianych już eliminacji do MŚ siłaczka zaliczyła kilka ważnych zawodów, w czasie których potwierdziła swoje wysokie umiejętności. W Rudzie Śląskiej wywalczyła złoty medal w trójboju siłowym, najwyższe miejsce na podium zajęła w czasie Pucharu Polski w Kielcach w wyciskaniu leżąc.
– Najcięższe zawody, w jakich do tej pory brałam udział, odbyły się w Krakowie, startowałam wtedy w kategorii open, a to oznaczało, że w szranki stanęłam z rywalkami znacznie cięższymi, które mają lepsze wyniki. W trójboju wywalczyłam wtedy drugie miejsce, w wyciskaniu trzecie – wspomina. Ostatnio swoją znakomitą formę potwierdziła w czasie Mistrzostw Polski w Knurowie, z których przywiozła złoto.
Do siłowni Nina chodzi cztery razy w tygodniu. Razem z narzeczonym urządzili ją w blokowej piwnicy. Korzystanie z profesjonalnych klubów nie wchodzi w rachubę.
– Treningowy reżim polega między innymi na tym, że między poszczególnymi partiami ćwiczeń są krótkie przerwy. Jeśli przerwa ma wynosić 2,5 minuty, to w żadnym wypadku nie mogę jej wydłużyć. Ciało zaczyna stygnąć, a cały mój organizm wchodzi w stan odpoczynku i gdy nagle zacznę wykonywać kolejną partię ćwiczeń, mogę doprowadzić do poważnej kontuzji. W profesjonalnych siłowniach są z reguły kolejki, więc nie jest możliwe, aby przerw nie wydłużać – mówi brzeska siłaczka.
Rywalkami Niny są w większości trenerki personalne, które są pracownicami siłowni.
– Ja nie mam tyle czasu dla siebie – mam zajmującą i czasochłonną pracę, zajmuję się domem. Przed zawodami intensyfikuję ćwiczenia i, jak na razie, pozwala mi to na zajmowanie wysokich lokat. Zastanawiam się, czy nie zrobić kursu, który pozwoliłby mi zostać trenerką personalną, ale z drugiej strony mam obawy, czy potrafiłabym przekazać wiedzę, którą zdobyłam sama?
Jest bardzo zadowolona z tego, że nie musi dbać o dietę.
– Cały czas mam pewien zapas, startuję w wadze do 47 kilogramów, tak więc mogę jeść, co chcę i kiedy chcę, pamiętając oczywiście o suplementacji. W czasie intensywnych treningów istotne jest dostarczanie białka, węglowodanów i aminokwasów, których w zwykłej diecie jest za mało, a ważne jest, aby regenerować mięśnie.
Klasyczny trójbój siłowy jest młodą dyscypliną sportu. Pierwsze światowe mistrzostwa odbyły się w 1973 roku, do Polski sport ten zawitał pod koniec lat 70. ubiegłego wieku.
– Każda aktywność sportowa jest dobra dla naszego zdrowia, a trójbój siłowy jest bardzo łatwy i mniej urazowy niż na przykład bieganie. Składa się z ogólnych ćwiczeń dla każdej partii ciała. Wiadomo, że przy podnoszeniu ciężarów może dojść do przeciążeń, ale jeśli ćwiczenia wykonywane są zgodnie z odpowiednimi technikami, nie ma mowy o urazach. Wiem to po sobie, mam mocne mięśnie, jestem bardzo silna, nie muszę nikogo prosić o pomoc przy przeniesieniu ciężkich przedmiotów. Na zawodach poznałam mężczyznę, który ma już 78 lat i w trójboju siłowym odnosi wielkie sukcesy – mówi Nina.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o