Tajemnica śmierci Marka Kapela

0
79
Miejsce, w którym zginął Marek Kapel

Mimo że od śmierci Marka Kapela z Lubasza koło Szczucina minęło już ponad dwa i pół roku, jej okoliczności w dalszym ciągu owiane są tajemnicą. Zdaniem najbliższych zmarłego, śledztwo prowadzone było niechlujnie i po najmniejszej linii oporu, kilkakrotnie było umarzane.
– Wyszedł z domu, powiedział cześć, bo przecież było wiadomo, że za kilka godzin wróci… Gdyby chorował, zginął na budowie, to jakoś bym się z tym pogodziła. Została tylko pustka i wielki smutek – płacze matka Marka, Zofia Kapel. – Pewną otuchę przyniosło mi to, że narządy syna zostały pobrane do transplantacji, nie umarł tak całkiem, jakaś jego część została. Bardzo mi go brakuje, nie ma chwili, żebym nie myślała o nim, nie wspominała dnia, kiedy widziałam go po raz ostatni.
W pokoju pani Zofii fotografia zmarłego syna zajmuje ważne miejsce, widać na nim młodego, jasnowłosego, lekko uśmiechniętego mężczyznę. – Sama go wychowałam, miał zaledwie pół roku, jak nagle umarł jego ojciec. Nigdy nie miałam z nim problemów, dobrze się uczył, zawsze ułożony, zaradny, pracował w dużej budowlanej firmie w Szczucinie, często wyjeżdżał w delegacje, szkolił się, awansował, uwielbiał dzieci Pawła, które rozpieszczał prezentami – opowiada kobieta.

REKLAMA

W sobotę 23 sierpnia 2014 roku była piękna pogoda, a Marek do późnego popołudnia naprawiał dach na rodzinnym domu.
– Od poniedziałku miał mieć urlop, z czego bardzo się cieszył, szczegółowo zaplanował, co będzie robił – wspomina tamten czas brat Marka, Paweł. – Wieczorem zjedliśmy razem kolację, koło godziny 19.30 Marek poprosił moją żonę, żeby zawiozła go do Szczucina. Chciał się napić piwa z kolegami, zrelaksować się. Cała rodzina późnym wieczorem położyła się spać. – Nocą zaczęło padać, byłam pewna, że słyszę, jak syn chodzi po swoim pokoju na poddaszu – mówi pani Zofia. – Przed 10 rano słyszałam jeżdżące na sygnale karetki pogotowia i policyjne radiowozy. Nagle wpadła do nas mieszkająca po sąsiedzku moja siostra i pyta, czy jest Paweł. Wysłała go na górę, żeby zobaczył, czy Marek jest u siebie, mówiła, że był u niej strażak z OSP i mówił, że chyba coś złego mu się przytrafiło. Paweł już na lekko uginających się nogach zaszedł na poddasze, brata nie było, a jego łóżko stało równo zaścielone.
– Kiedy zajechałem na miejsce, ciało Marka było już zapakowane i zabierali je pracownicy wezwanego zakładu pogrzebowego. Co ciekawe, żaden z policjantów nie pofatygował się, aby poinformować nas o tym, co się stało, każdą wiadomość o śmierci brata musiałem wydobywać na siłę. Kiedy pojechałem na przesłuchanie na posterunek do Szczucina, pytano mnie, kiedy wyszedł, z kim i gdzie był Marek, ale praktycznie nie znałem odpowiedzi na żadne z tych pytań – relacjonuje Paweł. Jak mówi, na spotkanie z prokuratorem czekał kilka godzin, dowiedział się jedynie, że śledztwo jest w toku.
Kilka dni po śmierci Marka w jednej z telewizyjnych stacji pojawiła się wiadomość, że 30-latek ze Szczucina popełnił samobójstwo, matka i brat zmarłego byli oburzeni.
– Kto podał mediom taką informację, skoro nawet prokuratura nie znała jeszcze przyczyn śmierci? Po kilku godzinach stacja zmieniła newsa, podawała, że brat był ofiarą morderstwa. Nas nikt o niczym nie informował, zainteresował się nami kierownik ośrodka pomocy społecznej, Robert Rajtar, który przysłał do nas psychologa.
Po trzech tygodniach śledztwo zostało umorzone, dąbrowska prokuratura stwierdziła, że do śmierci Marka Kapela nie przyczyniły się osoby trzecie.
– Przyjęli nierealną, moim zdaniem, wersję, że był to nieszczęśliwy wypadek, a brat swoim ciałem rozbił betonowe ogrodzenie. Zaledwie po tygodniu prokuratorzy zdanie zmienili i stwierdzili, że było to nieumyślne spowodowanie śmierci. Kiedy śledztwo zamknięto, napisaliśmy odwołanie i wynajęliśmy adwokata. Zwracaliśmy się do prokuratury, aby ta zbadała komputer i telefon Marka, aby podano nam dokładnie, gdzie i o której brat był widziany po raz ostatni. Spory problem był z ustaleniem godziny śmierci, najpierw poinformowano nas, że nastąpiła ona w ciągu ostatnich 24 godzin, potem, że w ciągu 12. Dopiero w kolejnym piśmie była wiadomość, że Marek zginął między 23.00 a 4.00 rano – opowiada Paweł Kapel.
Bardzo niejasne dla rodziny są także wyniki badań wskazujące zawartość alkoholu we krwi zmarłego.
– Z akt sprawy, w których są zeznania barmanki, która obsługiwała syna, wynika, że wypił najwyżej trzy piwa, niemożliwe zatem jest, aby miał prawie trzy promile alkoholu. W czasie śledztwa pojawiła się wersja, że Marek był widziany tamtego wieczora na dożynkach w Maniowie, jest to jednak niemożliwe, bo musiałby tam z kimś pojechać. Dziewczyna, która twierdziła, że rozmawiała z synem w Maniowie, zmieniła zeznania, ponoć się pomyliła – mówi matka Marka.


Wokół śmierci Marka krążyło wiele wersji, zdaniem rodziny coraz bardziej niewiarygodnych. Mówiono, że zmarły chciał się włamać do sklepu przy składzie budowlanym i dlatego próbował rozbić ogrodzenie. Tak się jednak składa, że bramka prowadząca do składu była otwarta.
– Śmierć brata wiązano także w wypadkiem, jakiego doznał kilka miesięcy wcześniej. Został wtedy potrącony przez auto i mimo że doznał poważnych obrażeń, nie zgłosił sprawy na policję. Krążyły także wieści, że jego śmierć to zemsta podpalacza, którego Marek złapał na gorącym uczynku i który został skazany na kilka miesięcy więzienia – mówi Paweł.
Odczyty ze szczucińskich kamer monitoringu wskazują, że około godziny pierwszej w nocy niedaleko ogrodzenia, przy którym zginął Marek Kapel, policjanci legitymowali pijanych nastolatków.
– Być może tak było, ale w miejscu, gdzie doszło do tragedii, rósł ogromny krzew, mógł on zasłaniać widok na płot, ciało Marka było z drogi niewidoczne – dodaje Paweł.
Żadna z tych wersji nie potwierdziła się, a rodzina zmarłego ma ogromny żal do policjantów i prokuratorów o to, że śledztwo prowadzone było byle jak.
– Badali sprawę pobieżnie. Zamordowano człowieka, a organy ścigania nie przyłożyły się do pracy uczciwie. Policja przesłuchała tylko osoby, które widziały Marka w barze, nie zbadano śladów na miejscu zdarzenia, zostały one zadeptane przez przechodniów. Śledczy założyli, że był to nieszczęśliwy wypadek i nie zadali sobie trudu, aby przyjąć i zbadać inne wersje zdarzeń – mówi z żalem pani Zofia.
Czy śmierć Marka Kapela ma związek z morderstwem Iwony Cygan z 1998 roku? Najbliżsi zmarłego twierdzą, że jest to mało prawdopodobne, ale całkowicie wykluczyć tego nie mogą. Jest faktem, że sprawą Marka zainteresowało się krakowskie Archiwum X w czasie, gdy w ubiegłym roku prokuratorzy prowadzili badania związane ze śmiercią 17-latki.
– Daje nam to pewną nadzieję na rzetelne wyjaśnienie śmierci Marka – mówi pani Zofia. – Czasu nie da się cofnąć, życia syna nic mi nie przywróci, ale rozwiązanie sprawy pozwoli nam się pozbierać i poukładać życie na nowo.
Prokuratura Rejonowa w Dąbrowie Tarnowskiej nie zgadza się z zarzutami rodziny Kapelów.
– Śledztwo prowadzone było z od 25 sierpnia 2014 roku do 28 maja roku następnego. Faktem jest, że 31 października zostało po raz pierwszy umorzone, jednak decyzja ta została zaskarżona przez pełnomocnika rodziny i sprawa została ponownie zbadana – relacjonuje prokurator Witold Swadźba. – Prokuratura brała pod uwagę wszystkie możliwe wersje zdarzeń, przesłuchaliśmy świadków, pobraliśmy materiał do badań, przeprowadziliśmy eksperyment procesowy, wreszcie zleciliśmy wykonanie sekcji zwłok.
Prokurator tak opisuje miejsce śmierci Marka Kapela.
– Ciało było wkomponowane pomiędzy elementy modułowego ogrodzenia. Jedna z nich była uszkodzona i wypchnięta, dwie górne przygniotły ciało zmarłego. W jaki sposób znalazł się pomiędzy tymi płytami? Wersją najbardziej prawdopodobną jest ta, że śmierć Marka Kapela nastąpiła w wyniku jego nierozważnego postępowania, bo, na co warto zwrócić uwagę, w chwili zgonu był w stanie znacznego upojenia alkoholowego – dodaje Swadźba. Prokurator zaznacza jednak, że zawsze mogą pojawić się nowe okoliczności czy świadkowie, którzy rzucą na sprawę nowe światło, wtedy możliwe jest wszczęcie postępowania od nowa. – Na razie jednak nic takiego się nie zdarzyło – twierdzi prokurator.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o