Tajna teczka wicestarosty Pantery

0
93
Teczka-odtajniona
REKLAMA

– Trudno stwierdzić jednoznacznie, o co panu Panterze chodzi – mówi radny powiatowy Wiesław Krajewski. – Pan wicestarosta po raz kolejny próbuje manipulować ludźmi, teraz, kiedy zbliżają się wybory samorządowe, chce ugrać coś na swoją korzyść. Ale jego tłumaczenia dotyczące tajnych jakoby dokumentów nijak nie trzymają się kupy.
Zdaniem Krajewskiego historia tajnej teczki jest dość niejasna. Pod koniec 2010 roku, niemal w przededniu ówczesnych wyborów samorządowych, sprawujący wówczas funkcję dyrektora dąbrowskiego SP ZOZ, Jerzy Orzeł, przekazał zarządowi powiatu dokument, który diagnozował sytuację szpitala.
– Zmieniły się władze powiatu, stary zarząd już się tym nie zajął. Wicestarosta Pantera wszedł w posiadanie teczki i przy każdej okazji, gdy omawiana była sytuacja szpitala, twierdził, że ma dokumenty, które zarówno o ZOZ pod rządami Orła, jak i o ówczesnym zarządzie wiele mówią – twierdzi radny Krajewski. Można się było jedynie domyślać, że są to jakieś mrożące krew w żyłach wiadomości, co Pantera dawał do zrozumienia, tajemniczych papierów nikt bowiem nie widział. Opozycyjni radni uważają, że Pantera po raz kolejny strzelił sobie w kolano.
– Skoro dokument odtajnił, to powinien go przedstawić na sesji czy w czasie obrad zarządu powiatu. Nic takiego jednak nie zrobił – dodaje Krajewski.
Radni opozycyjni uważają, że przez cztery ostatnie lata zarząd powiatu nie przedstawił rzeczywistej sytuacji SP ZOZ.
– Wmawiano nam jedynie, że realizowany jest jakiś tajemniczy plan restrukturyzacji, ale przecież rada powiatu nie podejmowała uchwały w tej sprawie – dopowiada Krajewski. – Teraz Pantera całą winą za trudną sytuację szpitala próbuje obarczyć byłego dyrektora, ale to są bezsensowne tłumaczenia. Bo po pierwsze, przypuszczam, że gdyby program Orła został wdrożony, to nasz szpital byłby dzisiaj w zupełnie innym miejscu. Po drugie zaś, Orzeł zdiagnozował ówczesną sytuację podległej sobie placówki, zresztą trafnie, ale przecież realizowanie jego zaleceń nie było koniecznością. Zdaniem Krajewskiego, zalecenia dyrektora Orła powinny były być przyczynkiem do dyskusji i wypracowania planu naprawczego.
Jerzy Orzeł mówi:
To nie były dokumenty tajne, dlaczego nadano im taki charakter, nie wiem. To nie był także plan restrukturyzacji, ale jedynie diagnoza sytuacji szpitala. Jasno napisałem, że niektóre oddziały przynoszą straty i należy to zmienić, w przeciwnym razie będą pogrążać całą placówkę.
Przyznać trzeba, że niektóre „przepowiednie” Jerzego Orła okazały się bardzo trafne. Twierdził on, że oddział ginekologiczno-położniczy i Zakład Opieki Leczniczej generują ogromne koszty, niestety, sytuacja taka panuje do tej pory. A radni opozycyjni dodają jeszcze, że wicestarosta Robert Pantera, potrząsając rzekomo tajną teczką, mówił, że jedną z przyczyn trudnej sytuacji finansowej szpitala jest to, że dyrektor Orzeł wydrenował budżet placówki budową nowoczesnego bloku operacyjnego. A przecież modernizacja oddziału chirurgii była konieczna, gdyby nie to, NFZ mógłby nawet pozbawić dąbrowski ZOZ możliwości świadczenia tego typu usług.
Wicestarosta Robert Pantera nie chciał rozmawiać na ten temat.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments