Stąd się nie dodzwonisz…

0
88
REKLAMA

Potwierdza to wykaz „białych plam” opracowany przez Urząd Komunikacji Elektronicznej. Dowiadujemy się z niego, że w niektórych miejscowościach zasięg jest ograniczony albo nie ma go wcale. Uwzględnia się tylko możliwość połączeń głosowych, bo gdyby wziąć możliwości transmisji danych, czyli dostępu do mobilnego Internetu – „białych plam” byłoby jeszcze więcej.

REKLAMA

Nie istnieję bez komórki
Do niedawna Ryglice, niespełna 3-tysięczna miejscowość położona na południu pow. tarnowskiego, były jedynym miastem w Polsce pozbawionym dostępu do telefonii komórkowej. Wynikało to z wieloletnich sporów o lokalizację masztów z urządzeniami nadawczo-odbiorczymi, czyli stacji bazowych BTS. Lokalna społeczność protestowała przeciwko masztom, tłumacząc, że robi to w obawie o własne zdrowie. Był to dość typowy spór, którym można obdzielić wiele miejscowości w Polsce, z tą jednak różnicą, że gdzie indziej zasięg – gorszy lub lepszy – już był, a w Ryglicach nie.
Dziś sytuacja poprawiła się o tyle, że jednemu z operatorów, T-Mobile, udało się postawić maszt. Mimo to Teresa Połoska, burmistrz gminy, nie jest jeszcze w pełni zadowolona. – Sytuacja się poprawia, ale jeszcze nie jest optymalna – mówi. – Zasięgu nie mają na przykład Kowalowa i Joniny, choć jest nadzieja, że niedługo zostanie tam uruchomiona stacja przekaźnikowa. Bardzo na to liczymy, bo w dzisiejszych czasach telefonia komórkowa nie jest fanaberią, ale niezbędnym narzędziem w codziennym funkcjonowaniu. Bez komórek nie ma ostrzegania przeciwpowodziowego w gminie, zarządzania antykryzysowego, bez komórki nie istnieję jako burmistrz.

Prezes to załawił…
Teresa Połoska podkreśla, że zasięgu domagają się ludzie, którzy chcą się zająć biznesem; agroturystyka bez telefonii przenośnej również może mieć kłopoty, bo letnicy są przyzwyczajeni do stałego kontaktu ze światem.  Wydaje się, że społeczności, które nie mają dostępu do usług telefonii komórkowej, pod względem cywilizacyjnym mogą czuć się powoli wykluczane.
Południowa część powiatu tarnowskiego jest trudniejsza do pokrycia sygnałem telefonii przenośnej niż obszar nizin. Zmienna konfiguracja terenu, duże obszary leśne itp. mogą powodować problemy. Dobrym przykładem na to jest gmina Zakliczyn. Wspomniany dokument UKE wymienia Roztokę, Zdonię i Borową, położone w tej gminie, w których łączność mobilna jest utrudniona. Wydaje się, że tych miejsc jest jeszcze więcej. – Niedawno byliśmy na uroczystości w Rudzie Kameralnej i okazało się, że wielu uczestników, mimo że dysponowali telefonami różnych operatorów, nie może zadzwonić – opowiada Janusz Krzyżak, sekretarz gminy Zakliczyn. Sekretarz ma czasami problem z dostępnością do sieci komórkowej nawet tam, gdzie pracuje, w centrum miasteczka. – Nie chodzi o problem zasięgu, ale chyba o tak zwaną przepustowość.
Od dawna twierdzi się, że najlepszy zasięg mają komórki w rejonie Jamnej, znanej z okolic Zakliczyna miejscowości turystycznej i wypoczynkowej. Powodem tego ma być fakt, że tutaj ma swoje domy letniskowe wielu popularnych w kraju ludzi, tu znajduje się ośrodek rekolekcyjny Respublica Dominicana. Kilka lat temu mówiono, że o dobry zasięg zadbał w szczególności jeden z byłych prezesów znanego operatora, który miał domek w pobliżu Jamnej. W szybkim tempie postawiono maszt, chyba pierwszy w tej okolicy.- Owszem, słyszałem o tej historii, ale nie jestem w stanie jej potwierdzić – odpowiada sekretarz gminy.
Da się porozmawiać z komórki w rejonie Lusławic, w których swoją rezydencję ma światowej sławy kompozytor Krzysztof Penderecki. Na szczęście, bo kompozytor przyjmuje tu wielu znakomitych gości.
W czasach, gdy coraz więcej naszego życia przenosi się „do komórki”, sprawa zasięgu staje się poważna. Za pomocą telefonu przenośnego nie tylko się rozmawia i SMS-uje, ale korzysta z Internetu i poczty elektronicznej, a zakres usług możliwy dzięki komórce powiększa się coraz bardziej.
– W ubiegłym roku prezes UKE zaproponował operatorom sieci komórkowej, aby w zamian za łagodniejszy niż początkowo zakładano spadek stawek za zakańczanie rozmów (tzw. MTR) zainwestowali na obszarach, gdzie żadna z sieci nie ma zasięgu – informuje Jacek Strzałkowski, rzecznik prasowy UKE. – Chodzi dokładnie o obszary, na których występuje całkowity brak zasięgu sieci 2G, i o obszary o małym zaludnieniu, gdzie budowa sieci 3G nie znajduje uzasadnienia ekonomicznego.


Nie sieje, a zbiera
W przypadku regionu Tarnowa dokument UKE wymienia jako „białe plamy” jeszcze Wolę Lubecką (gm. Ryglice), Rajbrot (gm. Lipnica Murowana), Baczków i Nieprześną (gm. Bochnia), Jaworsko (gm. Dębno), Borzęcin (część), ale nie ma np. Pogórskiej Woli pod Tarnowem, w której na obrzeżach położonych pod lasem sygnał zanika.
Na mocy porozumień operatorzy zobowiązali się do rozbudowy infrastruktury. Według przesłanego naszej redakcji raportu opracowanego przez UKE, kilkadziesiąt zaplanowanych inwestycji obejmujących cały kraj jest już zakończonych. – Operatorzy twierdzą, że inwestycje rozpoczęte w połowie ubiegłego roku ze środków zgromadzonych zgodnie z porozumieniem z UKE w większości przebiegają zgodnie z planem. Ale generalnie występuje sporo problemów – mówi Strzałkowski.
Nie można stwierdzić, że operatorzy w tej sprawie się nie starają i lekceważą komórkowe „białe plamy”. Praktyka jednak wykazuje, iż problemy wynikają z niejednoznacznej interpretacji przepisów ustaw wykluczających się wzajemnie lub pozostawiających zbyt duży margines uznaniowości dla opiniujących dokumentację instytucji państwowych lub samorządowych. Protesty lokalnej ludności, przekonanej o szkodliwości oddziaływania fal elektromagnetycznych emitowanych przez komórkowe BTS-y, stają się dla inwestorów coraz poważniejszą barierą. To prawda, część protestujących wierzy w złe skutki oddziaływania, ale inna – jak powiedział wójt jednej z podtarnowskich gmin – nie chce dopuścić, by sąsiad, który przyjąłby na swoją parcelę przekaźnik, zbierał pieniądze, nie siejąc… – Czasem zdarzają się sytuacje groteskowe – podkreśla rzecznik UKE. – Z tych samych miejscowości, w których protestuje się przeciwko stawianiu masztów, przychodzą do operatorów i naszego urzędu skargi na zasięg i jakość usług telefonii przenośnej. Sytuacje te są na porządku dziennym.
Sekretarz gminy Zakliczyn mówi, że w przeszłości było kilka wstępnych lokalizacji przekaźników – na przykład na dachach budynków w centrum miasta i oczyszczalni ścieków – które mogłyby poprawić zasięg w gminie, ale zostały gorliwie oprotestowane. – Nic z tych planów nie wyszło. Kiedy pojawia się spór o lokalizację, sprawy toczą się bardzo długo, ponieważ obie strony – inwestor i strona protestująca – wykorzystują wszelkie możliwości odwoławcze w różnych instancjach.

Głowa w piasek
Czy na pewno wszystkim gminom zależy na pełnym zasięgu do sieci telefonii komórkowej? Czy władze niektórych z nich nie starają się unikać bardzo możliwych protestów społecznych i zawczasu chowają głowę w piasek?
Rzecznik UOK: – Do gmin objętych porozumieniami inwestycyjnymi rozesłaliśmy stosowne informacje, również o znaczeniu tych inwestycji dla mieszkańców. Wszak lista potrzebnych stacji BTS powstała w oparciu o skargi społeczności lokalnych, kierowane do naszego urzędu z powodu braku dostępności do telefonii komórkowej. Do dzisiaj tylko 30 proc. gmin odpowiedziało na naszą korespondencję.
Pani burmistrz z Ryglic przekonuje, że na dostępie do komórek zależy mieszkańcom gminy bardziej niż kiedykolwiek. Wynika to z faktu, że centrala telefonii stacjonarnej wyczerpuje swoją pojemność i bywają kłopoty z połączeniami. – Dziś mamy zupełnie inne czasy, nowe wyzwania i nie można ich przyrównywać do okresu, w którym jako mieszkanka Lubczy przez 30 lat miałam dostęp tylko do dwóch telefonów we wsi – w ośrodku zdrowia i na poczcie. Ale kiedy pocztę zamykano o godzinie 16, telefonowanie się kończyło – wspomina pani burmistrz.
Niewiele brakowało, a projekt budowy masztu w okolicach Kowalowej też by upadł z powodu protestu grupy mieszkańców. Jeszcze do tej pory najbardziej zdeterminowani nie składają broni i chociaż maszt jest „zaklepany”, nadal chcą się odwoływać. – Niekiedy jest to spór młodszego ze starszym pokoleniem, które jeszcze umie żyć bez komórki – twierdzi pani burmistrz. – Młodzi naciskają na to, by można było korzystać z najnowszej techniki. Czasem jednak przeciwnicy lokalizacji stacji bazowych wytaczają różne argumenty, także w rodzaju: jeśli będzie w pobliżu maszt, krowa przestanie dawać mleko. Problem w tym, że krów już od dawna tu nie ma…

P.S.
Naszych czytelników prosimy o informacje o miejscach w regionie tarnowskim, w których łączność komórkowa jest ciągle ograniczona. Wykaz tych miejsc prześlemy do Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o