Stracili wpłaty i szanse na mieszkania

0
336
Mieszkańcy bloku przy ul. Stromej 15A w Koszycach Wielkich, wybudowanego przez Tel-Bud, prawie pięć lat czekali na akty własności mieszkań, którym groziło zlicytowanie z powodu zadłużenia dewelopera
REKLAMA

– Mam swoje prywatne powody i nie będę podawać nazwiska – wyznaje w telefonicznej rozmowie jedna z oszukanych. – I wiem, że inni też tego nie zrobią.
Na początku tego roku odetchnęli mieszkańcy bloku przy ul. Stromej 15A w Koszycach Wielkich, wybudowanego przez Tel-Bud. Bez mała pięć lat czekali na akty własności mieszkań, którym groziło zlicytowanie z powodu zadłużenia dewelopera. Wierzyciele wpisali bowiem hipoteki przymusowe na bloku, w którym mieszka jedenaście rodzin. Budynek stał się zabezpieczeniem długów firmy Andrzeja Kozioła, ale zbiorowy protest lokatorów i pomoc ze strony wójta gminy Tarnów oraz parlamentarzystów zwróciły uwagę na problem. Sprawa trafiła do Sądu Okręgowego w Tarnowie, który przeniósł własność lokali z zadłużonego dewelopera na mieszkańców bloku jako prawowitych właścicieli. Zdjął też z nieruchomości obciążenie długami budowlanej firmy.
Wierzyciele pozostali tym samym na lodzie, tym bardziej, że A. Kozioł nie dysponuje oficjalnie majątkiem gwarantującym spłacenie wszystkich roszczeń. Wśród poszkodowanych działalnością Tel-Budu jest kilkanaście osób, które wpłaciły zaliczki na poczet budowy kolejnego bloku mieszkalnego w Koszycach i do dziś czekają na zwrot pieniędzy. Budowa rozpoczęta w 2014 roku stanęła szybko w miejscu – ludzie potracili pieniądze i szanse na mieszkania. 80 tysięcy złotych wpłaciła między innymi Anna Pieczarka – wówczas radna województwa, a obecnie wicemarszałek Małopolski.
– Był pomysł, abyśmy w grupie poszli do wójta z prośbą o interwencję, ale ludzie niestety boją się czegoś i nie chcą publicznie mówić o swojej krzywdzie. Dlaczego brak im cywilnej odwagi? Nie rozumiem tego, stracili przecież niemałe pieniądze wpłacając po osiemdziesiąt i sto tysięcy złotych – dziwi się Antoni Fedor. – Ja dwa razy wygrałem w sądzie sprawę przeciwko deweloperowi i przyznali mi pieniądze, tylko nie można ich wyegzekwować. Wpłaciłem 150 tysięcy złotych i do dziś ani grosza nie odzyskałem. Pytałem Andrzeja Kozioła dlaczego… ukradł mi pieniądze. Odpowiedział, że on także jest poszkodowany po tym jak umarła mu matka, na którą zapisana była firma i odezwali się wierzyciele. Robi teraz głupka z siebie, „pouciekał” z majątkiem, przepisał na różne osoby i jak teraz mam odzyskać swoje pieniądze.
Sędzia Tomasz Kozioł z Sądu Okręgowego w Tarnowie radzi jak w takiej sytuacji postępować. – Jeżeli konkretne osoby uważają, że doszło do oszustwa na ich szkodę, lub że doszło ze strony dłużnika do nielegalnego utrudniania postępowania wykonawczego np. poprzez wyzbycie się majątku lub faworyzowanie jednych wierzycieli kosztem innych, powinny zgłosić to organom ścigania, w szczególności złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa we właściwej prokuraturze.
W wyniku drugiej licytacji majątku dewelopera sprzedano kilkunastohektarową posiadłość w Ładnej za ok. 700 tysięcy złotych. Z tych pieniędzy, w pierwszej kolejności spłacane będą instytucje państwowe, pozostali wierzyciele nie mają szans na zaspokojenie. Poza tym, skuteczne zakończenie licytacji komorniczej opóźniają między innymi wnioski i odwołania składane przez dłużnika. Na postępowanie egzekucyjne w tej sprawie wpłynęło dotychczas do sądu szesnaście skarg, z czego dwanaście oddalono lub odrzucono (były bezzasadne lub zawierały braki uniemożliwiające ich rozpoznanie), jedną przekazano właściwemu organowi, a trzy są aktualnie badane.
– Jak to jest, że są osoby i instytucje uprzywilejowane, a ja swoich pieniędzy nie mogę odzyskać? Przyjechałem ze Stanów Zjednoczonych, żeby już zostać w Polsce. Mam 68 lat, w zeszłym roku przeżyłem zawał serca i pytam się: jak mam po tym wszystkim żyć, jak odzyskać spokój i oszczędności mojego życia? Napiszę do ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, tylko to mi zostało… – zapowiada pan Antoni.
Wskazuje przy tym na niedoskonałość prawa, które do niedawna nie chroniło takich inwestorów jak on. Dopiero od dwóch lat obowiązują przepisy, zgodnie z którymi pieniądze klientów wpłacane są na bankowe konto wykonawcy, a ich wykorzystanie i postęp robót weryfikują kontrolerzy. Kolejne przelewy są możliwe, jeśli nie ma zastrzeżeń co do terminowości i solidności na budowie. Obecni wierzyciele firmy Tel-Bud takiej prawnej asekuracji nie mieli – postawili na zaufanie i przegrali.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o