Trudna droga z Tarnowa do Krakowa [GALERIA]

2
1378

Od chwili otwarcia autostrady A4 między Krakowem, Tarnowem i Rzeszowem podróż tą drogą ciągle jest niebezpieczna. Tu co roku zdarzają się setki kolizji i kilkadziesiąt wypadków, z których część kończy się tragicznie. Ci, którzy dość regularnie dojeżdżają z Tarnowa do Krakowa samochodem, opowiadają, że jeśli trafi się zły dzień, dojazd do celu trwa godzinami.
– Ponad miesiąc temu jechałem do Krakowa, ale między Bielanami a Balicami zderzyły się dwa samochody. Utknąłem tam na kilkadziesiąt minut, korek miał chyba z pięć kilometrów. To mocno pokrzyżowało mi plany – mówi Tadeusz Migdał, który prowadzi pod Tarnowem sklep i często odwiedza w interesach Kraków. Takich ludzi, mieszkańców Tarnowa i okolic, którzy regularnie – prywatnie bądź służbowo – podróżują samochodem pod Wawel jest wielu.

– Kiedy mam tam jechać, to najpierw sprawdzam w internecie, czy na A4, gdzieś pod Krakowem, nie ma nowej stłuczki albo wypadku. Takie zdarzenia są tam na porządku dziennym, nawet kilka razy w ciągu dnia. Bywało już, że z tego powodu zmieniałem plany albo jechałem starą „czwórką”. Tylko po co wybudowali autostradę?…
Krzysztof Wrona, który z powodów zawodowych również często odwiedza stolicę Małopolski i podróżuje swoim samochodem, ma wyrobioną opinię o autostradowej trasie Tarnów – Kraków.
– To zależy od dnia. Czasem do granic Krakowa bez przeszkód dojeżdżam w ciągu 50 minut, trzeba mieć szczęście, ale gdy jest wypadek, zaczyna się dramat. Ba, nawet gdy nie ma wypadku, może być problem. Nie tak dawno moi znajomi znaleźli się w 10-kilometrowym korku w pobliżu węzła w Łagiewnikach. Myśleli, że to jakiś poważny wypadek, a to z powodu śliskiej nawierzchni ruch aż tak się zagęścił. Na autostradzie pod Krakowem, a w zasadzie na obwodnicy, jest za mało pasów – twierdzi pan Krzysztof.
Dodaje, że podróż autostradą od Tarnowa do Bochni przebiega w miarę dobrze, ale za Bochnią natężenie ruchu powoli narasta. Na obwodnicy krakowskiej, na której tak często dochodzi do kolizji i wypadków, trzeba już bardzo uważać.
W zupełnie innych warunkach podróżuje się z Tarnowa do Rzeszowa. Liczba pojazdów jest znacznie mniejsza, dopiero w pobliżu stolicy Podkarpacia ich przybywa, by potem – w kierunku Przemyśla – znowu było ich mniej.
Ale na całym tarnowskim odcinku A4, na osi wschód-zachód, wciąż jest niebezpiecznie. Od początku otwarcia nowej drogi co roku dochodzi do 150-200 kolizji i od kilku do kilkunastu wypadków. Od dawna złą sławę ma niewielki fragment w okolicach Nowej Jastrząbki i Zaczarnia, między 502. i 516 kilometrem A4.
Zła sława chyba nie wynika jednak z ciążącego nad tą drogą fatum, w co niektórzy chcą wierzyć, ale z marnych umiejętności i braku wyobraźni wielu kierowców. Na razie nie widać zmian na lepsze, nauka jazdy autostradą ciągle trwa, lecz nie zawsze wyciąga się z niej właściwe wnioski.
– Powody zdarzeń są wciąż podobne: niedostosowanie prędkości do istniejących warunków, nadmierna prędkość, zbyt małe odstępy między jadącymi pojazdami – wylicza nadkom. Sebastian Bąk, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KM Policji w Tarnowie.
W 2016 roku na tarnowskim odcinku A4 wydarzyło się 13 wypadków, w ciągu ostatnich lat było ich mniej: po osiem lub dziewięć w skali rocznej. W ubiegłym roku zginęły tu trzy osoby. Jeden wypadek – pod Tarnowem – był nietypowy; silny podmuch wiatru spowodował, że 51-letni kierowca stracił panowanie nad pojazdem ciężarowym, który z impetem uderzył w barierę energochłonną. Na skutek zderzenia kierujący wypadł z samochodu na drogę i w wyniku odniesionych obrażeń poniósł śmierć na miejscu.
Ale nie tylko wichura może czyhać na kierowców na tym fragmencie A4. W przeszłości pojawiały się na środku jezdni dzikie zwierzęta, choćby masywne łosie, wzdłuż pasa drogi wędrowali piesi, a niektórzy praktykowali jazdę pod prąd. Odnotowane zostały także szaleńcze jazdy z prędkością przekraczającą 200 km na godzinę.
W innych krajach autostrady są bardziej bezpieczne od dróg innej kategorii, ale w Polsce bywa, niestety, odwrotnie.

2
Dodaj komentarz

2 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
2 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Axel

Niestety, ale na naszych drogach jest kult cwaniactwa, jest lepiej niż było Ale jeszcze to trochę potrwa zanim osiągniemy poziom zachodni , u nas wszystko przychodzi później nawet coronawirus.

Ciotka Tekla

I o czym to świadczy, skoro istotnym tematem dla tarnowskiej gazety są kolizje lub wypadki na obwodnicy… Krakowa. O wypadek nietrudno gdziekolwiek. A że biedne tarnusiki „dylają” do grodu Kraka, bo własne miasto zapewnia im w większości, co najwyżej płacowe ochłapy (a i kodeks pracy nie jest tu z tego co wiem specjalnie lubiany, zwłaszcza dział dot. praw pracownika) wraz z brakiem perspektyw na jakikolwiek rozwój (chyba, że po znajomości – skala nepotyzmu jest niewyobrażalna) to takie są efekty. Przykre, ale prawdziwe. Tarnusy, obudźcie się wreszcie!!